Wygląda na to, iż odczyty powoli odchodzą w zapomnienie. MBP (filia nr 13) i inne tego typu „placówki” kulturalne trzymają się jeszcze jak ten – nie przymierzając – Ślimak, który dogorywa w coraz ciaśniejszej niszy swojej skorupy! Zaopatrzona bowiem w przepastne, na wyciągnięcie myszkującej ręki, źródło jakim jest obecnie Internet „postępowa” młodzież takich prelekcji już nie trawi. Chyba, że są to szumne, nie tak kameralne jak to spotkanie przy nastrojowych świecach i przepysznym rabarbarowym cieście, spotkania. Skoro mowa o tym medium, podam adres do strony, która ma jeden tylko feler – długo się ładuje, a poza tym stanowi najobszerniejsze kompendium o Okudżawie, co tylko potwierdza w/w słowa i rozwiewa obawy pani prelegent o braku opracowań o słynnym bardzie: http://www.okudzawa.ovh.org
Było jak w tytułowym wersie z „Gruzińskiej piosenki…” Bułata czyli ciekawie atoli za sprawą potrafiącej gawędzić pani Urszuli Szuster. Serce gościom okazano, wyborna strawą poczęstowano by w ciepłej, przyjaznej atmosferze sączyć klimat tej samej „dobroci”, która przepełniała Bułata Okudżawę. Ale mogło być jeszcze piękniej, gdyby pojawił się zapowiadany Marek Kępiński i może jeszcze ktoś, kto wpadłby z gitarą, by zaintonować choć ze dwie pieśni zamiast rzężącego magnetofonu. Idealnie okrągła rocznica (10 lat co do dnia) wymagała celebry, nagłośnienia, należnej czci! Czyżby w Tarnowie liczyli się tylko politycy i sport! To, że króluje łatwe i przyjemne źle wróży, oznacza śmierć cywilizacyjną nowoczesnej Europy!
www.inTARnet.pl
Słowa pieśni na otrzeźwienie:
Gruzińska piosenka…
Spulchnię ziemię na zboczu i pestkę winogron w niej złożę,
a gdy winnym owocem gronowa obrodzi mi wić,
zwołam wiernych przyjaciół
i serce przed nimi otworzę…
Bo doprawdy – czyż warto inaczej na ziemi tej żyć?
Cóż, czym chata bogata! Darujcie, że progi za niskie,
mówcie wprost, czy się godzi
siąść przy mnie, ucztować i pić.
Pan Bóg grzechy wybaczy
i winy odpuści mi wszystkie…
Bo doprawdy – czyż warto inaczej na ziemi tej żyć?
W czerni swej i czerwieni zaśpiewa mi znów moja Dali,
runę w czerni i bieli do stóp jej,
niech przędzie swą nić!
I o wszystkim zapomnę,
i umrę z miłości i żalu…
Bo doprawdy – czyż warto inaczej na ziemi tej żyć?
A gdy zmierzch się zakłębi
i cienie po kątach się splotą,
niech się cisną do oczu, niech wiecznie pozwolą mi śnić
płowy bawół
i orzeł srebrzysty,
i pstrąg szczerozłoty…
Bo doprawdy – czyż warto inaczej na ziemi tej żyć?
tłum. Andrzej Mandalian