LogoSlogan | freelancing copywriting


Jubel-Gaz Benefis

barany.jpg W dniu 13.10.2007 niemal na otwarcie 11-stej Talii w tarnowskim teatrze im. L. Solskiego celebrowano jubileusz 130 lat Tarnowskiego Gazownictwa. Jubileusz uświetnili artyści Piwnicy Pod Baranami, którzy uhonorowali wybrańców (200 osób spośród 5 tys. pracowników) wspomnieniowym benefisem. Trzy godzinny program „Dedykacji” zakończyła biesiada pod suto zastawionymi stołami w holu tarnowskiej sceny. Honorowym gościom zaserwowano pełny zakres smakowo-słuchowych przyjemności. Wznoszeniu toastów nie było końca…

Kabaretro-wa ikona
Legendarna i nieco ekscentryczna Piwnica Pod Baranami odgrzała na tę okoliczność swój najlepszy, popisowy repertuar, okraszając go prześmiewczymi, poletko polityki, skeczami. Występ wypełniły pieśni i piosnki, liryczne zarówno do bólu jak i śmiechu. Zaaranżowane na prześlicznie plumkająco-łkające duo: fortepian i skrzypce z rzadka akompaniującą gitarą klasyczną były kojącą polewą na rzędy zasłuchanych uszu, wspominających rzewnie zapewne i mile minione chwile.

Śpiewające kul(t)minacje
Artyści przypomnieli się w kilku kultowych pieśniach. Najpierw Tadeusz Kwinta poderwał słuchaczy dynamicznie intonując Konie Apokalipsy, a w godzinkę z okładem Jacek Wójcicki ku podnieceniu publiczności, z werwą odśpiewał dwie znane rzeczy: Karuzelę z madonnami i Sekretarkę. Piwniczny klimat sączył się albo rzewnie albo zrywnie podrygiwał czym na przemian uwodził lub rozweselał Gazowników. Konferował, dokazując z iście Skrzyneckim wigorem Marek Pacuła.

Mają też gadane
Nie zapomniano jak na kabaret przystało o humorze słownym. Genialne przerywniki wywoływały salwy śmiechu. Podobały się wiadomości. Świetny był skecz majora vel półkownika, który z obecną poprawnością polityczną zawodził niczym kaznodzieja. Dał takiego czadu swoim kościelnym „Ooooooogniaaaa”, że wielu na sali omal się nie popłakało. „Kolejny dobry numer” wykonał iluzjonista, który kapitalnie „się obnażał” porażając śmiechem całą kubaturę teatru. Wspomniany Kwinta też się podobał w swojej horrorystycznej instrukcji obsługi wycinania kaczuszki. Zabrakło jedynie ?? …słabych punktów!

Fason
Całe przedstawienie spięła z fasonem sztywna klamra. Na początek i koniec kabaret z chóralną powagą witaj się i żegnał, czym uszanował zgromadzonych jubilatów. Tylko „Kotek na płotek” jakoś mnie nie rozśmieszył. Piosenka nadaje się raczej do integrowania dzieci. Uroczystość jednak jak najbardziej udana.

dla www.inTARnet.pl
Krzysztof Ziewacz