LogoSlogan | freelancing copywriting


Miechy śmiechu

noc.jpg Cztery męczące od śmiechu godziny można było spędzić w sobotni wieczór w przeżywającym swoje 40-letnie podrygi, Amfiteatrze Letnim. NEO-NÓWKA, Kabaret Skeczów Męczących, Ciach i Czesuaf rozgrzewali, ratując przed zimnem (tylko 7 stopni) licznie zgromadzoną publiczność, która rechotała bez chwili wytchnienia. Repertuar był tak komiczny, że panowało jedno wielkie śmiechowisko. Pękały brzuchy, bolały szczęki lecz na szczęście obyło się bez pomocy ambulatoryjnej, choć niejedna przepona była zagrożona niewydolnością z powodu nadmiernych drgań.

Całe śmiecho-wido-wisko prowadzili NEO-NÓWKA-rze Romek Żurek i Michał Gawliński, którzy sepletli od rzeczy, nieustannie głodne kawał(k)i. Każdy kabaret śmieszył równie skutecznie dobrą godzinkę. Jako pierwsi męczyli bezlitośnie kielczanie.

Kabaret Skeczów Męczących już rozpoznawalny, i-grający z publicznością spontanicznym i naturalnym dowcipem. Kolesie czepiają się ludzkich słabości, niczym rzep psiego ogona, bezpardonowo je piętnując co wzbudza salwy niekontrolowanego śmiechu , refleksje spychając na plan dalszy. Rozpoczęli starym skeczem pod tarnowskim tytułem „U krowy” i był czad, żeby nie powiedzieć czad ku…! „Kochanie wróciłem” już całkiem nieźle wymasował mięśnie brzucha i policzków, a „Agencja…matrymonialna” rozłożyła publiczność ze śmiechu na łopatki. Fast-trygowana na zamówienie, ze słów tłumnego audytorium, piosenka pod tytułem Wiadro zdradziła duże improwizacyjne możliwości zespołu. Następnie Neo-nówka ukazała śmieszne oblicze Czesuafa.

Czesuaf z Poznania rozśmieszał programem „Kundel czyli taki mieszaniec”. Naigrywali się ze społecznych absurdów, celnie podsumowując pierwszy skecz odpowiedzią na pytanie synka: skąd się biorą dzieci. Małżeństwom homoseksualnym przyznaje je gmina. Czesuaf zachwycił także ironiczną grą słów: „moja koleżanka Mucha wyrwała sobie takiego jednego, może nie jest światowy, ale przynajmniej Wojewódzki”; czy zabawną ofertą skierowaną do umysłowo chorego „załatwię Ci występ w reklamie Media Markt – nie dla idiotów”. A w Zielonej Górze toast wnoszą kawą z okrzykiem: ciach!

Ciach z Zielonej Góry podobnie jak poprzednie ekipy nawiązał współpracę z publicznością i było jeszcze interaktywniej niż w przypadku Skeczów Męczących. Prześmieszna historia z meliną zaangażowała kilku tarnowian w tym pana Roberta, który powinien chyba poważnie zacząć myśleć o założeniu tarnowskiego kabaretu. A znana już scenka z „Babcią klozetową” wywołała niemal rozwolnienie. Umieli się przypodobać tarnowskiej publiczności rzucając slangowym bumerangiem pod adresem zgromadzonych. Neo-nówka kilka razy mrugnęła wcześniej, ale dopiero teraz miała fazę i mogła pobłaznować przed tarnowianami.

NEO-NÓWKA na dobre zajarzyła na koniec. Trudne zadanie udowodnienia gwiazdorskiej pozycji na środku sufitu polskiej sceny kabaretowej dla już zmordowanych śmiechem widzów przyszło im bezobciachowo. Zapodali swoje moherowe, znane z telewizyjnej kariery, numery by na bis wykonać skręcający ze śmiechu, prapremierowy kawałek. Publiczność przedawkowała. Na ulicach Tarnowa jeszcze długo słychać było nieustające napady śmiechawki. Wszystkie kabarety potwierdziły klasę. Mają wszystko co współczesny kabaret mieć powinien: świetny kontakt z widownią, błyskotliwy humor i wyczucie chwili. Ale nade wszystko potrafią tak zmęczyć swoimi skeczami, że nazajutrz pojawiają się śmiechowe zakwasy! Ani Mru Mru, Kabaret Moralnego Niepokoju czy Grzesiu Halama mogą czuć się zagrożeni! Epidemia zaraźliwego śmiechu nadciąga!

Świetną imprezę na koniec wakacji przygotowali dla nas: Tarnowskie Centrum Kultury, instytucja kultury Gminy Miasta Tarnowa oraz redakcja tygodnika TEMI.