LogoSlogan | freelancing copywriting


Eklektryzujący jazz-got

tckjazzeq.jpg Piątkowy wieczór można było spędzić całkiem wytrawnie, klubując w TCK-u: jednocześnie huśtając się na krześle, sącząc czerwone lub żółte i strzygąc uszami ekle-tryzujący jazz. Były momenty, że wyrywało z siedzenia, gdy zespół przymaścił smakowicie kilka swoich najnowszych dań. Charyzmatyczny lider (Paweł Mazur), słynący z werwy i umiejętności, “motorhead” zespołu, zabawiał tzw. głodnymi kawałkami, puszczając w antraktowej ciszy kacze dyrdymały, co pozytywnie nastrajało i przełożyło się na niepowtarzalną atmosfer-elektryczność. Technicznie nienaganni, kopią na styku 70/80-tych z wysuniętym, wyraziście „gęgającym”, basistą, który potrafi przyklangować niczym Flea.

Zapodali materiał premierowy i z tym prądem puszczą się w obieg po Polsce. Świeżość przejawia się przede wszystkim w podejściu do gry, sprawności i (jak na jazz przystało) gotowości do improwizacji. Same kompozycje przypominają jednak może nie tyle zdartą, co prześwietloną kliszę. Cóż, niby wszystko już było, poza tym takie może estradowe czasy! Tak jak w modzie, odżywają co rusz to inne dekady stylistyczne sprzed lat. Zwolennikom takiego zwierania dźwięków nowa płyta P.M. Elektric Quartet z pewnością zatnie się w dyskofonach. Złożona z tarnowskich elementów maszyna o symbolach P.M.E.Q. pracuje bowiem bez zarzutu, wszystkie tryby, nawet jeśli kręcą się w innych kierunkach, zazębiają. Paweł Mazur (bas), Piotr Smoleń (gitara), Mariusz Dziekan (klawisze) i Bartłomiej Rojek (perkusja) to popISOwy kwartet jazzowy NAJWYŻSZEJ JAKOŚCI.

Koncerty tego rodzaju to ożywcza odmiana dla kulturalnej publiczności, która dzięki takim imprezom może bez nudności wchłaniać wyszukaną strawę w czasach pop-kultury. I choć tej funkującej muzie aranżacyjnie niedaleko do popu czy estrady, to jednak skala trudności sytuuje ją w miejscu raczej niedostępnym dla szerszej gawiedzi. I niech tak zostanie. Koneserom też coś się należy od życia, skoro media łechcą masy niezmienną komedią dell’arte. Mnie dumą napawa sprawa, że w Tarnowie jest drużyna co gra swoje, a nie zżyna.

www.inTARnet.pl