<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>LogoSlogan &#187; koncert</title>
	<atom:link href="http://logoslogan.pl/tag/koncert/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://logoslogan.pl</link>
	<description>freelancing copywriting</description>
	<lastBuildDate>Mon, 07 Jun 2010 13:46:32 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8.6</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Końcertowa Parada</title>
		<link>http://logoslogan.pl/parada/</link>
		<comments>http://logoslogan.pl/parada/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 26 May 2008 11:41:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kz</dc:creator>
				<category><![CDATA[kulturałki]]></category>
		<category><![CDATA[koncert]]></category>
		<category><![CDATA[Myslovitz]]></category>
		<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[relacje]]></category>
		<category><![CDATA[teksty na zlecenie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ziewacz.yasne.pl/parada/</guid>
		<description><![CDATA[ Jubileuszowa parada w Klikowej odbyła się z wielkim hukiem. Organizatorzy postawili na totalną masowość i XX Parada Konna mogła przejść do historii jako jedna z największych imprez tego typu. Ogromny tłum, nęcony co rusz to ciekawszymi pokazami, kotłował się tumanach kurzu, dzieciaki wirowały na karuzelach wesołego miasteczka, a handel mógł się zareklamować przygotowując jesienną [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href='http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/myslovitz.jpg' title='myslovitz.jpg' rel="lightbox[262]"><img src='http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/myslovitz.jpg' alt='myslovitz.jpg' class="right" /></a> Jubileuszowa parada w Klikowej odbyła się z wielkim hukiem. Organizatorzy postawili na totalną masowość i XX Parada Konna mogła przejść do historii jako jedna z największych imprez tego typu. Ogromny tłum, nęcony co rusz to ciekawszymi pokazami, kotłował się tumanach kurzu, dzieciaki wirowały na karuzelach wesołego miasteczka, a handel mógł się zareklamować przygotowując jesienną koniunkturę. Wielki spęd ludności zakończył występ megagwiazdy Myslovitz, a na dobitkę wystrzeliły sztuczne ognie rozświetlając nocne niebo ferią kolorowych „neonków, skalarów i mieczyków”.<span id="more-262"></span></p>
<p>Nabity atrakcjami program organizował czas tarnowian praktycznie przez całą niedzielę (12.00-22.00). Czego to nie było: Festiwal Smaku, orkiestra z musztrą, akro-bajk-cje, „końskie kaskaderstwo”, karate po polsku i na koniec zawody zaprzęgów. Międzyczas zapełniły rozmaite końkursy i pomniejsze końcerty. Obecność i wparcie kilkudziesięciu sponsorów przesądziła o przepychu i ostatecznie przywiodła nie tylko entuzjastów gromadnych ceremonii. Mnie utkwił pojedynek człowieka z koniem. W skokach przez przeszkody koleś długo nie dawał za wygraną, aż w ostatniej, jak się okazało, swojej próbie zaryzykował i poszedł na całość. Niestety mimo poświęcenia zwalił poprzeczkę swoim przyrodzeniem, co wywołało aplauz widzów. To był w koń-cu koński końkurs!</p>
<p><strong>MYSLOVITZ</strong><br />
Klikowa 2.09.2007. Wieczorny prowadzący piał już koniuszkami swoich strun głosowych, kiedy ludzkie zastępy gęstniały w zapadającym mroku i przypadającym na tę godzinę wydarzeniu dnia, ba, tygodnia, a nawet miesiąca czyli koncercie zespołu MYSLOVITZ.<br />
