<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>LogoSlogan &#187; muzyka</title>
	<atom:link href="http://logoslogan.pl/tag/muzyka/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://logoslogan.pl</link>
	<description>freelancing copywriting</description>
	<lastBuildDate>Mon, 07 Jun 2010 13:46:32 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8.6</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Maj-estetyczny Pasja-ż w Kąśnej</title>
		<link>http://logoslogan.pl/maj/</link>
		<comments>http://logoslogan.pl/maj/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 23 May 2008 13:35:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kz</dc:creator>
				<category><![CDATA[kulturałki]]></category>
		<category><![CDATA[malarstwo]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[poezja]]></category>
		<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[relacje]]></category>
		<category><![CDATA[tango]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ziewacz.yasne.pl/maj/</guid>
		<description><![CDATA[
Wernisaż poplenerowej wystawy „Pejzaże” i kubańskie fotosy Zofii Danuty Pasińskiej w części południowej i wieczorny multi-artystyczny program „Pasja tanga” zespołu Machina del Tango z gościnnym udziałem argentyńskiej pieśniarki Susanny Moncayo uatrakcyjniony przerywnikiem słowno-tanecznym w wykonaniu aktora Jana Jangii Tomaszewskiego oraz pary tanecznej Anny Ibszerszer i Piotra Woźniaka złożyły się na cało-sobotnie fascynacje otwierając Majowe Konfrontacje [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a title="kosna1.jpg" href="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2008/05/kosna1.jpg" rel="lightbox[294]"><img src="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2008/05/kosna1.jpg" alt="kosna1.jpg" /></a></p>
<p>Wernisaż poplenerowej wystawy „Pejzaże” i kubańskie fotosy Zofii Danuty Pasińskiej w części południowej i wieczorny multi-artystyczny program „Pasja tanga” zespołu Machina del Tango z gościnnym udziałem argentyńskiej pieśniarki Susanny Moncayo uatrakcyjniony przerywnikiem słowno-tanecznym w wykonaniu aktora Jana Jangii Tomaszewskiego oraz pary tanecznej Anny Ibszerszer i Piotra Woźniaka złożyły się na cało-sobotnie fascynacje otwierając Majowe Konfrontacje Artystyczne, które maj-ekstatycznie potrwają przez kolejne weekendy przyciągając rzesze „milo-śników”.<span id="more-294"></span></p>
<p><strong>Radość tworzenia</strong><br />
Pluskające plamkami malarstwo pani Zofii wydobywa z krajobrazu barwę rozmywając nieco strukturę, tętniąc kolorem. Pejzaże Pasińskiej to nowokreacje, powtórne stworzenia, odtworzenia o interesującej interpretacji. Intensywne w barwie i subtelne w kształcie… są jakby uniwersalne dekoracyjnie. Powiesiłbym te obrazy na zacisznych ścianach domowej intymności, aby swoją zielenią koiły, czerwienią rozpalały, a swym wyszukanym stonowaniem stanowiły o elegancji salonu, dobrym smaku i atmosferze domu. Kubańskie reminiscencje, a szczególnie czerwień radosnych pejzaży, podgrzewały kuluarowe emocje części wieczornej.</p>
<p><strong>Pasjonatango</strong><br />
Każdej wycieczce do Kąśnej Dolnej towarzyszy ów upragniony dreszczyk emocji, który działa już na zasadzie odruchu Pawłowa. Tym razem spo-tango-wany  został wieścią o gorących rytmach z krainy okiełznanej gwałtowności czyli z magicznego kręgu kultury iberoamerykańskiej. Śpiewaczka Moncaya, kompozycje Piazzolli i jeszcze kilka uznanych nazwisk podziałało także kusząco na znajomych i po 40 minutach całkiem przyjemnej podróży (poprzez, sycące oczy zielone pagórki) mogliśmy kolejny raz ucieszyć zmysły wysmakowaną porcją sztuki.</p>
<p>Machina rozpoczęła instrumentalnym przeglądem swoich podzespołowych umiejętności. Ku radości nobliwej, ciut starszej publiczności zabrzmiały przedwojenne tanga, które przywołały zapewne wszystkie piękne chwile… Dama wieczoru Susanna Moncayo wykonywała swe pasjonaty rzewnie i czule jakby chciała się pokłonić naszej polskości. Przepiękne pieśni przepojone smutkiem podkreślały charakter pochodzenia tanga, o czym jak zwykle ciekawie, prowadząca koncert pani Krystyna wspomniała we wstępie. Temperaturę podniosły występy pary tanecznej, która w trzech tangach pokazała Condigos (oryginalna nazwa tanga argentyńskiego) w całej krasie kulturowej. Każdemu pojawieniu się pary towarzyszył szeptany szumek i powykonawczy aplauz. Para zademonstrowała między innymi styl zwany milonguero charakteryzujący się lekkim nachyleniem ciał partnerów i delikatnym prowadzeniem oraz dynamicznym markowaniem kroków, i te właśnie argentyńskie hołupce podobały się publiczności (której tylne rzędy oglądały popis na stojąco) najbardziej. Interwałową ciszę przerywał swym tubalnym deklam-aktorstwem Jan Janga recytując wiersze także na temat tanga.</p>
<p>…ra ta tam, ra ta tam,  ra ta tam…</p>
<p>PS<br />
Późnym wieczorem musiałem z żonką ćwiczyć kroki do tanga…</p>
