<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>LogoSlogan &#187; relacje</title>
	<atom:link href="http://logoslogan.pl/tag/relacje/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://logoslogan.pl</link>
	<description>freelancing copywriting</description>
	<lastBuildDate>Mon, 07 Jun 2010 13:46:32 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8.6</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Jazz na poważnie</title>
		<link>http://logoslogan.pl/stodola/</link>
		<comments>http://logoslogan.pl/stodola/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 12 Aug 2008 12:00:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kz</dc:creator>
				<category><![CDATA[kulturałki]]></category>
		<category><![CDATA[jazz]]></category>
		<category><![CDATA[kąśna dolna]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[relacje]]></category>
		<category><![CDATA[sztuka]]></category>
		<category><![CDATA[teksty na zlecenie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ziewacz.yasne.pl/stodola/</guid>
		<description><![CDATA[ Na koncert do Sali Letniej Dworku w Kąśnej Dolnej przybyło w miniony piątek około stu melmanów, aby posłuchać na żywo znakomitych muzyków w składzie Filip Wojciechowski (fortepian), Adam Cegielski (kontrabas) i Krzysztof Szmańda (perkusja). Zespół przedstawił klasyczne utwory Jana Sebastiana Bacha, Ludwiga Van Beethovena i Fryderyka Chopina w transkrypcjach jazzowych Filipa Wojciechowskiego.
Jazz jest już [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/stodola1.jpg" title="stodola1.jpg" rel="lightbox[258]"><img src="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/stodola1.jpg" alt="stodola1.jpg" /></a> Na koncert do Sali Letniej Dworku w Kąśnej Dolnej przybyło w miniony piątek około stu melmanów, aby posłuchać na żywo znakomitych muzyków w składzie Filip Wojciechowski (fortepian), Adam Cegielski (kontrabas) i Krzysztof Szmańda (perkusja). Zespół przedstawił klasyczne utwory Jana Sebastiana Bacha, Ludwiga Van Beethovena i Fryderyka Chopina w transkrypcjach jazzowych Filipa Wojciechowskiego.<span id="more-258"></span></p>
<p><strong>Jazz jest już klasyką</strong><br />
100-letni już jazz, tak jak muzykę klasyczną, można zaliczyć do tych gatunków muzycznych, które cieszą się szczególną atencją koneserów. I dzieje się tak nie bez kozery, skoro jazz stawia przed słuchaczem pewne wymagania. Dzięki specyficznej, niedopowiedzianej frazie, zakreśla eter interpretacyjnych przestrzeni. Myślę, że ludzkość przyszłych wieków właśnie jazz uzna za muzykę naszych czasów! Coraz bardziej przenikająca inne muzyczne sfery kakofonia, reprezentująca muzykę poważną XX wieku, na to miano, jak sądzę, nie zasłuży! W taki oto sposób dochodzimy do zbiegu klasyki z jazzem. Wykonywanie klasyki na jazzowo ma już długą tradycję. Jak powiedział Filip Wojciechowski w czasie koncertu, niektórzy kompozytorzy w tym szczególnie J.S. Bach byli, sądząc z dzisiejszej perspektywy, niedoścignionymi jazzmanami! Utwory Bacha świetnie wpasowują się w jazzową estetykę. To gotowa strukturalnie muzyka, którą wystarczy rozpisać na instrumenty. Filip Wojciechowski przygotował również transkrypcje innych wielkich klasyków.</p>
<p><strong>Koncert</strong><br />
Za otwieracz posłużyło pre-ludium J.S. Bacha, które okazało się iście jazzgotliwe. Jako drugi został zapowiedziany Chorał „Jesus bleibet meine Freude”. Urzekająca ballada w genialnej transkrypcji Wojciechowskiego tak ujęła publiczność, że długość aplauzu nie pozostawiła wątpliwości co do wyboru muzycznej perełki wieczoru. Trzeci utwór śmiało mógłby pretendować do miana muzyki filmowej. Instrumenty perkusyjne swym delikatnym szelestem zasiały ziarno niepokoju, na myśl przywiodły Komedę. W filmową pogoń rzucili się pozostali dwaj wirtuozi: to fortepian górował, to kontrabas przewodził. Raz jeden fortepianował po czym drugi kontrabasował, i wyścig trwałby jeszcze, jak to u jazzmanów, gdyby perkusista solistów nie skonstatował.<br />
Po salwie braw zagościł odmienny, swojski klimat polskości, powiało romantycznym smutkiem. Sparafrazowany Chopin urokliwie wybrzmiewał pod kinetyczną energią zręcznych palców Wojciechowskiego. Cóż to? Czy to Chopin jeszcze? Zastanawiali się zafrapowani pozaprogramowym wybrykiem artystów wielbiciele synkopowanej klasyki. I rzeczywiście, jak wyjaśnił wodzirej, muzycy przepletli Chopina z Mozartem, Rachmaninowem i Korsakowem. Pianista oklaski otrzymał jeszcze w trakcie utworu będąc bo z takim namaszczeniem i wirtuozerią szarlatanował, że podziw musiał wzbudzić!<br />
Muzykowali na przemian: lider „poważny” temat zapodawał, a sekcja rytmiczna dokładała jazgotu. Po galopadach nieco mniej dynamiczna kompozycja uwypukliła piękno brzmienia kontrabasu, który przejmująco łkał w towarzystwie cykającej perkusji. Z czasem przejmująco narastał metaliczny deszcz fortepianowych dźwięków, aż wybrzmiał cichutkim roszeniem perkusji. Czwarty utwór Chopina to znów była gonitwa, tyle, że delikatna, kiedy kontrabas ścigał się z fortepianem, a subtelna perkusja nie pozostawała obojętna i odpowiadała na zaloty lotnym filingiem. Więcej ognia wirtuozi wykrzesali w numerze piątym, po którym nastąpiła kolejna niespodzianka. Otóż zespół przedstawił własną kompozycję pod tytułem Mont. Dialog fortepianu i kontrabasu w przestrzeni dźwięku chińskiego gongu, ze ślicznym motywem przewodnim i kapitalnie rozbudowanymi wątkami pobocznymi. Program zakończyli z przytupem proponując słuchaczom Mazurek D-dur z góralską nutką i kakofonią dźwięku: dam da da dam da da dam… Na bis raz jeszcze zakrólowało piękno plumkającego jazzu.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://logoslogan.pl/stodola/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Końcertowa Parada</title>