Jeden z najważniejszych zespołów tzw. britpopu już w Tarnowie wystąpił, przed laty. Była to więc wspaniała okazja na sprawdzenie kondycji zespołu po prawie 10-ciu latach! Emocje co prawda były, ale pozostał niedosyt. Zabrakło świeżości wykonania i choć trudno im odmówić profesjonalizmu to jednak młodzieńczy entuzjazm gdzieś z latami uleciał. Na szczęście najwięcej rzeczy zagrali ze swojej najgenialniejszej w dorobku: „Miłości w czasach popkultury”, którą to płytą, tak na marginesie, weszli do Hall of Fame polskiej sceny rockowej czy rozrywkowej w ogóle. Dowodem na to było przyjęcie starych hitów, które odśpiewano w Klikowej niemal hymnowo! Dla generacji X, której reprezentacja pojawiła się dość tłumnie, ta muzyka jest odwzorowaniem ich tożsamości. Ostatnie dokonania zespołu to już nieco bardziej popowe kompozycje, nie mające tego dawnego zadzioru. Grupa rozmyła swoje oblicze w zabiegach o szerszą popularność! Występ (programowo), jak przed laty na pikniku rodzinnym MFK, zakończyli przydługawą, dla większości niestrawną psychodelią. Na bis zagrali oczywiście pod publiczkę zostawiając &#8211; jak na fachowców przystało &#8211; dobre wrażenie.</p>
<p><strong>Czas paradnego ekshibicjonizmu</strong><br />
Ludzie nadal potrzebują się spotykać w tzw realu. Lubią, niby niespodziewanie, spotkać znajomych, a jeszcze bardziej o nich poplotkować. Niektórzy takiej okazji szukają by znienacka porozmawiać o rzeczach i podyskutować o ideach. Internet przejął kiedyś dużą grupę ludzi, szczególnie młodych, lecz to zjawisko zaczyna się odwracać. Po dekadzie zachłystywania się cyberświatem przychodzi moda na ludzką integrację, prawdziwe emocje i ponowny ekshibicjonizm, co zawsze leżało w naturze człowieka. <strong>Oj dana, dana, udana ta parada, udana!</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://logoslogan.pl/parada/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Piknik pod wiszącą chmurą</title>
		<link>http://logoslogan.pl/piknik/</link>
		<comments>http://logoslogan.pl/piknik/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 11 Sep 2007 11:37:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kz</dc:creator>
				<category><![CDATA[kulturałki]]></category>
		<category><![CDATA[koncert]]></category>
		<category><![CDATA[Manaam]]></category>
		<category><![CDATA[teksty na zlecenie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ziewacz.yasne.pl/piknik/</guid>
		<description><![CDATA[ Bardzo uroczyście świętowano w sobotę w Mościcach jubileusz 80- lecia Zakładów Azotowych. Dla pracowników &#8220;Azotów&#8221;, mieszkańców miasta i regionu na terenach zielonych Unii przygotowano blisko dwunastogodzinny blok zabaw, widowisk i koncertów. Najbardziej udane momenty Wielkiego Pikniku Rodzinnego ZAT spięła klamra widowiskowości: wskrzeszenie osady słowiańskiej z wziętymi atrakcjami dla najmłodszych w części wczesnopopołudniowej i finałowa [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/piknik1.jpg" title="piknik1.jpg" rel="lightbox[263]"><img src="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/piknik1.jpg" alt="piknik1.jpg" /></a> Bardzo uroczyście świętowano w sobotę w Mościcach jubileusz 80- lecia Zakładów Azotowych. Dla pracowników &#8220;Azotów&#8221;, mieszkańców miasta i regionu na terenach zielonych Unii przygotowano blisko dwunastogodzinny blok zabaw, widowisk i koncertów. Najbardziej udane momenty Wielkiego Pikniku Rodzinnego ZAT spięła klamra widowiskowości: wskrzeszenie osady słowiańskiej z wziętymi atrakcjami dla najmłodszych w części wczesnopopołudniowej i finałowa gala koncertowa wraz ze spektakularnym ostrzałem nieboskłonu sztucznym ogniem. Szumny, leciwy bo 80-ty rok &#8220;Azoty&#8221; zamknęły szwarnie sobie podrygując, jednak bez przytupu.<span id="more-263"></span></p>
<p><strong>Część I: wioska słowiańska</strong><br />
