<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>LogoSlogan &#187; blues</title>
	<atom:link href="http://logoslogan.pl/tag/blues/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://logoslogan.pl</link>
	<description>freelancing copywriting</description>
	<lastBuildDate>Mon, 07 Jun 2010 13:46:32 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8.6</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Bluesrock’owe odjazdy</title>
		<link>http://logoslogan.pl/riders/</link>
		<comments>http://logoslogan.pl/riders/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 12 Aug 2007 09:00:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kz</dc:creator>
				<category><![CDATA[kulturałki]]></category>
		<category><![CDATA[blues]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[relacje]]></category>
		<category><![CDATA[rock]]></category>
		<category><![CDATA[teksty na zlecenie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ziewacz.yasne.pl/riders/</guid>
		<description><![CDATA[Teksasy RIDERS  10.08.2007 Tarnów
 Piątkowy wieczór tarnowianie jak na EuroUnistów przystało spędzają bawiąc się w pub-licznym gronie przy 1-ligowych kapelach, które ściągnął ku wspólnej uciesze Wojtek Klich i TCK, a prezydent zezwolił swawolić do 23.00.  Niech żyje kult-hura! Wiwat magistrat.
Teksasy. Ludyczne podrygi
Czują bluesa po texańsku, co wyrażają nazwą, choć ta, jak żartował sobie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Teksasy RIDERS </strong> 10.08.2007 Tarnów<br />
<a href='http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/r11.jpg' title='r11.jpg' rel="lightbox[257]"><img src='http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/r11.jpg' alt='r11.jpg' /></a> Piątkowy wieczór tarnowianie jak na EuroUnistów przystało spędzają bawiąc się w pub-licznym gronie przy 1-ligowych kapelach, które ściągnął ku wspólnej uciesze Wojtek Klich i TCK, a prezydent zezwolił swawolić do 23.00.  Niech żyje kult-hura<span id="more-257"></span>! Wiwat magistrat.</p>
<p><strong>Teksasy. Ludyczne podrygi</strong></p>
<p>Czują bluesa po texańsku, co wyrażają nazwą, choć ta, jak żartował sobie Wojtek, może śmiało pochodzić od strojów w jakich zwykle grają Ci hardzi faceci w … no właśnie teksasach. Od razu wtrącę swoje trzy grosze. Ta muzyczka odświeża dokonania polskich big-beatowców, oczywiście przemielone przez filtr współczesności i muzycznej mentalności, texaskiego z upodobania, bandu. Ludycznie energetyczne granie Teksasów to rythm and blues, rockabilly i funky, które zbiera na podrygi. Widziałem starsze pokolenia, chętne pobrykać pod sceną i gdyby koncert był na Słowacji z pewnością tańcowali by wszyscy. Polacy się krępują. Poza tym młodzież tak szaleje, że nie ma miejsca na wygibasy dla starszej klasy. <a href='http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/t1.jpg' title='t1.jpg' rel="lightbox[257]"><img src='http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/t1.jpg' alt='t1.jpg' /></a><br />
Młodym się to opłaciło bo wokalista zrzucał ze sceny egzemplarze nowej płytki zespołu i szczęściarze nie muszą już zrzucać na dysk twardy z Internetu, w którym chyba na próżno byłoby poszukiwać takiej muzyki, choć może ze strony zespołu coś da się ściągnąć: <a href="http://www.teksasy.pl/">www.teksasy.pl</a>  Muzyka musiała się podobać skoro parę osób zakupiło „Boogie całą noc”. Wiem, że mają „saks”, ale go nie przywieźli. Dlaczego? Tego, niestety już nie wiem. Ale i tak dali niezły występ. I oklaski nawet mieli. Może tarnowianie przyszli bogatsi o lekturę anonsu, w którym stoi jak wół, że zespół wielokrotnie był nagradzany prestiżowymi laurami, to klaskać po prostu nie tylko wypadało, ale i było za co. A piosenka „Jeszcze jeden dzień bez Ciebie” z pewnością okaże się tegorocznym hitem!</p>