		<link>http://logoslogan.pl/parada/</link>
		<comments>http://logoslogan.pl/parada/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 26 May 2008 11:41:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kz</dc:creator>
				<category><![CDATA[kulturałki]]></category>
		<category><![CDATA[koncert]]></category>
		<category><![CDATA[Myslovitz]]></category>
		<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[relacje]]></category>
		<category><![CDATA[teksty na zlecenie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ziewacz.yasne.pl/parada/</guid>
		<description><![CDATA[ Jubileuszowa parada w Klikowej odbyła się z wielkim hukiem. Organizatorzy postawili na totalną masowość i XX Parada Konna mogła przejść do historii jako jedna z największych imprez tego typu. Ogromny tłum, nęcony co rusz to ciekawszymi pokazami, kotłował się tumanach kurzu, dzieciaki wirowały na karuzelach wesołego miasteczka, a handel mógł się zareklamować przygotowując jesienną [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href='http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/myslovitz.jpg' title='myslovitz.jpg' rel="lightbox[262]"><img src='http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/myslovitz.jpg' alt='myslovitz.jpg' class="right" /></a> Jubileuszowa parada w Klikowej odbyła się z wielkim hukiem. Organizatorzy postawili na totalną masowość i XX Parada Konna mogła przejść do historii jako jedna z największych imprez tego typu. Ogromny tłum, nęcony co rusz to ciekawszymi pokazami, kotłował się tumanach kurzu, dzieciaki wirowały na karuzelach wesołego miasteczka, a handel mógł się zareklamować przygotowując jesienną koniunkturę. Wielki spęd ludności zakończył występ megagwiazdy Myslovitz, a na dobitkę wystrzeliły sztuczne ognie rozświetlając nocne niebo ferią kolorowych „neonków, skalarów i mieczyków”.<span id="more-262"></span></p>
<p>Nabity atrakcjami program organizował czas tarnowian praktycznie przez całą niedzielę (12.00-22.00). Czego to nie było: Festiwal Smaku, orkiestra z musztrą, akro-bajk-cje, „końskie kaskaderstwo”, karate po polsku i na koniec zawody zaprzęgów. Międzyczas zapełniły rozmaite końkursy i pomniejsze końcerty. Obecność i wparcie kilkudziesięciu sponsorów przesądziła o przepychu i ostatecznie przywiodła nie tylko entuzjastów gromadnych ceremonii. Mnie utkwił pojedynek człowieka z koniem. W skokach przez przeszkody koleś długo nie dawał za wygraną, aż w ostatniej, jak się okazało, swojej próbie zaryzykował i poszedł na całość. Niestety mimo poświęcenia zwalił poprzeczkę swoim przyrodzeniem, co wywołało aplauz widzów. To był w koń-cu koński końkurs!</p>
<p><strong>MYSLOVITZ</strong><br />
Klikowa 2.09.2007. Wieczorny prowadzący piał już koniuszkami swoich strun głosowych, kiedy ludzkie zastępy gęstniały w zapadającym mroku i przypadającym na tę godzinę wydarzeniu dnia, ba, tygodnia, a nawet miesiąca czyli koncercie zespołu MYSLOVITZ.<br />
Jeden z najważniejszych zespołów tzw. britpopu już w Tarnowie wystąpił, przed laty. Była to więc wspaniała okazja na sprawdzenie kondycji zespołu po prawie 10-ciu latach! Emocje co prawda były, ale pozostał niedosyt. Zabrakło świeżości wykonania i choć trudno im odmówić profesjonalizmu to jednak młodzieńczy entuzjazm gdzieś z latami uleciał. Na szczęście najwięcej rzeczy zagrali ze swojej najgenialniejszej w dorobku: „Miłości w czasach popkultury”, którą to płytą, tak na marginesie, weszli do Hall of Fame polskiej sceny rockowej czy rozrywkowej w ogóle. Dowodem na to było przyjęcie starych hitów, które odśpiewano w Klikowej niemal hymnowo! Dla generacji X, której reprezentacja pojawiła się dość tłumnie, ta muzyka jest odwzorowaniem ich tożsamości. Ostatnie dokonania zespołu to już nieco bardziej popowe kompozycje, nie mające tego dawnego zadzioru. Grupa rozmyła swoje oblicze w zabiegach o szerszą popularność! Występ (programowo), jak przed laty na pikniku rodzinnym MFK, zakończyli przydługawą, dla większości niestrawną psychodelią. Na bis zagrali oczywiście pod publiczkę zostawiając &#8211; jak na fachowców przystało &#8211; dobre wrażenie.</p>
<p><strong>Czas paradnego ekshibicjonizmu</strong><br />
Ludzie nadal potrzebują się spotykać w tzw realu. Lubią, niby niespodziewanie, spotkać znajomych, a jeszcze bardziej o nich poplotkować. Niektórzy takiej okazji szukają by znienacka porozmawiać o rzeczach i podyskutować o ideach. Internet przejął kiedyś dużą grupę ludzi, szczególnie młodych, lecz to zjawisko zaczyna się odwracać. Po dekadzie zachłystywania się cyberświatem przychodzi moda na ludzką integrację, prawdziwe emocje i ponowny ekshibicjonizm, co zawsze leżało w naturze człowieka. <strong>Oj dana, dana, udana ta parada, udana!</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://logoslogan.pl/parada/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Maj-estetyczny Pasja-ż w Kąśnej</title>
		<link>http://logoslogan.pl/maj/</link>
		<comments>http://logoslogan.pl/maj/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 23 May 2008 13:35:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kz</dc:creator>