Historycy powiadają, że za Chrobrego to był (k)raj mlekiem i miodem płynący. Namiastkę takiego stanu rzeczy przywołano, głównie jednak dla najmłodszych. Zainstalowana osada eksponowała rękodzieło dawnych Słowian i stwarzała okazję za-symulowania własnej zręczności. Trzeba było napiąć się, by sobie strzelić z łuku. Można też było nie tylko chwycić byka za rogi, ale dopaść go okrakiem i powalczyć z ostro wierzgającym nieborakiem. Współczesne oblicze pikniku znamionowały gumowe cuda, które nie dość, że ponaciągano do gigantycznych rozmiarów, to jeszcze nieźle napompowano pomysłami (piłkarzyki, tory wyścigowe itp…). Dzieciaki entuzjastycznie obijały się w środowisku sprężystej nieważkości, aż do znużenia… rodzica.</p>
<p><strong>Część II: gala koncertowa</strong><br />
&#8220;Oficjałki&#8221; odbyły się po swojsku. Orkiestra zakładowa, żeby nie powiedzieć ludowa, przygrała, ot jak za dawnych lat bywało, a potem: od-znaczenie, kwiaty i uściski oraz trzy razy twarz do twarzy&#8230; Na scenie konferansjer „bałtroczył” bawiąc i zapowiadając coraz jaśniejsze gwiazdy w kolejności: Majka Jeżowska, Andrzej Piaseczny, Maanam. Jeżowska zjawiła się głównie dla maluśkich, a Piasek rozruszał nastoletnie panienki, które długo jeszcze skandowały „zostań z nami”. W an-trakcie, przy fanfarach Nitrobandu wyjechał tort, który skonsumowała kilka chwil później Maanam’owa publiczność.</p>
<p><strong>Maanam</strong> rozpoczął pod ociekającą deszczem chmurą, by z każdym utworem rozniecać coraz większe podniecenie i aplauz, głównie starszych sympatyków zespołu. Zagrali najbardziej sprawdzone piosenki w cokolwiek odmienionych aranżacjach, które jednak nie wzbudziły wielkich zachwytów. Najlepiej bowiem wypadli w dość prostych, energetycznych kawałkach z początku kariery i szlagierowych, miłosnych balladach, spośród których „Krakowski spleen” (…chmury zawisły nad miastem…) i „Kochaj mnie kochanie moje” odśpiewano chóralnie.<br />
<strong>Kora</strong> nie tylko wygląda tak jakby posiadła tajemniczy eliksir młodości, ale także dysponuje świetną kondycją, co udowodniła brykając jak nastolatka po scenicznym wybiegu. Zachowała również swój niepowtarzalny, charyzmatyczny wokal. Śpiewając o miłości uwodzi, a gdy zespół ostrzej przyłoi sKora lubieżnie, drapieżnie poskandalizować.</p>
<p><strong>Wystrzałowy finał</strong><br />
Tuż po koncercie pokaz pirotechniczny zamroził w podziwie dla kunsztownego widowiska tłumy ludzi, którzy wyglądali dosłownie jak z kadru „Dnia Niepodległości”, kiedy nad miasto nadciągnął słynny, olbrzymi talerz kosmitów.</p>
<p><strong>Emoasocjacje</strong><br />
Piknik wzbudził wielkie emocje, jak się można było domyślać, wszak każdy Polak ma zawsze inne zdanie. Tacy już jesteśmy. Jeszcze nie tak dawno podobne atrakcje wywołałaby powszechnie entuzjastyczne przyjęcie. Wydawałoby się, że program Pikniku przygotowany został w myśl klasycznego w takich razach przepisu: &#8220;dla każdego coś miłego&#8221;. Nawet niesforna przez cały tydzień pogoda akurat na czas Pikniku się poprawiła, a ci z uczestników imprezy, którzy zamiast koncertu Maanamu wybrali mecz z Portugalią nawet nie odczuli pogorszenia aury. A jednak &#8230;<br />
No cóż, można się jednak dołuskać gorzkich ziarenek prawdy wśród wirtualnie sypanych na organizatorów inwektyw, skoro na jubileuszową scenę zaproszono gwiazdy nieco przyblakłej urody, żeby nie powiedzieć skarlałej wielkości.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://logoslogan.pl/piknik/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Szczere emocje szerokiego ekranu</title>
		<link>http://logoslogan.pl/screen/</link>
		<comments>http://logoslogan.pl/screen/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 31 Jul 2007 17:39:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kz</dc:creator>