<p><strong>RIDERS. Jazda bez trzymanki!</strong><br />
Zapadł zmrok. Scenę zasnuła wygenerowana mgła, którą zafarbowały sceniczne reflektory. Ciężki riff zwiastował kawał mocnego bluesrocka. Czekałem zniecierpliwiony na wokal, który dopełni całości. Nagle poprzez twarde dźwięki instrumentalistów przedarł się donośnie ostry, lekko zachrypnięty głos wokalistki, złudnie przypominający Chylińską i Janis Joplin zarazem. Jak się zresztą za chwil kilka okazało kowerowanie JJ to popisowa jazda zespołu. Obok wielu własnych zagrali utwory innych, w tym właśnie „Piece of my heart” i Summertime”, które były tak wiernymi odtworzeniami, że tylko chylić czoła przed RIDERS-ami. Wymiatali fakt-uralnie gęstego rocka, podszytego bluesową melodyką. Ola Łysiak i RIDERSi z powodzeniem wypełniają lukę powstałą po O.N.A., a dzięki bluesowemu zabarwieniu stali się niepowtarzalni. Mnie szczególnie oprócz wokalu podobała się gra gitarzysty Grześka Kuksa, któremu nie obcy jest brud grunge’u i nowofalowe plumkania podkręcane dryfującym fuzem. Sekcja rytmiczna chodzi jak w zegarku, a jak trzeba potrafi jazzowo niedomówić, leniwie bluesowo zamajaczyć albo wręcz rockowo zdynamizować! Szkoda, że bisik był skromny, a w jamsession zagrał tylko jeden RIDERS.</p>
<p><strong>„Kiedy byłem małym chłopcem”</strong><br />
Klich i spółka po zejściu z kursu RIDERSów tradycyjnie zapodali kilka bluesowych standardów, a na koniec ponadczasowego Nalepę, czym zaprosili na następne spotkanie poświęcone właśnie Tadeuszowi. (17.08.2007). Cztery godziny na rynku upłynęły niemalże jak cztery minuty, bez czterech sekund nudy. Widziałem obcokrajowców rozkołysanych w rythm and bluesie. Ta impreza to wspaniała promocja Tarnowa, miasta w którym nieustannie coś się dzieje.<br />
<a href="http://www.intarnet.pl/">www.inTARnet.pl</a><br />
Krzysztof Ziewacz</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://logoslogan.pl/riders/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Stary dobry blues</title>
		<link>http://logoslogan.pl/blues/</link>
		<comments>http://logoslogan.pl/blues/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 04 Aug 2007 09:08:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kz</dc:creator>
				<category><![CDATA[kulturałki]]></category>
		<category><![CDATA[blues]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ziewacz.yasne.pl/blues/</guid>
		<description><![CDATA[ Tarnów 3.08.2007
Los Agentos KASA CHORYCH
Rozpoczął się letni festiwal bluesa pod hasłem „Był sobie blues”. Imprezę przygotował dla nas niezmordowany Wojtek Klich i TCK. Przez cztery kolejne tygodnie sierpnia gościć będziemy gigantów jak i debiutantów polskiej sceny bluesowej. Pierwsza odsłona za nami. A było tak: Los Agentos rozochocili, a KASA CHORYCH dała zdrowo popalić i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href='http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/kasachorych.jpg' title='kasachorych.jpg' rel="lightbox[253]"><img src='http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/kasachorych.jpg' alt='kasachorych.jpg' /></a> Tarnów 3.08.2007<br />
<strong>Los Agentos KASA CHORYCH</strong><br />
Rozpoczął się letni festiwal bluesa pod hasłem „Był sobie blues”. Imprezę przygotował dla nas niezmordowany Wojtek Klich i TCK. Przez cztery kolejne tygodnie sierpnia gościć będziemy gigantów jak i debiutantów polskiej sceny bluesowej. Pierwsza odsłona za nami. A było tak: Los Agentos rozochocili, a KASA CHORYCH dała zdrowo popalić i nikt już nie bał się deszczu.<span id="more-253"></span></p>
