<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>LogoSlogan &#187; rock</title>
	<atom:link href="http://logoslogan.pl/tag/rock/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://logoslogan.pl</link>
	<description>freelancing copywriting</description>
	<lastBuildDate>Mon, 07 Jun 2010 13:46:32 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8.6</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Totentanz</title>
		<link>http://logoslogan.pl/totentanz/</link>
		<comments>http://logoslogan.pl/totentanz/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 28 Oct 2007 11:36:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kz</dc:creator>
				<category><![CDATA[kulturałki]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[relacje]]></category>
		<category><![CDATA[rock]]></category>
		<category><![CDATA[teksty na zlecenie]]></category>
		<category><![CDATA[Totentanz]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ziewacz.yasne.pl/totentanz/</guid>
		<description><![CDATA[ Kult-hurra be
Absolutnie zajewelacyjny występ dała grupa Totentanz w piwnicach TCK otwierając tegoroczny cykl koncertów pod nazwą Kultura Be. Zanim jednak totalnie zdominowali dźwiękową kubaturę pod łukami undergroundu, publikę rozgrzewały dla nich dwa młode, także tarnowskie zespoły napierające jeszcze może nie w pełni rasowym metalem, ale już na pewno metalicznie: The Same i Metal Division. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/10/totentanz.jpg" title="totentanz.jpg" rel="lightbox[289]"><img src="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/10/totentanz.jpg" alt="totentanz.jpg" /></a> <strong>Kult-hurra be</strong><br />
Absolutnie zajewelacyjny występ dała grupa Totentanz w piwnicach TCK otwierając tegoroczny cykl koncertów pod nazwą Kultura Be. Zanim jednak totalnie zdominowali dźwiękową kubaturę pod łukami undergroundu, publikę rozgrzewały dla nich dwa młode, także tarnowskie zespoły napierające jeszcze może nie w pełni rasowym metalem, ale już na pewno metalicznie: The Same i Metal Division.<span id="more-289"></span> Pierwszy dał emocjonalnego czadu, a drugi zagrał bardziej popowo. Oba bandy niewątpliwie coś już prezentują. Chłopaki póki co jednak najlepiej wypadają w kowerach. Ale pewnie przyjdzie czas na ciekawsze kompozycje własnego autorstwa.</p>
<p><strong>Totalny Totentanz</strong><br />
Zespół pojawił się w gęstwinie euforycznych okrzyków. Fani zgotowali powracającemu z polskiej trasy koncertowej, już sławnemu zespołowi owacyjne przyjęcie. Choć wszyscy wiedzieli jak i co zagrają czuło się podniecenie oczekiwania. Rozpoczęli po gotycku. Intro wprowadziło nastrój, który jednak z czasem zakłóciły oklaski niecierpliwych fanów. Przywalili ciężarem Eutanazji. Otrzymali niemal natychmiastowy, orgiastyczny aplauz. Miarowe oklaski niczym śmiertelny klekot kości wtórowały lżejszym partiom repertuaru napiętnowanego oswajaniem śmierci. Taniec śmierci (Totentanz), który przepełnia teksty dobrze pasuje do muzyki i naszej umierającej w schematach i populistycznych trendach kultury europejskiej. A muzycznie? Mają swoje własne, rozpoznawalne brzmienie brzemienne w najlepszą klasykę ciężkiego grania. Bez rewolucji, ale ze znawstwem, świetnie kompozycyjnie, ze zmianami tempa i przede wszystkim totalnie, bez niedomówień co akurat w przypadku metalu musi być plusem. Zaskakująco nośni. <a href="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/10/toten.jpg" title="toten.jpg" rel="lightbox[289]"><img src="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/10/toten.jpg" alt="toten.jpg" class="right" /></a> Pierwsza płyta jak na ten gatunek wyjątkowo przebojowa. Porywające melodie mimo swego cię-żaru brzmią niczym hymny pokoleniowe. Wywalają. Powalają. Uwalają. Utwory są wykończone, świetnie skomponowane, zagrane i zaśpiewane co tylko świadczy o kunszcie i pomysłowości oraz każe przypuszczać, że będzie jeszcze pro-agresywniej. Totentanz to już profesjonalny band, który wie czego chce. Skonsolidował się wreszcie skład. To zespół, który z pewnością zajdzie daleko. Powinni być bardzo sławni jeszcze tej jesieni czego pierwsze zwiastuny dochodzą ze wspólnej trasy z Riverside.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://logoslogan.pl/totentanz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bluesrock’owe odjazdy</title>
		<link>http://logoslogan.pl/riders/</link>
		<comments>http://logoslogan.pl/riders/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 12 Aug 2007 09:00:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kz</dc:creator>
				<category><![CDATA[kulturałki]]></category>
		<category><![CDATA[blues]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[relacje]]></category>
		<category><![CDATA[rock]]></category>
		<category><![CDATA[teksty na zlecenie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ziewacz.yasne.pl/riders/</guid>
		<description><![CDATA[Teksasy RIDERS  10.08.2007 Tarnów
 Piątkowy wieczór tarnowianie jak na EuroUnistów przystało spędzają bawiąc się w pub-licznym gronie przy 1-ligowych kapelach, które ściągnął ku wspólnej uciesze Wojtek Klich i TCK, a prezydent zezwolił swawolić do 23.00.  Niech żyje kult-hura! Wiwat magistrat.