<p>Krzysztof Ziewacz</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://logoslogan.pl/maj/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Totentanz</title>
		<link>http://logoslogan.pl/totentanz/</link>
		<comments>http://logoslogan.pl/totentanz/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 28 Oct 2007 11:36:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kz</dc:creator>
				<category><![CDATA[kulturałki]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[relacje]]></category>
		<category><![CDATA[rock]]></category>
		<category><![CDATA[teksty na zlecenie]]></category>
		<category><![CDATA[Totentanz]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ziewacz.yasne.pl/totentanz/</guid>
		<description><![CDATA[ Kult-hurra be
Absolutnie zajewelacyjny występ dała grupa Totentanz w piwnicach TCK otwierając tegoroczny cykl koncertów pod nazwą Kultura Be. Zanim jednak totalnie zdominowali dźwiękową kubaturę pod łukami undergroundu, publikę rozgrzewały dla nich dwa młode, także tarnowskie zespoły napierające jeszcze może nie w pełni rasowym metalem, ale już na pewno metalicznie: The Same i Metal Division. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/10/totentanz.jpg" title="totentanz.jpg" rel="lightbox[289]"><img src="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/10/totentanz.jpg" alt="totentanz.jpg" /></a> <strong>Kult-hurra be</strong><br />
Absolutnie zajewelacyjny występ dała grupa Totentanz w piwnicach TCK otwierając tegoroczny cykl koncertów pod nazwą Kultura Be. Zanim jednak totalnie zdominowali dźwiękową kubaturę pod łukami undergroundu, publikę rozgrzewały dla nich dwa młode, także tarnowskie zespoły napierające jeszcze może nie w pełni rasowym metalem, ale już na pewno metalicznie: The Same i Metal Division.<span id="more-289"></span> Pierwszy dał emocjonalnego czadu, a drugi zagrał bardziej popowo. Oba bandy niewątpliwie coś już prezentują. Chłopaki póki co jednak najlepiej wypadają w kowerach. Ale pewnie przyjdzie czas na ciekawsze kompozycje własnego autorstwa.</p>
<p><strong>Totalny Totentanz</strong><br />
Zespół pojawił się w gęstwinie euforycznych okrzyków. Fani zgotowali powracającemu z polskiej trasy koncertowej, już sławnemu zespołowi owacyjne przyjęcie. Choć wszyscy wiedzieli jak i co zagrają czuło się podniecenie oczekiwania. Rozpoczęli po gotycku. Intro wprowadziło nastrój, który jednak z czasem zakłóciły oklaski niecierpliwych fanów. Przywalili ciężarem Eutanazji. Otrzymali niemal natychmiastowy, orgiastyczny aplauz. Miarowe oklaski niczym śmiertelny klekot kości wtórowały lżejszym partiom repertuaru napiętnowanego oswajaniem śmierci. Taniec śmierci (Totentanz), który przepełnia teksty dobrze pasuje do muzyki i naszej umierającej w schematach i populistycznych trendach kultury europejskiej. A muzycznie? Mają swoje własne, rozpoznawalne brzmienie brzemienne w najlepszą klasykę ciężkiego grania. Bez rewolucji, ale ze znawstwem, świetnie kompozycyjnie, ze zmianami tempa i przede wszystkim totalnie, bez niedomówień co akurat w przypadku metalu musi być plusem. Zaskakująco nośni. <a href="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/10/toten.jpg" title="toten.jpg" rel="lightbox[289]"><img src="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/10/toten.jpg" alt="toten.jpg" class="right" /></a> Pierwsza płyta jak na ten gatunek wyjątkowo przebojowa. Porywające melodie mimo swego cię-żaru brzmią niczym hymny pokoleniowe. Wywalają. Powalają. Uwalają. Utwory są wykończone, świetnie skomponowane, zagrane i zaśpiewane co tylko świadczy o kunszcie i pomysłowości oraz każe przypuszczać, że będzie jeszcze pro-agresywniej. Totentanz to już profesjonalny band, który wie czego chce. Skonsolidował się wreszcie skład. To zespół, który z pewnością zajdzie daleko. Powinni być bardzo sławni jeszcze tej jesieni czego pierwsze zwiastuny dochodzą ze wspólnej trasy z Riverside.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://logoslogan.pl/totentanz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bluesrock’owe odjazdy</title>
		<link>http://logoslogan.pl/riders/</link>
		<comments>http://logoslogan.pl/riders/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 12 Aug 2007 09:00:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kz</dc:creator>
				<category><![CDATA[kulturałki]]></category>
		<category><![CDATA[blues]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[relacje]]></category>
		<category><![CDATA[rock]]></category>
		<category><![CDATA[teksty na zlecenie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ziewacz.yasne.pl/riders/</guid>
		<description><![CDATA[Teksasy RIDERS  10.08.2007 Tarnów
 Piątkowy wieczór tarnowianie jak na EuroUnistów przystało spędzają bawiąc się w pub-licznym gronie przy 1-ligowych kapelach, które ściągnął ku wspólnej uciesze Wojtek Klich i TCK, a prezydent zezwolił swawolić do 23.00.  Niech żyje kult-hura! Wiwat magistrat.