				<category><![CDATA[kulturałki]]></category>
		<category><![CDATA[blues]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[koncert]]></category>
		<category><![CDATA[relacje]]></category>
		<category><![CDATA[rock]]></category>
		<category><![CDATA[teksty na zlecenie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ziewacz.yasne.pl/screen/</guid>
		<description><![CDATA[ Rozszerzona formuła „kina domowego”, przed którym zasiadamy z przyjaciółmi, aby wspólnie przeżyć mecz, film czy koncert właśnie, zadziałała zapewne jak zapalnik w głowie pasjonata Krzyśka Borowca. Szerokoekranowe, szczere emocje wyzwalają falę odbierania na tej samej częstotliwości. Grono dzielące tę sama pasję zagęszcza interakcje, integruje się konstytuując jako grupa. Nabór do tak pojętego fanklubu umiłowania [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/screen1.jpg" title="screen1.jpg" rel="lightbox[248]"><img src="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/screen1.jpg" alt="screen1.jpg" class="right" /></a> Rozszerzona formuła „kina domowego”, przed którym zasiadamy z przyjaciółmi, aby wspólnie przeżyć mecz, film czy koncert właśnie, zadziałała zapewne jak zapalnik w głowie pasjonata Krzyśka Borowca. Szerokoekranowe, szczere emocje wyzwalają falę odbierania na tej samej częstotliwości. Grono dzielące tę sama pasję zagęszcza interakcje, integruje się konstytuując jako grupa. Nabór do tak pojętego fanklubu umiłowania muzy funduje, poprzez kolejne sobotnie wieczory wakacji, niezmordowany popularyzator rockowego grania, tarnowski architekt wieży hitów.<span id="more-248"></span></p>
<p>Impreza dopiero jednak raczkuje, skoro zaledwie kilkanaście osób raczyło się pofatygować pod teatr, by w rockowej bohemie wymienić tę samą chemie. Ku mojemu zdziwieniu nie było praktycznie poszukującej młodzieży, która pewnie woli wymieniać się polifonicznymi dzwonkami i odsłuchiwać mp3-ki w pojedynkę. Może nie są dobrze poinformowani, skoro w ich komórkach królują doniesienia pudelka o tym co przeskrobała Doda Elektroda albo inny DJ Shadow?</p>
<p>Atrakcją wieczoru był legendarny koncert z 1970 roku (Isle Of Wight), który przypomniał takich gigantów rocka jak: Jimi Hendrix, The Doors, Jethro Tull, Free i The Who, bluesa; Ten Years After, country; Kris Kristopherson, folku; Joan Baez i Joni Mitchell czy nawet jazzu (Miles Davis). Obecni przy stolikach panowie obsługiwali swe niewidzialne perkusje podrygując nogami. Były też przechadzki z wirtualną gitarą, co rusz ktoś zapodawał riffowego wygibasa.</p>
<p>W sumie ciekawa propozycja, miejsce OK, ale lekki niedosyt niewykorzystania pomysłu do końca, jednak pozostaje. Gdyby przylazło trochę więcej wiary to i odbiór byłby bardziej czadowy jak na koncert przystało. Ten kto interesuje się rock’iem powinien znać korzenie, od których wszystko się rozrosło. Po obejrzeniu zapisu jednego z największych zlotów festiwalowych wszechczasów rośnie ochota na kolejną odsłonę wielkich wydarzeń w dziejach rocka. Jest też nadzieja, że młodzi znajdą się w tym miejscu za tydzień, eksplorując nocne ścieżki sobotniej gorączki.<br />
<a href="http://www.inTARnet.pl/">www.inTARnet.pl</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://logoslogan.pl/screen/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>HEY Muchy Totentanz</title>
		<link>http://logoslogan.pl/hey/</link>
		<comments>http://logoslogan.pl/hey/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 01 Jul 2007 13:37:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kz</dc:creator>
				<category><![CDATA[kulturałki]]></category>
		<category><![CDATA[koncert]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[rock]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ziewacz.yasne.pl/hey/</guid>
