<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>LogoSlogan &#187; kąśna dolna</title>
	<atom:link href="http://logoslogan.pl/tag/kasna-dolna/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://logoslogan.pl</link>
	<description>freelancing copywriting</description>
	<lastBuildDate>Mon, 07 Jun 2010 13:46:32 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8.6</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Jazz na poważnie</title>
		<link>http://logoslogan.pl/stodola/</link>
		<comments>http://logoslogan.pl/stodola/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 12 Aug 2008 12:00:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kz</dc:creator>
				<category><![CDATA[kulturałki]]></category>
		<category><![CDATA[jazz]]></category>
		<category><![CDATA[kąśna dolna]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[relacje]]></category>
		<category><![CDATA[sztuka]]></category>
		<category><![CDATA[teksty na zlecenie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ziewacz.yasne.pl/stodola/</guid>
		<description><![CDATA[ Na koncert do Sali Letniej Dworku w Kąśnej Dolnej przybyło w miniony piątek około stu melmanów, aby posłuchać na żywo znakomitych muzyków w składzie Filip Wojciechowski (fortepian), Adam Cegielski (kontrabas) i Krzysztof Szmańda (perkusja). Zespół przedstawił klasyczne utwory Jana Sebastiana Bacha, Ludwiga Van Beethovena i Fryderyka Chopina w transkrypcjach jazzowych Filipa Wojciechowskiego.
Jazz jest już [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/stodola1.jpg" title="stodola1.jpg" rel="lightbox[258]"><img src="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/stodola1.jpg" alt="stodola1.jpg" /></a> Na koncert do Sali Letniej Dworku w Kąśnej Dolnej przybyło w miniony piątek około stu melmanów, aby posłuchać na żywo znakomitych muzyków w składzie Filip Wojciechowski (fortepian), Adam Cegielski (kontrabas) i Krzysztof Szmańda (perkusja). Zespół przedstawił klasyczne utwory Jana Sebastiana Bacha, Ludwiga Van Beethovena i Fryderyka Chopina w transkrypcjach jazzowych Filipa Wojciechowskiego.<span id="more-258"></span></p>
<p><strong>Jazz jest już klasyką</strong><br />
100-letni już jazz, tak jak muzykę klasyczną, można zaliczyć do tych gatunków muzycznych, które cieszą się szczególną atencją koneserów. I dzieje się tak nie bez kozery, skoro jazz stawia przed słuchaczem pewne wymagania. Dzięki specyficznej, niedopowiedzianej frazie, zakreśla eter interpretacyjnych przestrzeni. Myślę, że ludzkość przyszłych wieków właśnie jazz uzna za muzykę naszych czasów! Coraz bardziej przenikająca inne muzyczne sfery kakofonia, reprezentująca muzykę poważną XX wieku, na to miano, jak sądzę, nie zasłuży! W taki oto sposób dochodzimy do zbiegu klasyki z jazzem. Wykonywanie klasyki na jazzowo ma już długą tradycję. Jak powiedział Filip Wojciechowski w czasie koncertu, niektórzy kompozytorzy w tym szczególnie J.S. Bach byli, sądząc z dzisiejszej perspektywy, niedoścignionymi jazzmanami! Utwory Bacha świetnie wpasowują się w jazzową estetykę. To gotowa strukturalnie muzyka, którą wystarczy rozpisać na instrumenty. Filip Wojciechowski przygotował również transkrypcje innych wielkich klasyków.</p>