Teksasy. Ludyczne podrygi
Czują bluesa po texańsku, co wyrażają nazwą, choć ta, jak żartował sobie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Teksasy RIDERS </strong> 10.08.2007 Tarnów<br />
<a href='http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/r11.jpg' title='r11.jpg' rel="lightbox[257]"><img src='http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/r11.jpg' alt='r11.jpg' /></a> Piątkowy wieczór tarnowianie jak na EuroUnistów przystało spędzają bawiąc się w pub-licznym gronie przy 1-ligowych kapelach, które ściągnął ku wspólnej uciesze Wojtek Klich i TCK, a prezydent zezwolił swawolić do 23.00.  Niech żyje kult-hura<span id="more-257"></span>! Wiwat magistrat.</p>
<p><strong>Teksasy. Ludyczne podrygi</strong></p>
<p>Czują bluesa po texańsku, co wyrażają nazwą, choć ta, jak żartował sobie Wojtek, może śmiało pochodzić od strojów w jakich zwykle grają Ci hardzi faceci w … no właśnie teksasach. Od razu wtrącę swoje trzy grosze. Ta muzyczka odświeża dokonania polskich big-beatowców, oczywiście przemielone przez filtr współczesności i muzycznej mentalności, texaskiego z upodobania, bandu. Ludycznie energetyczne granie Teksasów to rythm and blues, rockabilly i funky, które zbiera na podrygi. Widziałem starsze pokolenia, chętne pobrykać pod sceną i gdyby koncert był na Słowacji z pewnością tańcowali by wszyscy. Polacy się krępują. Poza tym młodzież tak szaleje, że nie ma miejsca na wygibasy dla starszej klasy. <a href='http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/t1.jpg' title='t1.jpg' rel="lightbox[257]"><img src='http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/t1.jpg' alt='t1.jpg' /></a><br />
Młodym się to opłaciło bo wokalista zrzucał ze sceny egzemplarze nowej płytki zespołu i szczęściarze nie muszą już zrzucać na dysk twardy z Internetu, w którym chyba na próżno byłoby poszukiwać takiej muzyki, choć może ze strony zespołu coś da się ściągnąć: <a href="http://www.teksasy.pl/">www.teksasy.pl</a>  Muzyka musiała się podobać skoro parę osób zakupiło „Boogie całą noc”. Wiem, że mają „saks”, ale go nie przywieźli. Dlaczego? Tego, niestety już nie wiem. Ale i tak dali niezły występ. I oklaski nawet mieli. Może tarnowianie przyszli bogatsi o lekturę anonsu, w którym stoi jak wół, że zespół wielokrotnie był nagradzany prestiżowymi laurami, to klaskać po prostu nie tylko wypadało, ale i było za co. A piosenka „Jeszcze jeden dzień bez Ciebie” z pewnością okaże się tegorocznym hitem!</p>
<p><strong>RIDERS. Jazda bez trzymanki!</strong><br />
Zapadł zmrok. Scenę zasnuła wygenerowana mgła, którą zafarbowały sceniczne reflektory. Ciężki riff zwiastował kawał mocnego bluesrocka. Czekałem zniecierpliwiony na wokal, który dopełni całości. Nagle poprzez twarde dźwięki instrumentalistów przedarł się donośnie ostry, lekko zachrypnięty głos wokalistki, złudnie przypominający Chylińską i Janis Joplin zarazem. Jak się zresztą za chwil kilka okazało kowerowanie JJ to popisowa jazda zespołu. Obok wielu własnych zagrali utwory innych, w tym właśnie „Piece of my heart” i Summertime”, które były tak wiernymi odtworzeniami, że tylko chylić czoła przed RIDERS-ami. Wymiatali fakt-uralnie gęstego rocka, podszytego bluesową melodyką. Ola Łysiak i RIDERSi z powodzeniem wypełniają lukę powstałą po O.N.A., a dzięki bluesowemu zabarwieniu stali się niepowtarzalni. Mnie szczególnie oprócz wokalu podobała się gra gitarzysty Grześka Kuksa, któremu nie obcy jest brud grunge’u i nowofalowe plumkania podkręcane dryfującym fuzem. Sekcja rytmiczna chodzi jak w zegarku, a jak trzeba potrafi jazzowo niedomówić, leniwie bluesowo zamajaczyć albo wręcz rockowo zdynamizować! Szkoda, że bisik był skromny, a w jamsession zagrał tylko jeden RIDERS.</p>
<p><strong>„Kiedy byłem małym chłopcem”</strong><br />
Klich i spółka po zejściu z kursu RIDERSów tradycyjnie zapodali kilka bluesowych standardów, a na koniec ponadczasowego Nalepę, czym zaprosili na następne spotkanie poświęcone właśnie Tadeuszowi. (17.08.2007). Cztery godziny na rynku upłynęły niemalże jak cztery minuty, bez czterech sekund nudy. Widziałem obcokrajowców rozkołysanych w rythm and bluesie. Ta impreza to wspaniała promocja Tarnowa, miasta w którym nieustannie coś się dzieje.<br />
<a href="http://www.intarnet.pl/">www.inTARnet.pl</a><br />
Krzysztof Ziewacz</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://logoslogan.pl/riders/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Stary dobry blues</title>
		<link>http://logoslogan.pl/blues/</link>
		<comments>http://logoslogan.pl/blues/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 04 Aug 2007 09:08:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kz</dc:creator>
				<category><![CDATA[kulturałki]]></category>
		<category><![CDATA[blues]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ziewacz.yasne.pl/blues/</guid>
		<description><![CDATA[ Tarnów 3.08.2007
Los Agentos KASA CHORYCH
