Poczekalnia rozpoczęła się prawdziwym oczekiwaniem. Spektakl osunął się w czasie o dobre 45 minut wywołując szeptane mruczenie publiczności. Skłonni już byliśmy myśleć, że to efekt zamierzony, ale dyrektor Markiewicz swoimi przeprosinami rozwiał wątpliwości i tłumacząc powód opóźnienia zdematerializował złe emocje. Z małej sceny wyszedł właśnie żegnany owacyjnie David Pharao, autor Zaproszonego gościa. Odbywające się na małej scenie, przedłużone spotkanie okazało się słodkim alibi i nikt już nie miał żalu ani pretensji. Poza tym napięcie rosło wzmagając apetyt zderzenia się oko w oko z uznanymi artystami: Kopiczyńskim i Siudymem.
Przedstawienie ruszyło niemrawo, z wolna, też jakby celowo, na poważnie i bez większych wzlotów. Po kwadransie jednak aktorzy podwoili swoje szanse na dobre przyjęcie i jęli grać jak do Kwadratu. Zwrot przyniosły komediowe dialogi i sytuacje. Raz po raz widzowie wybuchali na komicznych minach i f-razach. „Nie mam zamiaru zabierać zdrowia do grobu” Siudyma czy alfabet Kopiczyńskiego wywołał skomasowany śmiech i pierwsze oklaski. I wybornie się ten spektakl toczył, aż do momentu, gdy aktorzy zniknęli na chwilę. Zgasły reflektory. Zapaliły się tylko lampki symbolizującej drzwi prosperity rampy. Przygasła scena, a wraz z nią spektakl, który już nie odzyskał świeżości. Końcówka ugrzęzła na mieliźnie scenariuszowej płycizny.
Tradycyjnie po spektaklu odbyło się niezwykle sympatyczne spotkanie przemiłych aktorów z publicznością. Dopowiedzieli sztukę do końca dyskutując o kondycji współczesnego teatru i losie aktorów z tzw prowincji. W ciepły, ludzki sposób potrafili ocenić sytuację, wskazując na polityków, winowajców takiego stanu rzeczy. Politycy bowiem zazdroszcząc aktorom popularności stają w komediowe szranki współzawodnictwa i ośmieszają się w parlamentarnym kabarecie każdego przedpołudnia. Producencka finansjera goniąc za zyskownością również nie pozyskuje szacunku aktorów. Na szczęście koniunktura zachowuje się falowo i jak zauważyli nasi znakomici goście, szansa na ponowne ożywienie życia teatralnego wzrasta.
Spektakl kończył pokazy konkursowe. Rozstrzygnięcia w niedzielny wieczór. Ta Talia z pewnością miała swoje asy! Ciekawe czy opinie jurorów i publiczności odnajdą w niej zagubione jockery?
Krzysztof Ziewacz