Trzeciego Wieczora zostaliśmy zaatakowani i zmasakrowani przez Teatr Nowy z Krakowa. Czterech Jeźdźców Apokalipsy zafundowało widzom oryginalny teatralny koszmar. Wystawili Pana Jaśka Martina McDonagha („The Pillowman” 2003) w reżyserii Hussakowskiego. Tylko skąd brał się ten śmiech?
Ta nieprzyjemna sztuka to kaźń-o-dzieja-ch współczesnych, która obrazoburczo przed-rzeźnia społeczne przyzwolenie na wszelakie wynaturzenia. Makabryczna krwa’wica, która ból-wersuje i kolumnuje się atawizmem. Teatr Nowy z pewnością obraża nasze uczucia, intymność i myśli. Narusza nasz kosmopolityczny spokój. Nachalny w swej wymowie i narracji spektakl nie daje spokojnie spać, osiada na naszej aureoli i ją namolnie gniecie.
Tak dzieje się celowo. Nie tylko dlatego, że aktorzy są młodzi, i jak sami przyznali, upodobali sobie taki, niewybredny humor. Chcą nami wstrząsnąć! To się zresztą im świetnie udaje. Miejsca na tym spektaklu są niewygodne. Doskwiera obcowanie z wybebeszonym moralnie światem. Choć to typowy hardcorowy Dance Macabre, a jednak śmieszy swym paradoksalnym humorem. To teatr bez tabu, wolny do bólu: poraża, przeraża, porusza, porywa, śmieszy, ośmiesza, zmusza, wymusza…
Daje szturchańca jeśli nie porządnego kopa. Najczęściej nie ma w normalnym życiu happy end’ów. To nie jest coś dla wydelikaconych, mdlejących damulek. Starsze pokolenie też raczej nie odnajdzie się w tej parapsychologicznej makabresce. Przykładem przekleństwa, które sypały się w scenicznym pyle przy byle okazji. Wulgarne sceny samogwałtu i homoseksualizmu.
Technicznie aktorzy prowadzą się perfekcyjnie. Igrają ze swym kunsztem i talentem. Empatycznie przenikają do wnętrza bohaterów. Kłamią jak z nut. Więcej… przenicowani semantycznym okrucieństwem postaci dramatu, oni stają się przeźroczyści. Widać jak upajają się czarnym scenariuszem i przerażającym transem zboczonej trajektorii. Z tego stanu wyrywają ich dopiero końcowe oklaski.
Ten trudny na papierze dramat tryumfuje w swej scenicznej choć nadal bardzo wymagającej postaci i może się podobać dzięki wirtuozerii Juliusza (Chrząstowski), Dominika (Nowak), Andrzeja (Rozmus) i Piotra (Sieklucki), którzy stworzyli niezapomniane kreacje by nie rzec kreatury.
Dla tych, którzy nie byli zdradzę główny wątek. Katurian, twórca makabrycznych opowiadań o dzieciach jest przesłuchiwany przez policję po tym, jak w okolicy kilkoro dzieciaków zostaje zamordowanych w opisany przez zeń sposób. Ma brata, dla którego opowiadania nie są fikcją, a dostępną rzeczywistością…
Publiczność miała niepowtarzalną szansę pobyć trochę dłużej z aktorami, bowiem wyszli jeszcze na chwile złapać jeszcze bliższy kontakt. Niestety tylko kilka osób zostało na zakulisowe pogaduszki. Są młodzi, ambitni. Niedawno założyli Teatr Nowy, jak wyznali, trochę dla przeciwwagi Teatru Starego. Bez dotacji. Jeśli nie rewolucja to przynajmniej zmiana warty… się szykuje. Opowiedzieli o swych losach, przejściach, planach i preferencjach… Pasjonuje ich poszerzanie estetycznych obszarów teatru. Poszukują młodych twórców, najchętniej na warsztat biorą rzeczy niezgrane, nowoczesne, ostre. W tym kontekście dość zrozumiałe okazuje się być to upodobanie do bez-tabulacyjnego oscylowania wokół spraw świeżych.
Krzysztof Ziewacz