Rozpoczął się letni festiwal bluesa pod hasłem „Był sobie blues”. Imprezę przygotował dla nas niezmordowany Wojtek Klich i TCK. Przez cztery kolejne tygodnie sierpnia gościć będziemy gigantów jak i debiutantów polskiej sceny bluesowej. Pierwsza odsłona za nami. A było tak: Los Agentos rozochocili, a KASA CHORYCH dała zdrowo popalić i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href='http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/kasachorych.jpg' title='kasachorych.jpg' rel="lightbox[253]"><img src='http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/kasachorych.jpg' alt='kasachorych.jpg' /></a> Tarnów 3.08.2007<br />
<strong>Los Agentos KASA CHORYCH</strong><br />
Rozpoczął się letni festiwal bluesa pod hasłem „Był sobie blues”. Imprezę przygotował dla nas niezmordowany Wojtek Klich i TCK. Przez cztery kolejne tygodnie sierpnia gościć będziemy gigantów jak i debiutantów polskiej sceny bluesowej. Pierwsza odsłona za nami. A było tak: Los Agentos rozochocili, a KASA CHORYCH dała zdrowo popalić i nikt już nie bał się deszczu.<span id="more-253"></span></p>
<p><strong>LOS AGENTOS</strong><br />
Los Agentos do akcji weszli nie dawno, a już swoim muzycznym impetem penetrują coraz większe ilości uszu. Ostatnio kontrolują rynek rock &amp; roll’owo – bluesowy będąc jedną z najlepszych, nowopowstałych kapel bluesowych do zadań specjalnych, to i Tarnów musieli sprawdzić. I jak wyszło? Ano publika niby była, ale jakoś nie oklaskiwała wykonawców należycie. Wracając do występu trzeba przyznać, że panowie z powodzeniem odgrzewają bluesowe granie. Najpierw zagrali własne kompozycje by potem coraz częściej przeplatać je znanymi utworami wielkich. Kowerowa końcówka i zapadający zmierzch wytworzyły swojski klimat, który utrzymał się aż do finałowego jam’u. Wokalista Olek Górny śpiewa nie dość, że dobrze, to jeszcze z dobrym angielskim akcentem, co nie jest jeszcze takie nagminne choć jest już z tym coraz lepiej. Zresztą pozostali dwaj instrumentaliści to także uznani muzycy, grający w branży w różnych zestawieniach od wielu lat. W tym kontekście nic nie może dziwić. Acha jedno. Brak rzęsistych oklasków po każdym kawałku! I chociaż byli świetni to jednak był to przedsmak rewelacyjnych w tym dniu &#8211; Kasy Chorych.</p>
<p><strong>KASA CHORYCH</strong><br />
Ani nawet Kasy Chorych nie umieli tarnowianie uszanować jak trzeba. Na szczęście Wojtek Klich rozruszał publikę i uratował imprezę w trudnym momencie. Na wejściu zapodali kilka kawałków z nowej płyty. Technicznie nienagannych. Potem znienacka zagrali „No woman no cry” i publiczność oszalała. Dzieciaki odbijały się jak piłki od siebie tańcząc POGO-dnego szturchańca. Zespół reagował na to co się dzieje i dołożył „Corinę” aby jeszcze młodych pogo-nić! Zagrali tez starsze rzeczy, w tym legendarny „Blues chorego”.  Charyzmatyczny wokalista Jarosław Tioskow do zabawy zachęcał jak mógł, ale aura trochę szyki krzyżowała. Młodzież co prawda pląsała w strugach deszczu, ale klaskać już nie bardzo chciała. Sądzę, że pogo-niliby się wokół sceny do byle jakich dźwięków! Tymczasem muzycy grali z minuty na minutę coraz lepiej by pod koniec występu porażać absolutnym transem. Zaczęli fuzją blues-rocka, funky i pop-rocka. Końcówka była już bardziej rockowa. Potrzebę bisów rozbudził dopiero Wojtek Klich, który palnął żartobliwie, że ekipa ma PKS za dwie godziny i mogą jeszcze pograć. Sam też wziął gitarkę i ostro przydżemowali. „Knockin’ on Heaven’s door” zaintonowane a’capella przez Jarka i rozegrane na wszystkie instrumenty, a było ich sporo bo dołączyli się również Los Agentos, podobało się chyba wszystkim. Pierwsze skrzypce, ptfu,  gitarę dzierżył już do końca Wojtek, który pociągnął publiczność swoim sympatycznym poczuciem humoru. Jakby dla zajawki ostatnim kawałkiem wieczoru był ”Kiedy byłem małym chłopcem” Tadeusza Nalepy. Po kilku taktach nieśmiało się rozwijającej piosenki, nie zapowiadających żarliwego końca, wpadł na scenę starszy pan (nawiasem mówiąc Tadeusz), który dopadł mikrofonu i zaczął najnormalniej w świecie śpiewać. Znał słowa, trzymał się frazy. Dżezowali razem. Padło: „Tadeusza nikt nie rusza”. Chociaż audytorium tego dnia leniwe to muzycy przesiąknięci pasją i niezrażeni przyjęciem dali jeden z najlepszych popisów tego lata na tarnowskim rynku. Za tydzień (10.08) Teksasy i RIDERS. Tarnowianinie, przyjdź i klaszcz. Nie bądź obojętny. Chroń miasto przed przeciętniarstwem.<br />
<a href="http://www.intarnet.pl/">www.inTARnet.pl</a></p>
<p><em>Krzysztof Ziewacz</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://logoslogan.pl/blues/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Erato Erdiego</title>
		<link>http://logoslogan.pl/erdi/</link>
		<comments>http://logoslogan.pl/erdi/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 21 Jul 2007 13:56:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kz</dc:creator>
				<category><![CDATA[kulturałki]]></category>
		<category><![CDATA[kąśna dolna]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[sztuka]]></category>
		<category><![CDATA[teksty na zlecenie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ziewacz.yasne.pl/erdi/</guid>
		<description><![CDATA[„Każdy geniusz ma swoje ograniczenia, tylko głupota jest bezdenna.”