				<category><![CDATA[kulturałki]]></category>
		<category><![CDATA[malarstwo]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[poezja]]></category>
		<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[relacje]]></category>
		<category><![CDATA[tango]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ziewacz.yasne.pl/maj/</guid>
		<description><![CDATA[
Wernisaż poplenerowej wystawy „Pejzaże” i kubańskie fotosy Zofii Danuty Pasińskiej w części południowej i wieczorny multi-artystyczny program „Pasja tanga” zespołu Machina del Tango z gościnnym udziałem argentyńskiej pieśniarki Susanny Moncayo uatrakcyjniony przerywnikiem słowno-tanecznym w wykonaniu aktora Jana Jangii Tomaszewskiego oraz pary tanecznej Anny Ibszerszer i Piotra Woźniaka złożyły się na cało-sobotnie fascynacje otwierając Majowe Konfrontacje [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a title="kosna1.jpg" href="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2008/05/kosna1.jpg" rel="lightbox[294]"><img src="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2008/05/kosna1.jpg" alt="kosna1.jpg" /></a></p>
<p>Wernisaż poplenerowej wystawy „Pejzaże” i kubańskie fotosy Zofii Danuty Pasińskiej w części południowej i wieczorny multi-artystyczny program „Pasja tanga” zespołu Machina del Tango z gościnnym udziałem argentyńskiej pieśniarki Susanny Moncayo uatrakcyjniony przerywnikiem słowno-tanecznym w wykonaniu aktora Jana Jangii Tomaszewskiego oraz pary tanecznej Anny Ibszerszer i Piotra Woźniaka złożyły się na cało-sobotnie fascynacje otwierając Majowe Konfrontacje Artystyczne, które maj-ekstatycznie potrwają przez kolejne weekendy przyciągając rzesze „milo-śników”.<span id="more-294"></span></p>
<p><strong>Radość tworzenia</strong><br />
Pluskające plamkami malarstwo pani Zofii wydobywa z krajobrazu barwę rozmywając nieco strukturę, tętniąc kolorem. Pejzaże Pasińskiej to nowokreacje, powtórne stworzenia, odtworzenia o interesującej interpretacji. Intensywne w barwie i subtelne w kształcie… są jakby uniwersalne dekoracyjnie. Powiesiłbym te obrazy na zacisznych ścianach domowej intymności, aby swoją zielenią koiły, czerwienią rozpalały, a swym wyszukanym stonowaniem stanowiły o elegancji salonu, dobrym smaku i atmosferze domu. Kubańskie reminiscencje, a szczególnie czerwień radosnych pejzaży, podgrzewały kuluarowe emocje części wieczornej.</p>
<p><strong>Pasjonatango</strong><br />
Każdej wycieczce do Kąśnej Dolnej towarzyszy ów upragniony dreszczyk emocji, który działa już na zasadzie odruchu Pawłowa. Tym razem spo-tango-wany  został wieścią o gorących rytmach z krainy okiełznanej gwałtowności czyli z magicznego kręgu kultury iberoamerykańskiej. Śpiewaczka Moncaya, kompozycje Piazzolli i jeszcze kilka uznanych nazwisk podziałało także kusząco na znajomych i po 40 minutach całkiem przyjemnej podróży (poprzez, sycące oczy zielone pagórki) mogliśmy kolejny raz ucieszyć zmysły wysmakowaną porcją sztuki.</p>
<p>Machina rozpoczęła instrumentalnym przeglądem swoich podzespołowych umiejętności. Ku radości nobliwej, ciut starszej publiczności zabrzmiały przedwojenne tanga, które przywołały zapewne wszystkie piękne chwile… Dama wieczoru Susanna Moncayo wykonywała swe pasjonaty rzewnie i czule jakby chciała się pokłonić naszej polskości. Przepiękne pieśni przepojone smutkiem podkreślały charakter pochodzenia tanga, o czym jak zwykle ciekawie, prowadząca koncert pani Krystyna wspomniała we wstępie. Temperaturę podniosły występy pary tanecznej, która w trzech tangach pokazała Condigos (oryginalna nazwa tanga argentyńskiego) w całej krasie kulturowej. Każdemu pojawieniu się pary towarzyszył szeptany szumek i powykonawczy aplauz. Para zademonstrowała między innymi styl zwany milonguero charakteryzujący się lekkim nachyleniem ciał partnerów i delikatnym prowadzeniem oraz dynamicznym markowaniem kroków, i te właśnie argentyńskie hołupce podobały się publiczności (której tylne rzędy oglądały popis na stojąco) najbardziej. Interwałową ciszę przerywał swym tubalnym deklam-aktorstwem Jan Janga recytując wiersze także na temat tanga.</p>
<p>…ra ta tam, ra ta tam,  ra ta tam…</p>
<p>PS<br />
Późnym wieczorem musiałem z żonką ćwiczyć kroki do tanga…</p>
<p>Krzysztof Ziewacz</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://logoslogan.pl/maj/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Trzy komety Komedy</title>
		<link>http://logoslogan.pl/komeda/</link>
		<comments>http://logoslogan.pl/komeda/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 19 May 2008 12:05:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kz</dc:creator>
				<category><![CDATA[kulturałki]]></category>
		<category><![CDATA[jazz]]></category>
		<category><![CDATA[komeda]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[relacje]]></category>
		<category><![CDATA[teksty na zlecenie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ziewacz.yasne.pl/komeda/</guid>
		<description><![CDATA[ fot. Michał Stańczyk 
Czyli geniusz niedościgniony! Sobota 17.05.2008 Tarnów, Rynek.
Trzy prze-tworzenia muzycznego geniuszu, kojarzonego ze świetnością polskiego jazzu i filmu czyli wariacje na temat twórczości Krzysztofa Komedy w wirtuozerskim wykonaniu współczesnych muzyków polskiej sceny jazzowej na zakończenie 22-giej Tarnowskiej Nagrody Filmowej.