Teksasy. Ludyczne podrygi
Czują bluesa po texańsku, co wyrażają nazwą, choć ta, jak żartował sobie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Teksasy RIDERS </strong> 10.08.2007 Tarnów<br />
<a href='http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/r11.jpg' title='r11.jpg' rel="lightbox[257]"><img src='http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/r11.jpg' alt='r11.jpg' /></a> Piątkowy wieczór tarnowianie jak na EuroUnistów przystało spędzają bawiąc się w pub-licznym gronie przy 1-ligowych kapelach, które ściągnął ku wspólnej uciesze Wojtek Klich i TCK, a prezydent zezwolił swawolić do 23.00.  Niech żyje kult-hura<span id="more-257"></span>! Wiwat magistrat.</p>
<p><strong>Teksasy. Ludyczne podrygi</strong></p>
<p>Czują bluesa po texańsku, co wyrażają nazwą, choć ta, jak żartował sobie Wojtek, może śmiało pochodzić od strojów w jakich zwykle grają Ci hardzi faceci w … no właśnie teksasach. Od razu wtrącę swoje trzy grosze. Ta muzyczka odświeża dokonania polskich big-beatowców, oczywiście przemielone przez filtr współczesności i muzycznej mentalności, texaskiego z upodobania, bandu. Ludycznie energetyczne granie Teksasów to rythm and blues, rockabilly i funky, które zbiera na podrygi. Widziałem starsze pokolenia, chętne pobrykać pod sceną i gdyby koncert był na Słowacji z pewnością tańcowali by wszyscy. Polacy się krępują. Poza tym młodzież tak szaleje, że nie ma miejsca na wygibasy dla starszej klasy. <a href='http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/t1.jpg' title='t1.jpg' rel="lightbox[257]"><img src='http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/t1.jpg' alt='t1.jpg' /></a><br />
Młodym się to opłaciło bo wokalista zrzucał ze sceny egzemplarze nowej płytki zespołu i szczęściarze nie muszą już zrzucać na dysk twardy z Internetu, w którym chyba na próżno byłoby poszukiwać takiej muzyki, choć może ze strony zespołu coś da się ściągnąć: <a href="http://www.teksasy.pl/">www.teksasy.pl</a>  Muzyka musiała się podobać skoro parę osób zakupiło „Boogie całą noc”. Wiem, że mają „saks”, ale go nie przywieźli. Dlaczego? Tego, niestety już nie wiem. Ale i tak dali niezły występ. I oklaski nawet mieli. Może tarnowianie przyszli bogatsi o lekturę anonsu, w którym stoi jak wół, że zespół wielokrotnie był nagradzany prestiżowymi laurami, to klaskać po prostu nie tylko wypadało, ale i było za co. A piosenka „Jeszcze jeden dzień bez Ciebie” z pewnością okaże się tegorocznym hitem!</p>
<p><strong>RIDERS. Jazda bez trzymanki!</strong><br />
Zapadł zmrok. Scenę zasnuła wygenerowana mgła, którą zafarbowały sceniczne reflektory. Ciężki riff zwiastował kawał mocnego bluesrocka. Czekałem zniecierpliwiony na wokal, który dopełni całości. Nagle poprzez twarde dźwięki instrumentalistów przedarł się donośnie ostry, lekko zachrypnięty głos wokalistki, złudnie przypominający Chylińską i Janis Joplin zarazem. Jak się zresztą za chwil kilka okazało kowerowanie JJ to popisowa jazda zespołu. Obok wielu własnych zagrali utwory innych, w tym właśnie „Piece of my heart” i Summertime”, które były tak wiernymi odtworzeniami, że tylko chylić czoła przed RIDERS-ami. Wymiatali fakt-uralnie gęstego rocka, podszytego bluesową melodyką. Ola Łysiak i RIDERSi z powodzeniem wypełniają lukę powstałą po O.N.A., a dzięki bluesowemu zabarwieniu stali się niepowtarzalni. Mnie szczególnie oprócz wokalu podobała się gra gitarzysty Grześka Kuksa, któremu nie obcy jest brud grunge’u i nowofalowe plumkania podkręcane dryfującym fuzem. Sekcja rytmiczna chodzi jak w zegarku, a jak trzeba potrafi jazzowo niedomówić, leniwie bluesowo zamajaczyć albo wręcz rockowo zdynamizować! Szkoda, że bisik był skromny, a w jamsession zagrał tylko jeden RIDERS.</p>