  Letnie spotkania z wielką muzyką to już długa tradycja. Koncerty w Kąśnej Dolnej słyną ze swej doniosłości! Dworek Paderewskiego bowiem rok rocznie gości światowej sławy artystów i nie dziwi w tym kontekście wysoka frekwencja koneserów miłujących Erato i jej siostry. Rzesze melomanów przyciągnął tym razem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>„<em>Każdy geniusz ma swoje ograniczenia, tylko głupota jest bezdenna.</em>”</strong><br />
<a href='http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/dworek2.jpg' title='dworek2.jpg' rel="lightbox[250]"><img src='http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/dworek2.jpg' alt='dworek2.jpg' class="right" /></a>  Letnie spotkania z wielką muzyką to już długa tradycja. Koncerty w Kąśnej Dolnej słyną ze swej doniosłości! Dworek Paderewskiego bowiem rok rocznie gości światowej sławy artystów i nie dziwi w tym kontekście wysoka frekwencja koneserów miłujących Erato i jej siostry. Rzesze melomanów przyciągnął tym razem magnes geniuszu Tamasa Erdi’ego, niewidomego wirtuoza fortepianu.<span id="more-250"></span></p>
<p><strong>Esencja</strong><br />
<a href="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/erdi2.jpg" title="erdi2.jpg" rel="lightbox[250]"><img src="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/erdi2.jpg" alt="erdi2.jpg" /></a> Słynny Węgier pomimo wrodzonego ograniczenia swym mistrzowskim kunsztem udowodnił, że można przekroczyć niewidzialną linię, przebić ścianę symbolizującą kres możliwości i dokonać niemożliwego, czym wprawił słuchaczy w absolutne zdumienie i podziw graniczący z uwielbieniem. Osłupiałym widzom dostarczył wzruszeń porównywalnych z ekstatycznymi, co spotkało się ze stojącą owacją i pięknym utworem na bis, który swój galopujący, wyśmienity występ spiął delikatną klamrą.</p>
<p><strong>Inwokacja</strong><br />
<a href="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/inwo.jpg" title="inwo.jpg" rel="lightbox[250]"><img src="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/inwo.jpg" alt="inwo.jpg" class="right" /></a> Zanim zabrzmiał fortepian, medialna, przy tym wykwintnie elegancka konferansjerka ze swadą i humorem przypomniała dobrze obrazującymi cytatami epokę wybitnych kompozytorów Liszta, Chopina, Bartoka i Kodaly’ego, których utwory miał zaprezentować wybitny pianista.</p>
<p><strong>Wirtuozeria</strong><br />
Aura żwawego utworu „Wieczór u Szeklerów” Beli Bartoka podszytego folklorem cygańskim porwała słuchaczy w krainę Siedmiogrodu, skąd na salony Wiednia i Paryża przeniosły zasłuchane audytorium kompozycje Ferenca Liszta. Z niesamowitym czuciem i dynamiką zagrane przez Tamasa Erdi’ego fragmenty utworów wielkiego romantyka uznawanego za Paganiniego fortepianu potwierdziły przynależność młodego Węgra do klasy światowej.</p>
<p><strong>Atmosfera miejsca</strong><br />
<a href="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/park.jpg" title="park.jpg" rel="lightbox[250]"><img src="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/park.jpg" alt="park.jpg" /></a> Gdy wybrzmiały węgierskie echa, można było się w antraktowej ciszy sycić soczystością zieleni świeżo skoszonej trawy i odpoczywać pod konarami dostojnych drzew angielskiego parku, aż do momentu, gdy prowadząca znów rozbudziła pragnienie wsłuchania się w mieniącą się perełkami muzykę znakomitości wieczoru.</p>
<p><strong>Ukłon</strong><br />
Kontrapunktem dla gwałtowniejszej muzyki południa Europy i jednocześnie pięknym ukłonem dla nas, Polaków, była część poświęcona Chopinowi. Wiedział jak nas uwieść. Zagrał na najczulszych strunach polskości, przesiąkniętych do bólu czystością wykonania i miłością do muzyki konkurenta i przyjaciela Liszta zarazem.</p>
<p><strong>Pożegnanie</strong><br />
<a href="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/pozeg.jpg" title="pozeg.jpg" rel="lightbox[250]"><img src="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/pozeg.jpg" alt="pozeg.jpg" class="right" /></a> Śliczna „Rapsodia węgierska nr 6” F. Liszta uwieńczyła część programową. Owacyjnie przyjęty muzyk musiał zagrać jeszcze skoro oczarowana publiczność domagała się bisów! Przepiękna, bliska w duchu Chopinowi, ballada ostatecznie wybrzmiała w nobliwych salach dworku na pożegnanie z sympatycznym Tamasem, artystą wyjątkowym. Mieliśmy zatem  szczęście zetknąć się z człowiekiem niecodziennego formatu, a zdarza się to niezwykle rzadko. <em><strong>Kesenem sepen, Tamas.</strong></em><br />
Krzysztof Ziewacz</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://logoslogan.pl/erdi/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Muzyka potrafi teleportować</title>
		<link>http://logoslogan.pl/wasyle/</link>