<p><strong>LOS AGENTOS</strong><br />
Los Agentos do akcji weszli nie dawno, a już swoim muzycznym impetem penetrują coraz większe ilości uszu. Ostatnio kontrolują rynek rock &amp; roll’owo – bluesowy będąc jedną z najlepszych, nowopowstałych kapel bluesowych do zadań specjalnych, to i Tarnów musieli sprawdzić. I jak wyszło? Ano publika niby była, ale jakoś nie oklaskiwała wykonawców należycie. Wracając do występu trzeba przyznać, że panowie z powodzeniem odgrzewają bluesowe granie. Najpierw zagrali własne kompozycje by potem coraz częściej przeplatać je znanymi utworami wielkich. Kowerowa końcówka i zapadający zmierzch wytworzyły swojski klimat, który utrzymał się aż do finałowego jam’u. Wokalista Olek Górny śpiewa nie dość, że dobrze, to jeszcze z dobrym angielskim akcentem, co nie jest jeszcze takie nagminne choć jest już z tym coraz lepiej. Zresztą pozostali dwaj instrumentaliści to także uznani muzycy, grający w branży w różnych zestawieniach od wielu lat. W tym kontekście nic nie może dziwić. Acha jedno. Brak rzęsistych oklasków po każdym kawałku! I chociaż byli świetni to jednak był to przedsmak rewelacyjnych w tym dniu &#8211; Kasy Chorych.</p>
<p><strong>KASA CHORYCH</strong><br />
Ani nawet Kasy Chorych nie umieli tarnowianie uszanować jak trzeba. Na szczęście Wojtek Klich rozruszał publikę i uratował imprezę w trudnym momencie. Na wejściu zapodali kilka kawałków z nowej płyty. Technicznie nienagannych. Potem znienacka zagrali „No woman no cry” i publiczność oszalała. Dzieciaki odbijały się jak piłki od siebie tańcząc POGO-dnego szturchańca. Zespół reagował na to co się dzieje i dołożył „Corinę” aby jeszcze młodych pogo-nić! Zagrali tez starsze rzeczy, w tym legendarny „Blues chorego”.  Charyzmatyczny wokalista Jarosław Tioskow do zabawy zachęcał jak mógł, ale aura trochę szyki krzyżowała. Młodzież co prawda pląsała w strugach deszczu, ale klaskać już nie bardzo chciała. Sądzę, że pogo-niliby się wokół sceny do byle jakich dźwięków! Tymczasem muzycy grali z minuty na minutę coraz lepiej by pod koniec występu porażać absolutnym transem. Zaczęli fuzją blues-rocka, funky i pop-rocka. Końcówka była już bardziej rockowa. Potrzebę bisów rozbudził dopiero Wojtek Klich, który palnął żartobliwie, że ekipa ma PKS za dwie godziny i mogą jeszcze pograć. Sam też wziął gitarkę i ostro przydżemowali. „Knockin’ on Heaven’s door” zaintonowane a’capella przez Jarka i rozegrane na wszystkie instrumenty, a było ich sporo bo dołączyli się również Los Agentos, podobało się chyba wszystkim. Pierwsze skrzypce, ptfu,  gitarę dzierżył już do końca Wojtek, który pociągnął publiczność swoim sympatycznym poczuciem humoru. Jakby dla zajawki ostatnim kawałkiem wieczoru był ”Kiedy byłem małym chłopcem” Tadeusza Nalepy. Po kilku taktach nieśmiało się rozwijającej piosenki, nie zapowiadających żarliwego końca, wpadł na scenę starszy pan (nawiasem mówiąc Tadeusz), który dopadł mikrofonu i zaczął najnormalniej w świecie śpiewać. Znał słowa, trzymał się frazy. Dżezowali razem. Padło: „Tadeusza nikt nie rusza”. Chociaż audytorium tego dnia leniwe to muzycy przesiąknięci pasją i niezrażeni przyjęciem dali jeden z najlepszych popisów tego lata na tarnowskim rynku. Za tydzień (10.08) Teksasy i RIDERS. Tarnowianinie, przyjdź i klaszcz. Nie bądź obojętny. Chroń miasto przed przeciętniarstwem.<br />
<a href="http://www.intarnet.pl/">www.inTARnet.pl</a></p>