Drum Freaks &#8211; Milo Kurtis &#38; Co,
Marysia Sadowska,
Jagodziński Trio &#38; Lora Szafran &#38; kwartet [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2008/05/loras.JPG" title="loras.JPG" rel="lightbox[295]"><img src="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2008/05/loras.JPG" alt="loras.JPG" /></a> fot. Michał Stańczyk <span id="more-295"></span></p>
<p><strong>Czyli geniusz niedościgniony! Sobota 17.05.2008 Tarnów, Rynek.</strong><br />
Trzy prze-tworzenia muzycznego geniuszu, kojarzonego ze świetnością polskiego jazzu i filmu czyli wariacje na temat twórczości Krzysztofa Komedy w wirtuozerskim wykonaniu współczesnych muzyków polskiej sceny jazzowej na zakończenie 22-giej Tarnowskiej Nagrody Filmowej.<br />
<strong>Drum Freaks &#8211; Milo Kurtis &amp; Co,<br />
Marysia Sadowska,<br />
Jagodziński Trio &amp; Lora Szafran &amp; kwartet smyczkowy</strong></p>
<p>Przedostatni wieczór tarnowskiego święta polskiego kina rozpoczął się z godzinnym opóźnieniem z racji niesprzyjającej aury. Szumnej, choć raczej kameralnej imprezie dodano nieco kokieteryjnej buchalterii za sprawą ściągniętych z popularnej stacji telewizyjnej zawodowych konferansjerów. Tłumek zwiedziony głośnymi wykonawcami i jeszcze bardziej znanym kompozytorem, głównie przecież filmowym, cierpliwie oczekiwał, aż się próbnie wybrzęczą technicy i odnajdą wreszcie zagubionego, a może będącego w matni akustyka, co musiało trochę poirytować i ostudzić emocje, które i tak już dobrze schłodziła zapowiedziana burza… Ale ponieważ to miało być wydarzenie przez duże K jak… Komeda, nikt nawet nie okazywał zniecierpliwienia godnie znosząc niepogodę.</p>
<p>I zabrzmiał uwspółcześniony, przetrawiony przez kontynuatorów jazzu, który w czasach aktywności Krzysztofa Komedy-Trzcińskiego był dopiero w polskich realiach w powijakach, był muzykowaniem zaledwie chałupniczym, a nawet czymś wstydliwym i zakazanym.</p>
<p>Trawestowano geniusz na rozmaite sposoby. Był Komeda katakumbowy, be-popowy i wreszcie filmowy. Wieczór tarnowski pokazał tę muzykę eksperymentalnie odmienioną, z lekka tylko tym Komedą pobrzmiewającą.</p>
<p>Tak przynajmniej Pospieszalski i spółka (<strong>DRUM FREAKS &#8211; MILO KURTIS &amp; Co</strong>) nieśpiesznie pomknęli w rejony kakofonii, z której jednak z czasem zdawało się wyłaniać krystaliczne piękno kompozycji mistrza. Dla przykładu saksofon najpierw majaczył, po czym rozmywał się w tle akompaniamentu. „Prawo i Pięść” zabrzmiało Komedowo, a sam Komeda jawił się niczym Morricone polskiej muzyki filmowej, choć to chyba nadużycie albo tylko uproszczenie, bo przecież był bardziej poszukujący i światowy. Instrumenty jakby same się dostrajały do pięknych linii melodycznych i już bliskie oryginałowi były prawie, gdy eksperymentalna nuta przywracała charakter przefiltrowanym utworom.</p>
<p><strong>MARYSIA SADOWSKA</strong> z kolei przebiła się „Komedą” w bardziej popularne rejony. Jej jazz dzięki odmianie fusion jest nieco łatwiejszy i pewnie z tego powodu spodobał się szerszej publiczności. „Tribute to Komeda” to projekt ważny, choćby z uwagi na popularyzację tej muzyki wśród najmłodszego pokolenia. Poza tym ten głos o barwie filuternej kochanki automatycznie uruchamia nasłuchiwanie…</p>
<p>Sam epilog przypadł w udziale równie sławnych: <strong>JAGODZIŃSKI TRIO &amp; LORA SZAFRAN &amp; KWARTET SMYCZKOWY</strong>, którzy trawestowali Komedę zachowując trajektorię utworów, aczkolwiek sporo pokombinowaną; zastosowaniem zmienionego instrumentarium czy odjazdami w dalsze echa znanych melodii.</p>
<p>Wczoraj Tarnów, dziś Nowy York czyli Komeda wszędzie żywy… geniusz utrwalony szumnym nośnikiem sławy &#8211; kinem.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://logoslogan.pl/komeda/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Totentanz</title>
		<link>http://logoslogan.pl/totentanz/</link>
		<comments>http://logoslogan.pl/totentanz/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 28 Oct 2007 11:36:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kz</dc:creator>
				<category><![CDATA[kulturałki]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[relacje]]></category>
		<category><![CDATA[rock]]></category>
		<category><![CDATA[teksty na zlecenie]]></category>
		<category><![CDATA[Totentanz]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ziewacz.yasne.pl/totentanz/</guid>
		<description><![CDATA[ Kult-hurra be
Absolutnie zajewelacyjny występ dała grupa Totentanz w piwnicach TCK otwierając tegoroczny cykl koncertów pod nazwą Kultura Be. Zanim jednak totalnie zdominowali dźwiękową kubaturę pod łukami undergroundu, publikę rozgrzewały dla nich dwa młode, także tarnowskie zespoły napierające jeszcze może nie w pełni rasowym metalem, ale już na pewno metalicznie: The Same i Metal Division. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/10/totentanz.jpg" title="totentanz.jpg" rel="lightbox[289]"><img src="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/10/totentanz.jpg" alt="totentanz.jpg" /></a> <strong>Kult-hurra be</strong><br />
Absolutnie zajewelacyjny występ dała grupa Totentanz w piwnicach TCK otwierając tegoroczny cykl koncertów pod nazwą Kultura Be. Zanim jednak totalnie zdominowali dźwiękową kubaturę pod łukami undergroundu, publikę rozgrzewały dla nich dwa młode, także tarnowskie zespoły napierające jeszcze może nie w pełni rasowym metalem, ale już na pewno metalicznie: The Same i Metal Division.<span id="more-289"></span> Pierwszy dał emocjonalnego czadu, a drugi zagrał bardziej popowo. Oba bandy niewątpliwie coś już prezentują. Chłopaki póki co jednak najlepiej wypadają w kowerach. Ale pewnie przyjdzie czas na ciekawsze kompozycje własnego autorstwa.</p>
<p><strong>Totalny Totentanz</strong><br />