		<comments>http://logoslogan.pl/wasyle/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 10 Jul 2007 17:22:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kz</dc:creator>
				<category><![CDATA[kulturałki]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[relacje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ziewacz.yasne.pl/wasyle/</guid>
		<description><![CDATA[ Powiem wprost. Wrażenia mieszane i nie dlatego, że występ nieudany, wręcz przeciwnie; (dwaj ukraińscy harmoniści) Wasyli haraszo harmoszyli. Szkoda tylko spoconej publiczności, stłoczonej, w co prawda dość słusznej sali, ale niestety zbyt małej by pomieścić chętnych melomanów. Kilkanaście osób bez możliwości wzrokowego kontaktu z akordeonistami musiało zadowolić się dochodzącymi dźwiękami z sąsiedniej sali. Ogród [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/wasyle.jpg" title="wasyle.jpg" rel="lightbox[246]"><img src="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/wasyle.jpg" alt="wasyle.jpg" class="right" /></a> Powiem wprost. Wrażenia mieszane i nie dlatego, że występ nieudany, wręcz przeciwnie; (dwaj ukraińscy harmoniści) Wasyli haraszo harmoszyli. Szkoda tylko spoconej publiczności, stłoczonej, w co prawda dość słusznej sali, ale niestety zbyt małej by pomieścić chętnych melomanów.<span id="more-246"></span> Kilkanaście osób bez możliwości wzrokowego kontaktu z akordeonistami musiało zadowolić się dochodzącymi dźwiękami z sąsiedniej sali. Ogród i wspaniała pogoda tylko czekały, by napełnić się dźwiękami „nadnieprzańskich dumek”. Tak się niestety nie stało i koncerty u Sanguszków nie mogą w pełni zasłużyć na miano letnich czy oranżeryjnych spotkań z klasyczną muzyką, która od wieków wykonywana była w otwartych przestrzeniach ku uciesze nie tylko me-ga-lo-manów.</p>
<p>Dźwięki ukraińskiej harmonii tak silnie podziałały na moją percepcję wzrokową, iż wnętrze pałacu wydało mi się typowo ukraińskie. Do ogromnej, z lekka zaniedbanej, komnaty wchodzi się przez obszerną sień nakrytą sklepieniem kolebkowym, w którym znajduje się marmurowy kominek neorenesansowy. W części zachodniej na parterze istnieje pozostałość po sali balowej z kolumnami i klasycystyczną dekoracją stiukową i tamże odbywają się koncerty muzyki klasycznej. Jest taka teoria lingwistyczna, która głosi, iż rzeczywistość odbieramy za pośrednictwem słów czyli to jak spostrzegamy rzeczy przypisuje się językowi. Ponoć ludzie mówiący innymi językami widzą te same przedmioty w nieco innych barwach, kształtach czy świetle. Myślę, że to samo potrafi wielka muzyka. To niesamowite, ale mnie wybitni artyści potrafili przenieść w swoje ojczyste strony.<br />
<a href="http://www.intarnet.pl">www.inTARnet.pl<br />
</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://logoslogan.pl/wasyle/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>HEY Muchy Totentanz</title>
		<link>http://logoslogan.pl/hey/</link>
		<comments>http://logoslogan.pl/hey/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 01 Jul 2007 13:37:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kz</dc:creator>
				<category><![CDATA[kulturałki]]></category>
		<category><![CDATA[koncert]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[rock]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ziewacz.yasne.pl/hey/</guid>
		<description><![CDATA[29.07.2007. Amfiteatr Letni Tarnów
Mini maraton rockowy (18.00 – 22.30 z małymi przerwami)
  Tarnów ostatnio ma szczęście do wydarzeń muzycznych. Najpierw Waglewski z Pospieszalskim, którzy dali niesamowitego, jazzrockowego ognia na zakończenie Tarnowskiej Nagrody Filmowej, a teraz wielki HEY, ale nie tylko, bo i support okazał się nie byle jaki. Wreszcie zajeżysta impra mogła mieć miejsce [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>29.07.2007. Amfiteatr Letni Tarnów<br />
Mini maraton rockowy (18.00 – 22.30 z małymi przerwami)</strong></p>
<p><a href='http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/heyminiatura.jpg' title='heyminiatura.jpg' rel="lightbox[244]"><img src='http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/heyminiatura.jpg' alt='heyminiatura.jpg' /></a>  Tarnów ostatnio ma szczęście do wydarzeń muzycznych. Najpierw Waglewski z Pospieszalskim, którzy dali niesamowitego, jazzrockowego ognia na zakończenie Tarnowskiej Nagrody Filmowej, a teraz wielki HEY, ale nie tylko, bo i support okazał się nie byle jaki. Wreszcie zajeżysta impra mogła mieć miejsce w nieco zapomnianym, tudzież zaniedbanym Amfiteatrze Letnim. Do tej pory bywało tak, że na takie granie trzeba było jeździć najbliżej do Krakowa.<br />
<span id="more-244"></span><br />