		<description><![CDATA[29.07.2007. Amfiteatr Letni Tarnów
Mini maraton rockowy (18.00 – 22.30 z małymi przerwami)
  Tarnów ostatnio ma szczęście do wydarzeń muzycznych. Najpierw Waglewski z Pospieszalskim, którzy dali niesamowitego, jazzrockowego ognia na zakończenie Tarnowskiej Nagrody Filmowej, a teraz wielki HEY, ale nie tylko, bo i support okazał się nie byle jaki. Wreszcie zajeżysta impra mogła mieć miejsce [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>29.07.2007. Amfiteatr Letni Tarnów<br />
Mini maraton rockowy (18.00 – 22.30 z małymi przerwami)</strong></p>
<p><a href='http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/heyminiatura.jpg' title='heyminiatura.jpg' rel="lightbox[244]"><img src='http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/heyminiatura.jpg' alt='heyminiatura.jpg' /></a>  Tarnów ostatnio ma szczęście do wydarzeń muzycznych. Najpierw Waglewski z Pospieszalskim, którzy dali niesamowitego, jazzrockowego ognia na zakończenie Tarnowskiej Nagrody Filmowej, a teraz wielki HEY, ale nie tylko, bo i support okazał się nie byle jaki. Wreszcie zajeżysta impra mogła mieć miejsce w nieco zapomnianym, tudzież zaniedbanym Amfiteatrze Letnim. Do tej pory bywało tak, że na takie granie trzeba było jeździć najbliżej do Krakowa.<br />
<span id="more-244"></span><br />
<a href='http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/totentanzminiatura.jpg' title='totentanzminiatura.jpg' rel="lightbox[244]"><img src='http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/totentanzminiatura.jpg' alt='totentanzminiatura.jpg' /></a> <strong>Totentanz.</strong> Niezwykle rzadko się zdarza, aby support zabrzmiał jak wielka gwiazda. Tak było zresztą w przypadku obu zespołów. Chłopaki grzali w pełnym słońcu i choć taka pora nie sprzyja tego rodzaju popisom obronili się. Nawet więcej, bo gdyby Totentanz nie zgasł (programowo) tak szybko, ludzie poszliby w tany. Wszyscy tupali i huśtali się w rytm czadowych kawałków. Totentanz zasługują na sławę bardziej niż ¾ znanych polskich zespolików, sztucznie lansowanych przez macherów od medialnych sterów. Zachrypnięty, mocny, bo metalowej proweniencji, wokal Rafała Huszno to wielki atut, a jeśli dołożyć do pieca kapitalne melodie i świetny warsztat, to mamy band gotowy zaczadzić na nie jednym rockowisku. Ale czy ich wreszcie ktoś odkryje? Może chłopaki powinni się jednak przerzucić na popularny hip-hop albo na estradowy, czarny soul?</p>
<p><a href='http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/muchyminiatura.jpg' title='muchyminiatura.jpg' rel="lightbox[244]"><img src='http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/muchyminiatura.jpg' alt='muchyminiatura.jpg' /></a> <strong>Muchy. </strong>Zanim w amfiteatrze zlecą się komary pojawiły się Muchy, które rozbujaną totentańcem publikę wprowadziły w trans. Subkulturalna młodzież rzuciła się w wir trajektorii alternatywnie rozkołysanych melodii i brykała pod zachodzącym słoneczkiem. Muchy bzyczą coś w rodzaju rock’n roll’owej psychodelii. I choć wokalista barwą i manierą przypomina Muńka Staszczyka i Lecha Janerkę jednocześnie, absolutnie nie jest to minusem. Niedaleko im też do zakręconych klimatów The Walkman. Niby nic nowego, a jednak powiało kompilacyjną świeżością. Historia w sumie podobna do niechcianych przez media Totentanz. Po Internecie niby już fruwają, ale nie tylko o to chodzi w show biznesie.</p>
<p><strong>HEY</strong><br />