Zespół pojawił się w gęstwinie euforycznych okrzyków. Fani zgotowali powracającemu z polskiej trasy koncertowej, już sławnemu zespołowi owacyjne przyjęcie. Choć wszyscy wiedzieli jak i co zagrają czuło się podniecenie oczekiwania. Rozpoczęli po gotycku. Intro wprowadziło nastrój, który jednak z czasem zakłóciły oklaski niecierpliwych fanów. Przywalili ciężarem Eutanazji. Otrzymali niemal natychmiastowy, orgiastyczny aplauz. Miarowe oklaski niczym śmiertelny klekot kości wtórowały lżejszym partiom repertuaru napiętnowanego oswajaniem śmierci. Taniec śmierci (Totentanz), który przepełnia teksty dobrze pasuje do muzyki i naszej umierającej w schematach i populistycznych trendach kultury europejskiej. A muzycznie? Mają swoje własne, rozpoznawalne brzmienie brzemienne w najlepszą klasykę ciężkiego grania. Bez rewolucji, ale ze znawstwem, świetnie kompozycyjnie, ze zmianami tempa i przede wszystkim totalnie, bez niedomówień co akurat w przypadku metalu musi być plusem. Zaskakująco nośni. <a href="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/10/toten.jpg" title="toten.jpg" rel="lightbox[289]"><img src="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/10/toten.jpg" alt="toten.jpg" class="right" /></a> Pierwsza płyta jak na ten gatunek wyjątkowo przebojowa. Porywające melodie mimo swego cię-żaru brzmią niczym hymny pokoleniowe. Wywalają. Powalają. Uwalają. Utwory są wykończone, świetnie skomponowane, zagrane i zaśpiewane co tylko świadczy o kunszcie i pomysłowości oraz każe przypuszczać, że będzie jeszcze pro-agresywniej. Totentanz to już profesjonalny band, który wie czego chce. Skonsolidował się wreszcie skład. To zespół, który z pewnością zajdzie daleko. Powinni być bardzo sławni jeszcze tej jesieni czego pierwsze zwiastuny dochodzą ze wspólnej trasy z Riverside.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://logoslogan.pl/totentanz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jubel-Gaz Benefis</title>
		<link>http://logoslogan.pl/gaz/</link>
		<comments>http://logoslogan.pl/gaz/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 14 Oct 2007 12:58:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kz</dc:creator>
				<category><![CDATA[kulturałki]]></category>
		<category><![CDATA[kabaret]]></category>
		<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[relacje]]></category>
		<category><![CDATA[teksty na zlecenie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ziewacz.yasne.pl/gas/</guid>
		<description><![CDATA[ W dniu 13.10.2007 niemal na otwarcie 11-stej Talii w tarnowskim teatrze im. L. Solskiego celebrowano jubileusz 130 lat Tarnowskiego Gazownictwa. Jubileusz uświetnili artyści Piwnicy Pod Baranami, którzy uhonorowali wybrańców (200 osób spośród 5 tys. pracowników) wspomnieniowym benefisem. Trzy godzinny program „Dedykacji” zakończyła biesiada pod suto zastawionymi stołami w holu tarnowskiej sceny. Honorowym gościom zaserwowano [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/10/barany.jpg" title="barany.jpg" rel="lightbox[280]"><img src="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/10/barany.jpg" alt="barany.jpg" /></a> W dniu 13.10.2007 niemal na otwarcie 11-stej Talii w tarnowskim teatrze im. L. Solskiego celebrowano jubileusz 130 lat Tarnowskiego Gazownictwa. Jubileusz uświetnili artyści Piwnicy Pod Baranami, którzy uhonorowali wybrańców (200 osób spośród 5 tys. pracowników) wspomnieniowym benefisem. Trzy godzinny program „Dedykacji” zakończyła biesiada pod suto zastawionymi stołami w holu tarnowskiej sceny. Honorowym gościom zaserwowano pełny zakres smakowo-słuchowych przyjemności.<span id="more-280"></span> Wznoszeniu toastów nie było końca…</p>
<p><strong>Kabaretro-wa ikona</strong><br />
Legendarna i nieco ekscentryczna Piwnica Pod Baranami odgrzała na tę okoliczność swój najlepszy, popisowy repertuar, okraszając go prześmiewczymi, poletko polityki, skeczami. Występ wypełniły pieśni i piosnki, liryczne zarówno do bólu jak i śmiechu. Zaaranżowane na prześlicznie plumkająco-łkające duo: fortepian i skrzypce z rzadka akompaniującą gitarą klasyczną były kojącą polewą na rzędy zasłuchanych uszu, wspominających rzewnie zapewne  i mile minione chwile.</p>
<p><strong>Śpiewające kul(t)minacje </strong><br />
Artyści przypomnieli się w kilku kultowych pieśniach. Najpierw Tadeusz Kwinta poderwał słuchaczy dynamicznie intonując Konie Apokalipsy, a w godzinkę z okładem Jacek Wójcicki ku podnieceniu publiczności, z werwą odśpiewał dwie znane rzeczy: Karuzelę z madonnami i Sekretarkę. Piwniczny klimat sączył się albo rzewnie albo zrywnie podrygiwał czym na przemian uwodził lub rozweselał Gazowników. Konferował, dokazując z iście Skrzyneckim wigorem Marek Pacuła.</p>
<p><strong>Mają też gadane</strong><br />
Nie zapomniano jak na kabaret przystało o humorze słownym. Genialne przerywniki wywoływały salwy śmiechu. Podobały się wiadomości. Świetny był skecz majora vel półkownika, który z obecną poprawnością polityczną  zawodził niczym kaznodzieja. Dał takiego czadu swoim kościelnym „Ooooooogniaaaa”, że wielu na sali omal się nie popłakało. „Kolejny dobry numer” wykonał iluzjonista, który kapitalnie „się obnażał” porażając śmiechem całą kubaturę teatru. Wspomniany Kwinta też się podobał w swojej horrorystycznej instrukcji obsługi wycinania kaczuszki. Zabrakło jedynie ?? …słabych punktów!</p>
<p><strong>Fason</strong><br />
Całe przedstawienie spięła z fasonem sztywna klamra. Na początek i koniec kabaret z chóralną powagą witaj się i żegnał, czym uszanował zgromadzonych jubilatów. Tylko „Kotek na płotek” jakoś mnie nie rozśmieszył. Piosenka nadaje się raczej do integrowania dzieci. Uroczystość jednak jak najbardziej udana.</p>
<p>dla <a href="http://www.intarnet.pl/">www.inTARnet.pl</a><br />
<em>Krzysztof Ziewacz</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://logoslogan.pl/gaz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>NEW BONE</title>
		<link>http://logoslogan.pl/bone/</link>
		<comments>http://logoslogan.pl/bone/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 02 Oct 2007 18:13:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kz</dc:creator>
				<category><![CDATA[kulturałki]]></category>
		<category><![CDATA[jazz]]></category>
		<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[relacje]]></category>
		<category><![CDATA[teksty na zlecenie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ziewacz.yasne.pl/bone/</guid>
		<description><![CDATA[NEW BONE Zespół jazzowy ZSM 28.09.2007 TCK, Tarnów

Inauguracja sezonu jazzowego w TCK wypadła znakomicie jeśli nie rewelacyjnie. Już sam support rozniecił emocje, a Kudyk ze swoim NEW BONE uczynili wieczór niezapomnianym, napierali bowiem z niesamowitą furią w rezultacie czego zapodali dynamiczny, żywiołowy koncert jazzowy zbudowany na zmiennych na-strojach.