<a href='http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/totentanzminiatura.jpg' title='totentanzminiatura.jpg' rel="lightbox[244]"><img src='http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/totentanzminiatura.jpg' alt='totentanzminiatura.jpg' /></a> <strong>Totentanz.</strong> Niezwykle rzadko się zdarza, aby support zabrzmiał jak wielka gwiazda. Tak było zresztą w przypadku obu zespołów. Chłopaki grzali w pełnym słońcu i choć taka pora nie sprzyja tego rodzaju popisom obronili się. Nawet więcej, bo gdyby Totentanz nie zgasł (programowo) tak szybko, ludzie poszliby w tany. Wszyscy tupali i huśtali się w rytm czadowych kawałków. Totentanz zasługują na sławę bardziej niż ¾ znanych polskich zespolików, sztucznie lansowanych przez macherów od medialnych sterów. Zachrypnięty, mocny, bo metalowej proweniencji, wokal Rafała Huszno to wielki atut, a jeśli dołożyć do pieca kapitalne melodie i świetny warsztat, to mamy band gotowy zaczadzić na nie jednym rockowisku. Ale czy ich wreszcie ktoś odkryje? Może chłopaki powinni się jednak przerzucić na popularny hip-hop albo na estradowy, czarny soul?</p>
<p><a href='http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/muchyminiatura.jpg' title='muchyminiatura.jpg' rel="lightbox[244]"><img src='http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/muchyminiatura.jpg' alt='muchyminiatura.jpg' /></a> <strong>Muchy. </strong>Zanim w amfiteatrze zlecą się komary pojawiły się Muchy, które rozbujaną totentańcem publikę wprowadziły w trans. Subkulturalna młodzież rzuciła się w wir trajektorii alternatywnie rozkołysanych melodii i brykała pod zachodzącym słoneczkiem. Muchy bzyczą coś w rodzaju rock’n roll’owej psychodelii. I choć wokalista barwą i manierą przypomina Muńka Staszczyka i Lecha Janerkę jednocześnie, absolutnie nie jest to minusem. Niedaleko im też do zakręconych klimatów The Walkman. Niby nic nowego, a jednak powiało kompilacyjną świeżością. Historia w sumie podobna do niechcianych przez media Totentanz. Po Internecie niby już fruwają, ale nie tylko o to chodzi w show biznesie.</p>
<p><strong>HEY</strong><br />
Zastanawiałem się co pokażą po tak udanym supporcie gwiazdorzy i przyznam, miałem pewne obawy. Zapadł mrok. Poszedł dym, który kolorowymi smugami wił się już do końca. Pojawił się HEY. Rozpoczęli oszczędnie, powoli. Grać zaczęły wszystkie elementy składające się na widowisko rockowe. Do pierwszych dźwięków zatańczyły światła. Zrobiło się majestatycznie. Pierzchły wątpliwości, pojawiły się ciary. Większość wstała i podeszła pod scenę. Czuło się wielką chwilę. Nikt już nie usiedział. Przywalili. Kasia Nosowska wychynęła zza węgła, przyodziana z fantazyjną przekorą w futro. Nastąpił krótki antrakt ciszy, w którym z jej ust padło skromne, długo oczekiwane „Cześć jesteśmy HEY”. Polecieli równo (półtorej godziny) i przeplatając ostrawkę ze słodyczką zagrali znane piosenki w odświeżonych aranżacjach. Naprzemiennie siarczysto-melancholijny wokal Nosowskiej przebijał się przez gęstwinę mocnego brzmienia. Przyłoili kawałkami „Najważniejsze”, „Wczesna jesień” i rewelacyjnym &#8220;[Sic!]&#8220;, a „Cisza ja i czas” rozhulała całą młodzież, która ekwilibrystycznie podskakiwała na ławkach. Nie zabrakło momentów urzekających przejmującymi dźwiękami: „Z rejestru strasznych snów”, czy „Sio”. Nasza polska Bjork wielokrotnie czarowała swoim magicznym głosem („Muka”, „Ho”, „Ze”, „Cudzoziemka w kraju kobiet”) Totalnym hitem okazały się kowerowe „Telefony” Republiki! Zakończyli kosmicznym sprzęgleniem gitar, czym na długo pozostaną w mojej pamięci, by na bis („Zazdrość” i Teksański”) dostarczyć fanom uniesień wyjątkowych, porównywalnych do tych wydarzeń zbiorowych, podczas których żarzą się zapalniczki symbolizujące międzyludzką więź i solidarność. Zabrakło tylko najsłynniejszego numeru „Moja i twoja nadzieja”, pewnie z powodu wyeksploatowania (15 lat!). Wyśmienite nagłośnienie odsłoniło wielkie możliwości techniczne zespołu. Z dziką wręcz rozkoszą nadstawiałem uszu, wsłuchując się w fakturę nowoczesnego brzmienia, soczystego, odrobinę pokomplikowanego, ale jednak w każdym calu zdyscyplinowanego, co jest oznaką wielkich. HEY zaprezentował przede wszystkim swe profesjonalnie podejście do tego co robią, a potrafią naprawdę dużo – przekonać do nie zawsze łatwych utworów porywając tłumy i osiągając tym samym spełnienie ambicji twórczych. A szczerość przekazu w przypadku muzyki rockowej to, jak wiadomo, sprawa niekwestionowana, święta. Osiągnęli trudno dostępne wyżyny, gdzie prawdziwa sztuka spotyka się z odbiorem masowym. Koncert zakończył zimny sampler powtarzający ciepłe słowa Kasi na pożegnanie: dziękujemy &#8211; wszystkiego dobrego &#8211; pa &#8211; dziękujemy &#8211; wszystkiego dobrego &#8211; pa &#8211; dziękujemy &#8211; wszystkiego dobrego &#8211; pa &#8211; dziękujemy &#8211; wszystkiego dobrego &#8211; pa &#8211; dziękujemy &#8211; wszystkiego dobrego &#8211; pa &#8211; dziękujemy &#8211; wszystkiego dobrego &#8211; pa&#8230;</p>