Zastanawiałem się co pokażą po tak udanym supporcie gwiazdorzy i przyznam, miałem pewne obawy. Zapadł mrok. Poszedł dym, który kolorowymi smugami wił się już do końca. Pojawił się HEY. Rozpoczęli oszczędnie, powoli. Grać zaczęły wszystkie elementy składające się na widowisko rockowe. Do pierwszych dźwięków zatańczyły światła. Zrobiło się majestatycznie. Pierzchły wątpliwości, pojawiły się ciary. Większość wstała i podeszła pod scenę. Czuło się wielką chwilę. Nikt już nie usiedział. Przywalili. Kasia Nosowska wychynęła zza węgła, przyodziana z fantazyjną przekorą w futro. Nastąpił krótki antrakt ciszy, w którym z jej ust padło skromne, długo oczekiwane „Cześć jesteśmy HEY”. Polecieli równo (półtorej godziny) i przeplatając ostrawkę ze słodyczką zagrali znane piosenki w odświeżonych aranżacjach. Naprzemiennie siarczysto-melancholijny wokal Nosowskiej przebijał się przez gęstwinę mocnego brzmienia. Przyłoili kawałkami „Najważniejsze”, „Wczesna jesień” i rewelacyjnym &#8220;[Sic!]&#8220;, a „Cisza ja i czas” rozhulała całą młodzież, która ekwilibrystycznie podskakiwała na ławkach. Nie zabrakło momentów urzekających przejmującymi dźwiękami: „Z rejestru strasznych snów”, czy „Sio”. Nasza polska Bjork wielokrotnie czarowała swoim magicznym głosem („Muka”, „Ho”, „Ze”, „Cudzoziemka w kraju kobiet”) Totalnym hitem okazały się kowerowe „Telefony” Republiki! Zakończyli kosmicznym sprzęgleniem gitar, czym na długo pozostaną w mojej pamięci, by na bis („Zazdrość” i Teksański”) dostarczyć fanom uniesień wyjątkowych, porównywalnych do tych wydarzeń zbiorowych, podczas których żarzą się zapalniczki symbolizujące międzyludzką więź i solidarność. Zabrakło tylko najsłynniejszego numeru „Moja i twoja nadzieja”, pewnie z powodu wyeksploatowania (15 lat!). Wyśmienite nagłośnienie odsłoniło wielkie możliwości techniczne zespołu. Z dziką wręcz rozkoszą nadstawiałem uszu, wsłuchując się w fakturę nowoczesnego brzmienia, soczystego, odrobinę pokomplikowanego, ale jednak w każdym calu zdyscyplinowanego, co jest oznaką wielkich. HEY zaprezentował przede wszystkim swe profesjonalnie podejście do tego co robią, a potrafią naprawdę dużo – przekonać do nie zawsze łatwych utworów porywając tłumy i osiągając tym samym spełnienie ambicji twórczych. A szczerość przekazu w przypadku muzyki rockowej to, jak wiadomo, sprawa niekwestionowana, święta. Osiągnęli trudno dostępne wyżyny, gdzie prawdziwa sztuka spotyka się z odbiorem masowym. Koncert zakończył zimny sampler powtarzający ciepłe słowa Kasi na pożegnanie: dziękujemy &#8211; wszystkiego dobrego &#8211; pa &#8211; dziękujemy &#8211; wszystkiego dobrego &#8211; pa &#8211; dziękujemy &#8211; wszystkiego dobrego &#8211; pa &#8211; dziękujemy &#8211; wszystkiego dobrego &#8211; pa &#8211; dziękujemy &#8211; wszystkiego dobrego &#8211; pa &#8211; dziękujemy &#8211; wszystkiego dobrego &#8211; pa&#8230;</p>
<p><a href="http://www.intarnet.pl/">www.inTARnet.pl</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://logoslogan.pl/hey/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Eklektryzujący jazz-got</title>
		<link>http://logoslogan.pl/jazz/</link>
		<comments>http://logoslogan.pl/jazz/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 25 Jun 2007 17:03:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kz</dc:creator>
				<category><![CDATA[kulturałki]]></category>
		<category><![CDATA[jazz]]></category>
		<category><![CDATA[koncert]]></category>
		<category><![CDATA[teksty na zlecenie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ziewacz.yasne.pl/jazz/</guid>