Zespół jazzowy Zespołu Szkół Muzycznych
Są młodzi, skromni, przystojni [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>NEW BONE Zespół jazzowy ZSM</strong> 28.09.2007 TCK, Tarnów<br />
<a href="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/10/new_bone_.jpg" title="new_bone_.jpg" rel="lightbox[277]"><img src="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/10/new_bone_.jpg" alt="new_bone_.jpg" /></a><br />
Inauguracja sezonu jazzowego w TCK wypadła znakomicie jeśli nie rewelacyjnie. Już sam support rozniecił emocje, a Kudyk ze swoim NEW BONE uczynili wieczór niezapomnianym, napierali bowiem z niesamowitą furią w rezultacie czego zapodali dynamiczny, żywiołowy koncert jazzowy zbudowany na zmiennych na-strojach.<span id="more-277"></span></p>
<p><strong>Zespół jazzowy Zespołu Szkół Muzycznych</strong><br />
Są młodzi, skromni, przystojni i utalentowani. To rzadkie, żeby w tak młodym wieku grać taaaaką muzę. Suport wypadł znakomicie i tu nasuwa się oczywista dygresja. Obecność przed-wykonawcy to wspaniały pomysł godny kontynuowania. Chłopaki grali z pasją, która musiała się udzielić publiczności. Otrzymywali brawa należne gwiazdorom i nie tylko dlatego, że klakierzyli dla nich koleżanki i koledzy. Sam odbiłem sobie dłonie napędzany ciarami znamionującymi przeżywanie tych pożądanych doznań dla których pragniemy żyć. Młodzi muzycy zasługują na rozsławianie, oto ich nazwiska:  Michał Król, Sławek Pezda, Maksymilian Pach, Paweł Południak, Piotrek Południak, Kajetan Borowski i Mariusz Potępa. Zespół zgrywa się od 2003 pod kierownictwem Piotra Pociaska i powinien zacząć wkrótce nagrywać, ale jak to bywa w przypadku tarnowian pewnie się rozjadą…</p>
<p><strong>NEW BONE</strong><br />
Nazwa naprowadza na rodzaj jazzowej fascynacji zespołu. Bone to kościec, do szpiku przesiąknięty kanonem najświetniejszego okresu w dziejach jazzu. New to chęć kontynuacji przefiltrowana Kudykiem i współgrającym Ślusarczykiem oraz resztą składu, który zmieniany przez lata wreszcie się krystalizuje skoro zaczynają się pojawiać wydawnictwa spod znaku New Bone. Jest już „Something For Now” 2004 , a nowa rzecz niebawem. Kompozycje Kudyka są na tyle interesujące, iż śmiało można je porównać z klasykami Miles’ Davis’a czy Wayne’a Shorter’a. W każdym prawie utworze zawarli elementy wysublimowanej kakofonii co rewelacyjnie oddało jazgot-tkliwość linii melodycznych, które kompozytor Kudyk buduje według starych przepisów oprawiając je jednak ostrą aranżacją. Koncert jeszcze dobitniej uwypuklił zadziorność muzycznej ekspresji. New Bone przeszywa na wskroś. Epatuje naprzemiennie albo urokliwą delikatną tkaniną dźwięków albo napastliwie atakuje słuchacza pro-agresywnym tempem i poszarpaną fakturą z pokomplikowanym rozwinięciem, najczęściej improwizowanym, gdzie również miejsce na solowe popisy. Zawsze jednak po indywidualnych eskapadach wracają do siebie w harmonicznym zespoleniu kiedy trąbka i saksofon przyzywają do powrotu. Temat przewodni powraca wraz z potężnym niemal orkiestrowym brzmieniem i tak szczytują już tylko pędząc, aż ich muzyka nie chcąc umierać milknie jak to wżyciu: brutalnie urwana lub też sączy jeszcze swoje istnienie w odmiennych majaczeniach poszczególnych instrumentów. Wyszedłem oszołomiony, a „Something For Now” zacięła się w moim odtwarzaczu i kręci się i mnie.<br />
<em>Krzysztof Ziewacz</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://logoslogan.pl/bone/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Harnasie</title>
		<link>http://logoslogan.pl/harnasie/</link>
		<comments>http://logoslogan.pl/harnasie/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 16 Sep 2007 10:38:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kz</dc:creator>
				<category><![CDATA[kulturałki]]></category>
		<category><![CDATA[opera]]></category>
		<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[relacje]]></category>
		<category><![CDATA[sztuka]]></category>
		<category><![CDATA[teksty na zlecenie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ziewacz.yasne.pl/harnasie/</guid>
		<description><![CDATA[  Harnasie Karola Szymanowskiego
14.09.2007 Tarnów-Mościce
Olbrzymia scena z kilkuset osobową widownią zainstalowały się  w plenerach Mościckiej Fundacji Kultury na potrzeby wielkiej sztuki udowadniając po raz enty, iż tarnowianie wręcz cierpią na niedosyt kultury wysokiej.