<p><em>Krzysztof Ziewacz</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://logoslogan.pl/blues/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Szczere emocje szerokiego ekranu</title>
		<link>http://logoslogan.pl/screen/</link>
		<comments>http://logoslogan.pl/screen/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 31 Jul 2007 17:39:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kz</dc:creator>
				<category><![CDATA[kulturałki]]></category>
		<category><![CDATA[blues]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[koncert]]></category>
		<category><![CDATA[relacje]]></category>
		<category><![CDATA[rock]]></category>
		<category><![CDATA[teksty na zlecenie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ziewacz.yasne.pl/screen/</guid>
		<description><![CDATA[ Rozszerzona formuła „kina domowego”, przed którym zasiadamy z przyjaciółmi, aby wspólnie przeżyć mecz, film czy koncert właśnie, zadziałała zapewne jak zapalnik w głowie pasjonata Krzyśka Borowca. Szerokoekranowe, szczere emocje wyzwalają falę odbierania na tej samej częstotliwości. Grono dzielące tę sama pasję zagęszcza interakcje, integruje się konstytuując jako grupa. Nabór do tak pojętego fanklubu umiłowania [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/screen1.jpg" title="screen1.jpg" rel="lightbox[248]"><img src="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/screen1.jpg" alt="screen1.jpg" class="right" /></a> Rozszerzona formuła „kina domowego”, przed którym zasiadamy z przyjaciółmi, aby wspólnie przeżyć mecz, film czy koncert właśnie, zadziałała zapewne jak zapalnik w głowie pasjonata Krzyśka Borowca. Szerokoekranowe, szczere emocje wyzwalają falę odbierania na tej samej częstotliwości. Grono dzielące tę sama pasję zagęszcza interakcje, integruje się konstytuując jako grupa. Nabór do tak pojętego fanklubu umiłowania muzy funduje, poprzez kolejne sobotnie wieczory wakacji, niezmordowany popularyzator rockowego grania, tarnowski architekt wieży hitów.<span id="more-248"></span></p>
<p>Impreza dopiero jednak raczkuje, skoro zaledwie kilkanaście osób raczyło się pofatygować pod teatr, by w rockowej bohemie wymienić tę samą chemie. Ku mojemu zdziwieniu nie było praktycznie poszukującej młodzieży, która pewnie woli wymieniać się polifonicznymi dzwonkami i odsłuchiwać mp3-ki w pojedynkę. Może nie są dobrze poinformowani, skoro w ich komórkach królują doniesienia pudelka o tym co przeskrobała Doda Elektroda albo inny DJ Shadow?</p>
<p>Atrakcją wieczoru był legendarny koncert z 1970 roku (Isle Of Wight), który przypomniał takich gigantów rocka jak: Jimi Hendrix, The Doors, Jethro Tull, Free i The Who, bluesa; Ten Years After, country; Kris Kristopherson, folku; Joan Baez i Joni Mitchell czy nawet jazzu (Miles Davis). Obecni przy stolikach panowie obsługiwali swe niewidzialne perkusje podrygując nogami. Były też przechadzki z wirtualną gitarą, co rusz ktoś zapodawał riffowego wygibasa.</p>
<p>W sumie ciekawa propozycja, miejsce OK, ale lekki niedosyt niewykorzystania pomysłu do końca, jednak pozostaje. Gdyby przylazło trochę więcej wiary to i odbiór byłby bardziej czadowy jak na koncert przystało. Ten kto interesuje się rock’iem powinien znać korzenie, od których wszystko się rozrosło. Po obejrzeniu zapisu jednego z największych zlotów festiwalowych wszechczasów rośnie ochota na kolejną odsłonę wielkich wydarzeń w dziejach rocka. Jest też nadzieja, że młodzi znajdą się w tym miejscu za tydzień, eksplorując nocne ścieżki sobotniej gorączki.<br />
<a href="http://www.inTARnet.pl/">www.inTARnet.pl</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://logoslogan.pl/screen/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