<p><a href="http://www.intarnet.pl/">www.inTARnet.pl</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://logoslogan.pl/hey/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Garażowy koncert rock&#8217;u</title>
		<link>http://logoslogan.pl/aspekt/</link>
		<comments>http://logoslogan.pl/aspekt/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 20 Jun 2007 15:50:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kz</dc:creator>
				<category><![CDATA[kulturałki]]></category>
		<category><![CDATA[koncert]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[rock]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ziewacz.yasne.pl/aspekt/</guid>
		<description><![CDATA[Aspekt czadowo napiera do przodu, a częste zmiany tempa i transowość linii melodycznych nie pozwalają zaszufladkować zespołu do post-punk czy New Rock Revolution. Grają muzę cokolwiek bardziej skomplikowaną, o gęstej fakturze, nie pozbawioną soczystości  i smaczków.Mają już dość klarowne, własne brzmienie, w dodatku selektywne!(słychać każdy instrument) z jedną tylko uwagą: nieco schowany wokal sprawia [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/aspekt.jpg" title="aspekt.jpg" rel="lightbox[237]"><img src="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/aspekt.jpg" alt="aspekt.jpg" /></a>Aspekt czadowo napiera do przodu, a częste zmiany tempa i transowość linii melodycznych nie pozwalają zaszufladkować zespołu do post-punk czy New Rock Revolution. Grają muzę cokolwiek bardziej skomplikowaną, o gęstej fakturze, nie pozbawioną soczystości  i smaczków.Mają już dość klarowne, własne brzmienie, w dodatku selektywne!(słychać każdy instrument) z jedną tylko uwagą: nieco schowany wokal sprawia trudności z wychwyceniem słów! Mnie to pachnie, poza polskimi konotacjami (Brygada Kryzys – brzmienie, Róże Europy, T-Love i KSU &#8211; wokal i aranżacje), Sonic Youth – gitarowe eksperymenty i Bush’em – rockowy trans! <span id="more-237"></span></p>
<p><a href="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/aspekt1.jpg" title="aspekt1.jpg" rel="lightbox[237]"><img src="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/aspekt1.jpg" alt="aspekt1.jpg" /></a> <a href="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/aspekt4.jpg" title="aspekt4.jpg" rel="lightbox[237]"><img src="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/aspekt4.jpg" alt="aspekt4.jpg" /></a> <a href="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/aspekt3.jpg" title="aspekt3.jpg" rel="lightbox[237]"><img src="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/aspekt3.jpg" alt="aspekt3.jpg" /></a> <a href="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/alchemia21.jpg" title="alchemia21.jpg" rel="lightbox[237]"><img src="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/alchemia21.jpg" alt="alchemia21.jpg" /></a></p>
<p>Za klimat i bas robią klawisze (ciekawy to zabieg, choć może by je jednak na bas wymienić!). Perfekcyjnie wszędobylska w pulsie perkusja chodzi nadpobudliwie i już widać przed Michałem Martynówem niedaleki horyzont! Gitarzysta Darek Wolański potrafi swój czarny instrument rozgrzać do czerwoności, a nawet szlachetnej bieli, kiedy zbierze go na melancholię! Kolejny smaczek to dziewczyna na gitarce! Wspierająca, podająca rytm i melodie pod solowe popisy lidera. Swoimi inspiracjami zespół dzielił się z publiką grając ulubione kowery. Przedstawili też swoje kompozytorskie oblicze i „jest dobrze” jak mawia Muniek Staszczyk. To, że Aspekt dobrze rock’ uje, wiedziałem po zeszłorocznym koncercie w TCK-u. A tak między nami i na marginesie &#8211; (dowiedziałem się od taty Darka, który im menadżeruje) zespół szykuje się do studia by nagrać epkę! W sobotni wieczór potwierdzili swój kunszt humorystycznym dżemowaniem! Panienki co prawda nie mdlały, za to subkulturalnie szalały pod sceną! Cieszy przede wszystkim to, że mamy w naszym mieście młodzież poszukującą, kroczącą mniej uczęszczanymi ścieżkami, z dala od zaśmieconych tandetą, trendy-owatych jarmarków, które namolnie (programowo) promuje radio i telewizja hołdując oglądalności i słuchalności! Prawdziwa sztuka rodzi się w piwnicach, garażach, a nie na estradach Opola, Sopotu czy telewizyjnych (Idol, Szansa na sukces itp..). I nawet już nie w Radiu! Dlatego dinozaury mówią, że muzyka się skończyła bo jej nikt do głosu nie dopuszcza! Aspekt ma u mnie respekt, a ludzie, którzy przybyli wesprzeć Maćka nie tylko mój szacunek!<br />
<a href="http://www.intarnet.pl/">www.inTARnet.pl</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://logoslogan.pl/aspekt/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