Rozmach spektaklu
Złudnie góralską scenerię udało się zorganizować prostymi acz efektownymi środkami. Całkiem naturalnie wpisały się w ten krajobraz świerki i modrzewie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/harnasie.jpg" title="harnasie.jpg" rel="lightbox[267]"><img src="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/harnasie.jpg" alt="harnasie.jpg" class="right" /></a>  <strong>Harnasie Karola Szymanowskiego</strong><br />
14.09.2007 Tarnów-Mościce<br />
Olbrzymia scena z kilkuset osobową widownią zainstalowały się  w plenerach Mościckiej Fundacji Kultury na potrzeby wielkiej sztuki udowadniając po raz enty, iż tarnowianie wręcz cierpią na niedosyt kultury wysokiej.<span id="more-267"></span></p>
<p><strong>Rozmach spektaklu</strong><br />
Złudnie góralską scenerię udało się zorganizować prostymi acz efektownymi środkami. Całkiem naturalnie wpisały się w ten krajobraz świerki i modrzewie porastające teren wokół MFK. Ustawiono też wielki podest jakby stół weselny z okalającymi go nieruchomymi, ale grającymi rekwizytami w postaci drabin, kół czy dyszli. W obejściu scenicznym wymownie płonęły ogniska potęgując góralskie impresje. O przepychu zastosowanych środków mogą świadczyć zwierzęta (owieczki i piękne konie), które pojawiały się w trakcie tego kostiumowego przedstawienia. Wielkie wydarzenie wyczuwało się niemal wszystkimi receptorami. Nikogo chyba nie zaskoczyły sztuczne ognie, które tradycyjnie wystrzeliły na wiwat, jednocześnie żegnając i dziękując schodzącym artystom.</p>
<p><strong>Rzewność muzyki</strong><br />
Instrumenty mkną niczym halny zapierając dech w piersiach. Dyrygent nieustannie gna orkiestrę swym kanciastym podrygiem. Ale Harnasie porywają nie tylko wirtuozerią szybko granych dźwięków. Jest też w tej muzyce swojska rzewność, jakaś bliskość, która każe się zasłuchać, zamyślić, na dobre wciągnąć. Ta przepojona Polskością szumna muzyka Szymanowskiego jest wspaniałą transkrypcją góralskiego folkloru. Pozostaje jednym z najbardziej udanych dzieł w muzyce światowej. Koncert otwiera długa (optycznie statyczna scena) partia skrzypiec z delikatnym tylko akompaniamentem orkiestry (zlokalizowanej na uboczu). Dalej już jest wyłącznie dynamicznie. Muzyka determinuje ruch na scenie, dyktuje nastroje nadając ostateczny kształt nierzadko gwałtownym emocjom.</p>
<p><strong>Klasyka z klasą</strong><br />
Jarmarcznie terroryzowany bębenek człowieka odnajduje wreszcie wytrawne piękno, które zaczyna (go) leczyć napełniając duchową strawą, z którą nie pierwszy raz pospieszyli artyści Opery Krakowskiej. Jakże przyjemnie i dumnie było posłuchać jej w wykonaniu wyśmienitych artystów tu, na miejscu, w Tarnowie. Cieszy mieszkańców, co widać było po zasłuchanych i zapatrzonych twarzach tłumnie przybyłych, że kulturalne władze wywiązując się ze swoich zadań stwarzają wspaniałe okazje do „bywania”.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://logoslogan.pl/harnasie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Śpiąca królewna</title>
		<link>http://logoslogan.pl/bajka/</link>
		<comments>http://logoslogan.pl/bajka/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 13 Sep 2007 12:19:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kz</dc:creator>
				<category><![CDATA[kulturałki]]></category>
		<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[relacje]]></category>
		<category><![CDATA[teatr]]></category>
		<category><![CDATA[teksty na zlecenie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ziewacz.yasne.pl/bajka/</guid>
		<description><![CDATA[ Rozpoczął się I Wojewódzki Festiwal Klasyki Bajkowej o „Złotego Krasnala”.  FESTIWAL zainaugurował dyrektor Solskiego Wojciech Markiewicz, który przedstawił także jury w osobach nauczycielek tarnowskich i podtarnowskich szkół z przewodniczącą Iwoną Kawą na czele. Patronat objęła wiceprezydent Dorota Skrzyniarz.
Scenograficzny majstersztyk
Teatr Groteska zaskoczył pozytywnie kunsztem sprawności rekwizytowej. Mobilny zestaw atrybutów scenicznej mistyfikacji sprawił, iż dzieci [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/spiaca.jpg" title="spiaca.jpg" rel="lightbox[264]"><img src="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/spiaca.jpg" alt="spiaca.jpg" class="right" /></a> Rozpoczął się I Wojewódzki Festiwal Klasyki Bajkowej o „Złotego Krasnala”.  FESTIWAL zainaugurował dyrektor Solskiego Wojciech Markiewicz, który przedstawił także jury w osobach nauczycielek tarnowskich i podtarnowskich szkół z przewodniczącą Iwoną Kawą na czele. Patronat objęła wiceprezydent Dorota Skrzyniarz.<br />
<strong>Scenograficzny majstersztyk</strong><br />
Teatr Groteska zaskoczył pozytywnie kunsztem sprawności rekwizytowej. Mobilny zestaw atrybutów scenicznej mistyfikacji sprawił, iż dzieci mogły bajkę obejrzeć niczym „kreskówkę” Disney’a.<span id="more-264"></span> Przemyślne, wielokrotne wykorzystanie najdrobniejszych nawet przedmiotów stworzyło nowe przestrzenie i sposobność do przemycenia starych prawd o życiu jak choćby ta; skąd się biorą dzieci. Manewrowano także barwami. Niebieski był jakby cezurą, dzielił historie wyodrębniając właściwą bajkę z teatralnej opowieści. Podkreślał czas spoczynku. Czerwony był z kolei narracyjny, dla kontrastu tętnił akcją. Pomysłowość godna pierwszorzędnej nagrody.<br />
<strong>Nienaganne aktorstwo</strong><br />
Złudnie niczym iluzjoniści, nasi sceniczni bohaterowie profesjonalnie wiedli swe role, wprawiając zgromadzoną dziatwę we wszystkie z możliwych nastrojów; od smutku poprzez zdumienie czy zaciekawienie, aż po radość czy raczej uciechę.<br />
<strong>Płytki finał</strong><br />
