LogoSlogan | freelancing copywriting


Harnasie

harnasie.jpg Harnasie Karola Szymanowskiego
14.09.2007 Tarnów-Mościce
Olbrzymia scena z kilkuset osobową widownią zainstalowały się w plenerach Mościckiej Fundacji Kultury na potrzeby wielkiej sztuki udowadniając po raz enty, iż tarnowianie wręcz cierpią na niedosyt kultury wysokiej.

Rozmach spektaklu
Złudnie góralską scenerię udało się zorganizować prostymi acz efektownymi środkami. Całkiem naturalnie wpisały się w ten krajobraz świerki i modrzewie porastające teren wokół MFK. Ustawiono też wielki podest jakby stół weselny z okalającymi go nieruchomymi, ale grającymi rekwizytami w postaci drabin, kół czy dyszli. W obejściu scenicznym wymownie płonęły ogniska potęgując góralskie impresje. O przepychu zastosowanych środków mogą świadczyć zwierzęta (owieczki i piękne konie), które pojawiały się w trakcie tego kostiumowego przedstawienia. Wielkie wydarzenie wyczuwało się niemal wszystkimi receptorami. Nikogo chyba nie zaskoczyły sztuczne ognie, które tradycyjnie wystrzeliły na wiwat, jednocześnie żegnając i dziękując schodzącym artystom.

Rzewność muzyki
Instrumenty mkną niczym halny zapierając dech w piersiach. Dyrygent nieustannie gna orkiestrę swym kanciastym podrygiem. Ale Harnasie porywają nie tylko wirtuozerią szybko granych dźwięków. Jest też w tej muzyce swojska rzewność, jakaś bliskość, która każe się zasłuchać, zamyślić, na dobre wciągnąć. Ta przepojona Polskością szumna muzyka Szymanowskiego jest wspaniałą transkrypcją góralskiego folkloru. Pozostaje jednym z najbardziej udanych dzieł w muzyce światowej. Koncert otwiera długa (optycznie statyczna scena) partia skrzypiec z delikatnym tylko akompaniamentem orkiestry (zlokalizowanej na uboczu). Dalej już jest wyłącznie dynamicznie. Muzyka determinuje ruch na scenie, dyktuje nastroje nadając ostateczny kształt nierzadko gwałtownym emocjom.

Klasyka z klasą
Jarmarcznie terroryzowany bębenek człowieka odnajduje wreszcie wytrawne piękno, które zaczyna (go) leczyć napełniając duchową strawą, z którą nie pierwszy raz pospieszyli artyści Opery Krakowskiej. Jakże przyjemnie i dumnie było posłuchać jej w wykonaniu wyśmienitych artystów tu, na miejscu, w Tarnowie. Cieszy mieszkańców, co widać było po zasłuchanych i zapatrzonych twarzach tłumnie przybyłych, że kulturalne władze wywiązując się ze swoich zadań stwarzają wspaniałe okazje do „bywania”.