<p><strong>„Kiedy byłem małym chłopcem”</strong><br />
Klich i spółka po zejściu z kursu RIDERSów tradycyjnie zapodali kilka bluesowych standardów, a na koniec ponadczasowego Nalepę, czym zaprosili na następne spotkanie poświęcone właśnie Tadeuszowi. (17.08.2007). Cztery godziny na rynku upłynęły niemalże jak cztery minuty, bez czterech sekund nudy. Widziałem obcokrajowców rozkołysanych w rythm and bluesie. Ta impreza to wspaniała promocja Tarnowa, miasta w którym nieustannie coś się dzieje.<br />
<a href="http://www.intarnet.pl/">www.inTARnet.pl</a><br />
Krzysztof Ziewacz</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://logoslogan.pl/riders/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Szczere emocje szerokiego ekranu</title>
		<link>http://logoslogan.pl/screen/</link>
		<comments>http://logoslogan.pl/screen/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 31 Jul 2007 17:39:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kz</dc:creator>
				<category><![CDATA[kulturałki]]></category>
		<category><![CDATA[blues]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[koncert]]></category>
		<category><![CDATA[relacje]]></category>
		<category><![CDATA[rock]]></category>
		<category><![CDATA[teksty na zlecenie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ziewacz.yasne.pl/screen/</guid>
		<description><![CDATA[ Rozszerzona formuła „kina domowego”, przed którym zasiadamy z przyjaciółmi, aby wspólnie przeżyć mecz, film czy koncert właśnie, zadziałała zapewne jak zapalnik w głowie pasjonata Krzyśka Borowca. Szerokoekranowe, szczere emocje wyzwalają falę odbierania na tej samej częstotliwości. Grono dzielące tę sama pasję zagęszcza interakcje, integruje się konstytuując jako grupa. Nabór do tak pojętego fanklubu umiłowania [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/screen1.jpg" title="screen1.jpg" rel="lightbox[248]"><img src="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/screen1.jpg" alt="screen1.jpg" class="right" /></a> Rozszerzona formuła „kina domowego”, przed którym zasiadamy z przyjaciółmi, aby wspólnie przeżyć mecz, film czy koncert właśnie, zadziałała zapewne jak zapalnik w głowie pasjonata Krzyśka Borowca. Szerokoekranowe, szczere emocje wyzwalają falę odbierania na tej samej częstotliwości. Grono dzielące tę sama pasję zagęszcza interakcje, integruje się konstytuując jako grupa. Nabór do tak pojętego fanklubu umiłowania muzy funduje, poprzez kolejne sobotnie wieczory wakacji, niezmordowany popularyzator rockowego grania, tarnowski architekt wieży hitów.<span id="more-248"></span></p>
<p>Impreza dopiero jednak raczkuje, skoro zaledwie kilkanaście osób raczyło się pofatygować pod teatr, by w rockowej bohemie wymienić tę samą chemie. Ku mojemu zdziwieniu nie było praktycznie poszukującej młodzieży, która pewnie woli wymieniać się polifonicznymi dzwonkami i odsłuchiwać mp3-ki w pojedynkę. Może nie są dobrze poinformowani, skoro w ich komórkach królują doniesienia pudelka o tym co przeskrobała Doda Elektroda albo inny DJ Shadow?</p>