Kulminacyjna scena pocałunku jednak rozczarowuje. Niewiele bowiem reżyserskiej atencji poświęcono najważniejszemu momentowi. Została zepchnięta na margines, co w porównaniu z uwypukleniem poczęcia królewny może budzić zastrzeżenia. Moralne? Nie. Raczej kompozycyjne. Nie wydaje się, aby sztuka była celowo przesterowana na inne akcenty. 40 minutowa iście drobiazgowa, bardzo dobra część I kontrastuje z szybką 20 minutówką finału. Może to jednak znak czasu, ale jeśli tak jest, to ten pośpiech przeraża.<br />
Pierwszy spektakl w wykonaniu teatru Groteska z Krakowa dzieciaki obejrzały z przejęciem, dziękując obfitymi oklaskami. Kolejny (Trzy świnki) już za tydzień  tj. we wtorek 18.09.2007 o godzinie 11.00</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://logoslogan.pl/bajka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Miechy śmiechu</title>
		<link>http://logoslogan.pl/noc/</link>
		<comments>http://logoslogan.pl/noc/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 04 Sep 2007 11:50:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kz</dc:creator>
				<category><![CDATA[kulturałki]]></category>
		<category><![CDATA[kabaret]]></category>
		<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[relacje]]></category>
		<category><![CDATA[teksty na zlecenie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ziewacz.yasne.pl/noc/</guid>
		<description><![CDATA[ Cztery męczące od śmiechu godziny można było spędzić w sobotni wieczór w przeżywającym swoje 40-letnie podrygi, Amfiteatrze Letnim. NEO-NÓWKA, Kabaret Skeczów Męczących, Ciach i Czesuaf rozgrzewali, ratując przed zimnem (tylko 7 stopni) licznie zgromadzoną publiczność, która rechotała bez chwili wytchnienia. Repertuar był tak komiczny, że panowało jedno wielkie śmiechowisko. Pękały brzuchy, bolały szczęki lecz [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/noc.jpg" title="noc.jpg" rel="lightbox[261]"><img src="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/noc.jpg" alt="noc.jpg" /></a> Cztery męczące od śmiechu godziny można było spędzić w sobotni wieczór w przeżywającym swoje 40-letnie podrygi, Amfiteatrze Letnim. NEO-NÓWKA, Kabaret Skeczów Męczących, Ciach i Czesuaf rozgrzewali, ratując przed zimnem (tylko 7 stopni) licznie zgromadzoną publiczność, która rechotała bez chwili wytchnienia. Repertuar był tak komiczny, że panowało jedno wielkie śmiechowisko. Pękały brzuchy, bolały szczęki lecz na szczęście obyło się bez pomocy ambulatoryjnej, choć niejedna przepona była zagrożona niewydolnością z powodu nadmiernych drgań.<span id="more-261"></span></p>
<p>Całe śmiecho-wido-wisko prowadzili NEO-NÓWKA-rze Romek Żurek i Michał Gawliński, którzy sepletli od rzeczy, nieustannie głodne kawał(k)i. Każdy kabaret śmieszył równie skutecznie dobrą godzinkę. Jako pierwsi męczyli bezlitośnie kielczanie.</p>
<p><strong>Kabaret Skeczów Męczących</strong> już rozpoznawalny, i-grający z publicznością spontanicznym i naturalnym dowcipem. Kolesie czepiają się ludzkich słabości, niczym rzep psiego ogona, bezpardonowo je piętnując co wzbudza salwy niekontrolowanego śmiechu , refleksje spychając na plan dalszy. Rozpoczęli starym skeczem pod tarnowskim tytułem „U krowy” i był czad, żeby nie powiedzieć czad ku&#8230;! „Kochanie wróciłem” już całkiem nieźle wymasował mięśnie brzucha i policzków, a „Agencja…matrymonialna” rozłożyła publiczność ze śmiechu na łopatki. Fast-trygowana na zamówienie, ze słów tłumnego audytorium, piosenka pod tytułem Wiadro zdradziła duże improwizacyjne możliwości zespołu. Następnie Neo-nówka ukazała śmieszne oblicze Czesuafa.</p>
<p><strong>Czesuaf</strong> z Poznania rozśmieszał programem „Kundel czyli taki mieszaniec”. Naigrywali się ze społecznych absurdów, celnie podsumowując pierwszy skecz odpowiedzią na pytanie synka: skąd się biorą dzieci. Małżeństwom homoseksualnym przyznaje je gmina. Czesuaf zachwycił także ironiczną grą słów: „moja koleżanka Mucha wyrwała sobie takiego jednego, może nie jest światowy, ale przynajmniej Wojewódzki”; czy zabawną ofertą skierowaną do umysłowo chorego „załatwię Ci występ w reklamie Media Markt – nie dla idiotów”. A w Zielonej Górze toast wnoszą kawą z okrzykiem: ciach!</p>
<p><strong>Ciach</strong> z Zielonej Góry podobnie jak poprzednie ekipy nawiązał współpracę z publicznością i było jeszcze interaktywniej niż w przypadku Skeczów Męczących. Prześmieszna historia z meliną zaangażowała kilku tarnowian w tym pana Roberta, który powinien chyba poważnie zacząć myśleć o założeniu tarnowskiego kabaretu. A znana już scenka z „Babcią klozetową” wywołała niemal rozwolnienie. Umieli się przypodobać tarnowskiej publiczności rzucając slangowym bumerangiem pod adresem zgromadzonych. Neo-nówka kilka razy mrugnęła wcześniej, ale dopiero teraz miała fazę i mogła pobłaznować przed tarnowianami.</p>
<p><strong>NEO-NÓWKA</strong> na dobre zajarzyła na koniec. Trudne zadanie udowodnienia gwiazdorskiej pozycji na środku sufitu polskiej sceny kabaretowej dla już zmordowanych śmiechem widzów przyszło im bezobciachowo. Zapodali swoje moherowe, znane z telewizyjnej kariery, numery by na bis wykonać skręcający ze śmiechu, prapremierowy kawałek. Publiczność przedawkowała. Na ulicach Tarnowa jeszcze długo słychać było nieustające napady śmiechawki. Wszystkie kabarety potwierdziły klasę. Mają wszystko co współczesny kabaret mieć powinien: świetny kontakt z widownią, błyskotliwy humor i wyczucie chwili. Ale nade wszystko potrafią tak zmęczyć swoimi skeczami, że nazajutrz pojawiają się śmiechowe zakwasy! Ani Mru Mru, Kabaret Moralnego Niepokoju czy Grzesiu Halama mogą czuć się zagrożeni! Epidemia zaraźliwego śmiechu nadciąga!</p>
<p>Świetną imprezę na koniec wakacji przygotowali dla nas: Tarnowskie Centrum Kultury, instytucja kultury Gminy Miasta Tarnowa oraz redakcja tygodnika TEMI.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://logoslogan.pl/noc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