<p><strong>Koncert</strong><br />
Za otwieracz posłużyło pre-ludium J.S. Bacha, które okazało się iście jazzgotliwe. Jako drugi został zapowiedziany Chorał „Jesus bleibet meine Freude”. Urzekająca ballada w genialnej transkrypcji Wojciechowskiego tak ujęła publiczność, że długość aplauzu nie pozostawiła wątpliwości co do wyboru muzycznej perełki wieczoru. Trzeci utwór śmiało mógłby pretendować do miana muzyki filmowej. Instrumenty perkusyjne swym delikatnym szelestem zasiały ziarno niepokoju, na myśl przywiodły Komedę. W filmową pogoń rzucili się pozostali dwaj wirtuozi: to fortepian górował, to kontrabas przewodził. Raz jeden fortepianował po czym drugi kontrabasował, i wyścig trwałby jeszcze, jak to u jazzmanów, gdyby perkusista solistów nie skonstatował.<br />
Po salwie braw zagościł odmienny, swojski klimat polskości, powiało romantycznym smutkiem. Sparafrazowany Chopin urokliwie wybrzmiewał pod kinetyczną energią zręcznych palców Wojciechowskiego. Cóż to? Czy to Chopin jeszcze? Zastanawiali się zafrapowani pozaprogramowym wybrykiem artystów wielbiciele synkopowanej klasyki. I rzeczywiście, jak wyjaśnił wodzirej, muzycy przepletli Chopina z Mozartem, Rachmaninowem i Korsakowem. Pianista oklaski otrzymał jeszcze w trakcie utworu będąc bo z takim namaszczeniem i wirtuozerią szarlatanował, że podziw musiał wzbudzić!<br />
Muzykowali na przemian: lider „poważny” temat zapodawał, a sekcja rytmiczna dokładała jazgotu. Po galopadach nieco mniej dynamiczna kompozycja uwypukliła piękno brzmienia kontrabasu, który przejmująco łkał w towarzystwie cykającej perkusji. Z czasem przejmująco narastał metaliczny deszcz fortepianowych dźwięków, aż wybrzmiał cichutkim roszeniem perkusji. Czwarty utwór Chopina to znów była gonitwa, tyle, że delikatna, kiedy kontrabas ścigał się z fortepianem, a subtelna perkusja nie pozostawała obojętna i odpowiadała na zaloty lotnym filingiem. Więcej ognia wirtuozi wykrzesali w numerze piątym, po którym nastąpiła kolejna niespodzianka. Otóż zespół przedstawił własną kompozycję pod tytułem Mont. Dialog fortepianu i kontrabasu w przestrzeni dźwięku chińskiego gongu, ze ślicznym motywem przewodnim i kapitalnie rozbudowanymi wątkami pobocznymi. Program zakończyli z przytupem proponując słuchaczom Mazurek D-dur z góralską nutką i kakofonią dźwięku: dam da da dam da da dam… Na bis raz jeszcze zakrólowało piękno plumkającego jazzu.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://logoslogan.pl/stodola/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Erato Erdiego</title>
		<link>http://logoslogan.pl/erdi/</link>
		<comments>http://logoslogan.pl/erdi/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 21 Jul 2007 13:56:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kz</dc:creator>
				<category><![CDATA[kulturałki]]></category>
		<category><![CDATA[kąśna dolna]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[sztuka]]></category>
		<category><![CDATA[teksty na zlecenie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ziewacz.yasne.pl/erdi/</guid>
		<description><![CDATA[„Każdy geniusz ma swoje ograniczenia, tylko głupota jest bezdenna.”