		<description><![CDATA[ Piątkowy wieczór można było spędzić całkiem wytrawnie, klubując w TCK-u: jednocześnie huśtając się na krześle, sącząc czerwone lub żółte i strzygąc uszami ekle-tryzujący jazz. Były momenty, że wyrywało z siedzenia, gdy zespół przymaścił smakowicie kilka swoich najnowszych dań. Charyzmatyczny lider (Paweł Mazur), słynący z werwy i umiejętności, &#8220;motorhead&#8221; zespołu, zabawiał tzw. głodnymi kawałkami, puszczając [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href='http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/tckjazzeq.jpg' title='tckjazzeq.jpg' rel="lightbox[240]"><img src='http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/tckjazzeq.jpg' alt='tckjazzeq.jpg' /></a> Piątkowy wieczór można było spędzić całkiem wytrawnie, klubując w TCK-u: jednocześnie huśtając się na krześle, sącząc czerwone lub żółte i strzygąc uszami ekle-tryzujący jazz. Były momenty, że wyrywało z siedzenia, gdy zespół przymaścił smakowicie kilka swoich najnowszych dań. Charyzmatyczny lider (Paweł Mazur), słynący z werwy i umiejętności, &#8220;motorhead&#8221; zespołu, zabawiał tzw. głodnymi kawałkami, puszczając w antraktowej ciszy kacze dyrdymały, co pozytywnie nastrajało i przełożyło się na niepowtarzalną atmosfer-elektryczność.<span id="more-240"></span> Technicznie nienaganni, kopią na styku 70/80-tych z wysuniętym, wyraziście „gęgającym”, basistą, który potrafi przyklangować niczym Flea.</p>
<p>Zapodali materiał premierowy i z tym prądem puszczą się w obieg po Polsce. Świeżość przejawia się przede wszystkim w podejściu do gry, sprawności i (jak na jazz przystało) gotowości do improwizacji. Same kompozycje przypominają jednak może nie tyle zdartą,  co prześwietloną kliszę. Cóż, niby wszystko już było, poza tym takie może estradowe czasy! Tak jak w modzie, odżywają co rusz to inne dekady stylistyczne sprzed lat. Zwolennikom takiego zwierania dźwięków nowa płyta <strong>P.M. Elektric Quartet</strong> z pewnością zatnie się w dyskofonach. Złożona z tarnowskich elementów maszyna o symbolach P.M.E.Q. pracuje bowiem bez zarzutu, wszystkie tryby, nawet jeśli kręcą się w innych kierunkach, zazębiają. <strong>Paweł Mazur</strong> (bas), <strong>Piotr Smoleń</strong> (gitara), <strong>Mariusz Dziekan</strong> (klawisze) i <strong>Bartłomiej Rojek</strong> (perkusja) to pop<strong>ISO</strong>wy kwartet jazzowy <strong>NAJWYŻSZEJ JAKOŚCI</strong>.</p>
<p>Koncerty tego rodzaju to ożywcza odmiana dla kulturalnej publiczności, która dzięki takim imprezom może bez nudności wchłaniać wyszukaną strawę w czasach pop-kultury. I choć tej funkującej muzie aranżacyjnie niedaleko do popu czy estrady, to jednak skala trudności sytuuje ją w miejscu raczej niedostępnym dla szerszej gawiedzi. I niech tak zostanie. Koneserom też coś się należy od życia, skoro media łechcą masy niezmienną komedią dell’arte. Mnie dumą napawa sprawa, że w Tarnowie jest drużyna co gra swoje, a nie zżyna.</p>
<p><a href="http://www.intarnet.pl/">www.inTARnet.pl</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://logoslogan.pl/jazz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Garażowy koncert rock&#8217;u</title>
		<link>http://logoslogan.pl/aspekt/</link>
		<comments>http://logoslogan.pl/aspekt/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 20 Jun 2007 15:50:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kz</dc:creator>
				<category><![CDATA[kulturałki]]></category>
		<category><![CDATA[koncert]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[rock]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ziewacz.yasne.pl/aspekt/</guid>
