„Wędrówki śladami przeszłości” (1) czyli Tarnowski „Biskupin”
W niedzielę wystartował 8-etapowy cykl rekreacyjno-historycznych spacerów szlakami minionej ery, na które zabiera dr Krzysztof Moskal. Na pierwszą wycieczkę w ponad 1200 lat oddaloną przeszłość stanęło u boku historyka kilkudziesięciu śmiałków, chętnych odczuć niemal na własnej skórze historyczną atmosferyczność wyprawy.Ze swadą wiedzione opowieści odsłoniły tajemnice Wiślan (pierwsi znani osadnicy na naszych terenach) oraz przypomniały dzieje kościółka pod wezwaniem Św. Marcina. Tam też pilot rozpoczął swą historyczną nawigację, aby zebrani uczestnicy mogli się oswoić z warunkami brzegowymi i wymaganiami co do dalszej marszruty czyli wędrówki po wielohektarowym, dawnym grodzisku i wczesnośredniowiecznej osadzie na miarę Biskupina.
Siła i magia przekazu
Dr Krzysztof Moskal oprowadzał po dobrze mu znanych śladach wczesnośredniowiecznego grodu plemiennego Wiślan. Snuł historyjki, dzielił się interesującymi hipotezami na temat kultury naszych antenatów; kultury (co prawda nie mogącej się równać z rzymską czy frankońską) naszej, słowiańskiej, dzięki czemu szczególnie nam bliskiej. Wskazał na wiele niezwykle cennych, ale i niedocenionych jeszcze śladów świetności pierwszych, tak dobrze zorganizowanych, mieszkańców naszej ziemi. Oprowadził wzdłuż dawnych obwarowań o których świadczą wały fortyfikacyjne. Z wielkim znawstwem opowiedział o tej zamierzchłej epoce i będąc tam na tym historycznym spacerze wystarczyło odrobinę wyobraźni, aby słowa pana Krzysztofa przyjęły realny obraz hologramu historii.
Turystyczna szansa
Obszar praktycznie całej Góry Św. Marcina kwalifikuje się do rejestru Dziedzictwa Narodowego i tym samym objęcia szczególną ochroną. Władze usilnie zabiegają o promocje miasta zapominając o niesamowitej atrakcji turystycznej jaką jest zapomniane miejsce po dawnym grodzisku, które, jak twierdzi dr Moskal, śmiało można porównać ze słynnym Biskupinem.
„…a puszcze tu były odwieczne”
Odpocznienie dały lekko zmęczonym hasaniem po miedzach his-turystom dopiero mury Podzamcza. Pobiesiadowano sobie troszkę rozprawiając o słowiańskich dziejach atoli za sprawą Tarnowskiej Artystycznej Konfraterni, która przygotowała spotkanie w gościnnej restauracji. I można było się zanurzyć w otchłani dziejów słuchając legend (czytał Szymon Seretem) i barokowej muzyki (grał Tomasz Boruch).
Urokliwa legenda
Istnieją co najmniej dwie w dodatku w wielu wersjach. Według jednej z nich kościółek miał ponoć przypłynąć Dunajcem, by znaleźć się w owym miejscu u stóp góry w momencie, w okolicy polował Spicymir. Stojąc na brzegu rzeki, usłyszał krzyk wzywający ratunku. W drzwiach płynącej bystrym Dunajcem gontyny stała niezwykłej urody dziewczyna, o złotych.. Nie namyślając się długo, rycerz wsiadł do łodzi i choć rwiste były fale Dunajca, dotarł do gontyny, wbił miecz w jej ścianę i tak wyciągnął na brzeg. Uratowaną złotowłosą pannę pojął za żonę, a gontynę przy pomocy okolicznego ludu wyciągnął na szczyt góry i zamienił w chrześcijański kościół.