  Letnie spotkania z wielką muzyką to już długa tradycja. Koncerty w Kąśnej Dolnej słyną ze swej doniosłości! Dworek Paderewskiego bowiem rok rocznie gości światowej sławy artystów i nie dziwi w tym kontekście wysoka frekwencja koneserów miłujących Erato i jej siostry. Rzesze melomanów przyciągnął tym razem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>„<em>Każdy geniusz ma swoje ograniczenia, tylko głupota jest bezdenna.</em>”</strong><br />
<a href='http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/dworek2.jpg' title='dworek2.jpg' rel="lightbox[250]"><img src='http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/dworek2.jpg' alt='dworek2.jpg' class="right" /></a>  Letnie spotkania z wielką muzyką to już długa tradycja. Koncerty w Kąśnej Dolnej słyną ze swej doniosłości! Dworek Paderewskiego bowiem rok rocznie gości światowej sławy artystów i nie dziwi w tym kontekście wysoka frekwencja koneserów miłujących Erato i jej siostry. Rzesze melomanów przyciągnął tym razem magnes geniuszu Tamasa Erdi’ego, niewidomego wirtuoza fortepianu.<span id="more-250"></span></p>
<p><strong>Esencja</strong><br />
<a href="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/erdi2.jpg" title="erdi2.jpg" rel="lightbox[250]"><img src="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/erdi2.jpg" alt="erdi2.jpg" /></a> Słynny Węgier pomimo wrodzonego ograniczenia swym mistrzowskim kunsztem udowodnił, że można przekroczyć niewidzialną linię, przebić ścianę symbolizującą kres możliwości i dokonać niemożliwego, czym wprawił słuchaczy w absolutne zdumienie i podziw graniczący z uwielbieniem. Osłupiałym widzom dostarczył wzruszeń porównywalnych z ekstatycznymi, co spotkało się ze stojącą owacją i pięknym utworem na bis, który swój galopujący, wyśmienity występ spiął delikatną klamrą.</p>
<p><strong>Inwokacja</strong><br />
<a href="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/inwo.jpg" title="inwo.jpg" rel="lightbox[250]"><img src="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/inwo.jpg" alt="inwo.jpg" class="right" /></a> Zanim zabrzmiał fortepian, medialna, przy tym wykwintnie elegancka konferansjerka ze swadą i humorem przypomniała dobrze obrazującymi cytatami epokę wybitnych kompozytorów Liszta, Chopina, Bartoka i Kodaly’ego, których utwory miał zaprezentować wybitny pianista.</p>
<p><strong>Wirtuozeria</strong><br />
Aura żwawego utworu „Wieczór u Szeklerów” Beli Bartoka podszytego folklorem cygańskim porwała słuchaczy w krainę Siedmiogrodu, skąd na salony Wiednia i Paryża przeniosły zasłuchane audytorium kompozycje Ferenca Liszta. Z niesamowitym czuciem i dynamiką zagrane przez Tamasa Erdi’ego fragmenty utworów wielkiego romantyka uznawanego za Paganiniego fortepianu potwierdziły przynależność młodego Węgra do klasy światowej.</p>
<p><strong>Atmosfera miejsca</strong><br />
<a href="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/park.jpg" title="park.jpg" rel="lightbox[250]"><img src="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/park.jpg" alt="park.jpg" /></a> Gdy wybrzmiały węgierskie echa, można było się w antraktowej ciszy sycić soczystością zieleni świeżo skoszonej trawy i odpoczywać pod konarami dostojnych drzew angielskiego parku, aż do momentu, gdy prowadząca znów rozbudziła pragnienie wsłuchania się w mieniącą się perełkami muzykę znakomitości wieczoru.</p>
<p><strong>Ukłon</strong><br />
Kontrapunktem dla gwałtowniejszej muzyki południa Europy i jednocześnie pięknym ukłonem dla nas, Polaków, była część poświęcona Chopinowi. Wiedział jak nas uwieść. Zagrał na najczulszych strunach polskości, przesiąkniętych do bólu czystością wykonania i miłością do muzyki konkurenta i przyjaciela Liszta zarazem.</p>
<p><strong>Pożegnanie</strong><br />
<a href="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/pozeg.jpg" title="pozeg.jpg" rel="lightbox[250]"><img src="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/pozeg.jpg" alt="pozeg.jpg" class="right" /></a> Śliczna „Rapsodia węgierska nr 6” F. Liszta uwieńczyła część programową. Owacyjnie przyjęty muzyk musiał zagrać jeszcze skoro oczarowana publiczność domagała się bisów! Przepiękna, bliska w duchu Chopinowi, ballada ostatecznie wybrzmiała w nobliwych salach dworku na pożegnanie z sympatycznym Tamasem, artystą wyjątkowym. Mieliśmy zatem  szczęście zetknąć się z człowiekiem niecodziennego formatu, a zdarza się to niezwykle rzadko. <em><strong>Kesenem sepen, Tamas.</strong></em><br />
Krzysztof Ziewacz</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://logoslogan.pl/erdi/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