		<description><![CDATA[Aspekt czadowo napiera do przodu, a częste zmiany tempa i transowość linii melodycznych nie pozwalają zaszufladkować zespołu do post-punk czy New Rock Revolution. Grają muzę cokolwiek bardziej skomplikowaną, o gęstej fakturze, nie pozbawioną soczystości  i smaczków.Mają już dość klarowne, własne brzmienie, w dodatku selektywne!(słychać każdy instrument) z jedną tylko uwagą: nieco schowany wokal sprawia [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/aspekt.jpg" title="aspekt.jpg" rel="lightbox[237]"><img src="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/aspekt.jpg" alt="aspekt.jpg" /></a>Aspekt czadowo napiera do przodu, a częste zmiany tempa i transowość linii melodycznych nie pozwalają zaszufladkować zespołu do post-punk czy New Rock Revolution. Grają muzę cokolwiek bardziej skomplikowaną, o gęstej fakturze, nie pozbawioną soczystości  i smaczków.Mają już dość klarowne, własne brzmienie, w dodatku selektywne!(słychać każdy instrument) z jedną tylko uwagą: nieco schowany wokal sprawia trudności z wychwyceniem słów! Mnie to pachnie, poza polskimi konotacjami (Brygada Kryzys – brzmienie, Róże Europy, T-Love i KSU &#8211; wokal i aranżacje), Sonic Youth – gitarowe eksperymenty i Bush’em – rockowy trans! <span id="more-237"></span></p>
<p><a href="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/aspekt1.jpg" title="aspekt1.jpg" rel="lightbox[237]"><img src="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/aspekt1.jpg" alt="aspekt1.jpg" /></a> <a href="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/aspekt4.jpg" title="aspekt4.jpg" rel="lightbox[237]"><img src="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/aspekt4.jpg" alt="aspekt4.jpg" /></a> <a href="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/aspekt3.jpg" title="aspekt3.jpg" rel="lightbox[237]"><img src="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/aspekt3.jpg" alt="aspekt3.jpg" /></a> <a href="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/alchemia21.jpg" title="alchemia21.jpg" rel="lightbox[237]"><img src="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/alchemia21.jpg" alt="alchemia21.jpg" /></a></p>
<p>Za klimat i bas robią klawisze (ciekawy to zabieg, choć może by je jednak na bas wymienić!). Perfekcyjnie wszędobylska w pulsie perkusja chodzi nadpobudliwie i już widać przed Michałem Martynówem niedaleki horyzont! Gitarzysta Darek Wolański potrafi swój czarny instrument rozgrzać do czerwoności, a nawet szlachetnej bieli, kiedy zbierze go na melancholię! Kolejny smaczek to dziewczyna na gitarce! Wspierająca, podająca rytm i melodie pod solowe popisy lidera. Swoimi inspiracjami zespół dzielił się z publiką grając ulubione kowery. Przedstawili też swoje kompozytorskie oblicze i „jest dobrze” jak mawia Muniek Staszczyk. To, że Aspekt dobrze rock’ uje, wiedziałem po zeszłorocznym koncercie w TCK-u. A tak między nami i na marginesie &#8211; (dowiedziałem się od taty Darka, który im menadżeruje) zespół szykuje się do studia by nagrać epkę! W sobotni wieczór potwierdzili swój kunszt humorystycznym dżemowaniem! Panienki co prawda nie mdlały, za to subkulturalnie szalały pod sceną! Cieszy przede wszystkim to, że mamy w naszym mieście młodzież poszukującą, kroczącą mniej uczęszczanymi ścieżkami, z dala od zaśmieconych tandetą, trendy-owatych jarmarków, które namolnie (programowo) promuje radio i telewizja hołdując oglądalności i słuchalności! Prawdziwa sztuka rodzi się w piwnicach, garażach, a nie na estradach Opola, Sopotu czy telewizyjnych (Idol, Szansa na sukces itp..). I nawet już nie w Radiu! Dlatego dinozaury mówią, że muzyka się skończyła bo jej nikt do głosu nie dopuszcza! Aspekt ma u mnie respekt, a ludzie, którzy przybyli wesprzeć Maćka nie tylko mój szacunek!<br />
<a href="http://www.intarnet.pl/">www.inTARnet.pl</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://logoslogan.pl/aspekt/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