<p>Atrakcją wieczoru był legendarny koncert z 1970 roku (Isle Of Wight), który przypomniał takich gigantów rocka jak: Jimi Hendrix, The Doors, Jethro Tull, Free i The Who, bluesa; Ten Years After, country; Kris Kristopherson, folku; Joan Baez i Joni Mitchell czy nawet jazzu (Miles Davis). Obecni przy stolikach panowie obsługiwali swe niewidzialne perkusje podrygując nogami. Były też przechadzki z wirtualną gitarą, co rusz ktoś zapodawał riffowego wygibasa.</p>
<p>W sumie ciekawa propozycja, miejsce OK, ale lekki niedosyt niewykorzystania pomysłu do końca, jednak pozostaje. Gdyby przylazło trochę więcej wiary to i odbiór byłby bardziej czadowy jak na koncert przystało. Ten kto interesuje się rock’iem powinien znać korzenie, od których wszystko się rozrosło. Po obejrzeniu zapisu jednego z największych zlotów festiwalowych wszechczasów rośnie ochota na kolejną odsłonę wielkich wydarzeń w dziejach rocka. Jest też nadzieja, że młodzi znajdą się w tym miejscu za tydzień, eksplorując nocne ścieżki sobotniej gorączki.<br />
<a href="http://www.inTARnet.pl/">www.inTARnet.pl</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://logoslogan.pl/screen/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>HEY Muchy Totentanz</title>
		<link>http://logoslogan.pl/hey/</link>
		<comments>http://logoslogan.pl/hey/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 01 Jul 2007 13:37:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kz</dc:creator>
				<category><![CDATA[kulturałki]]></category>
		<category><![CDATA[koncert]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[rock]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ziewacz.yasne.pl/hey/</guid>
		<description><![CDATA[29.07.2007. Amfiteatr Letni Tarnów
Mini maraton rockowy (18.00 – 22.30 z małymi przerwami)
  Tarnów ostatnio ma szczęście do wydarzeń muzycznych. Najpierw Waglewski z Pospieszalskim, którzy dali niesamowitego, jazzrockowego ognia na zakończenie Tarnowskiej Nagrody Filmowej, a teraz wielki HEY, ale nie tylko, bo i support okazał się nie byle jaki. Wreszcie zajeżysta impra mogła mieć miejsce [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>29.07.2007. Amfiteatr Letni Tarnów<br />
Mini maraton rockowy (18.00 – 22.30 z małymi przerwami)</strong></p>
<p><a href='http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/heyminiatura.jpg' title='heyminiatura.jpg' rel="lightbox[244]"><img src='http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/heyminiatura.jpg' alt='heyminiatura.jpg' /></a>  Tarnów ostatnio ma szczęście do wydarzeń muzycznych. Najpierw Waglewski z Pospieszalskim, którzy dali niesamowitego, jazzrockowego ognia na zakończenie Tarnowskiej Nagrody Filmowej, a teraz wielki HEY, ale nie tylko, bo i support okazał się nie byle jaki. Wreszcie zajeżysta impra mogła mieć miejsce w nieco zapomnianym, tudzież zaniedbanym Amfiteatrze Letnim. Do tej pory bywało tak, że na takie granie trzeba było jeździć najbliżej do Krakowa.<br />
<span id="more-244"></span><br />
<a href='http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/totentanzminiatura.jpg' title='totentanzminiatura.jpg' rel="lightbox[244]"><img src='http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/totentanzminiatura.jpg' alt='totentanzminiatura.jpg' /></a> <strong>Totentanz.</strong> Niezwykle rzadko się zdarza, aby support zabrzmiał jak wielka gwiazda. Tak było zresztą w przypadku obu zespołów. Chłopaki grzali w pełnym słońcu i choć taka pora nie sprzyja tego rodzaju popisom obronili się. Nawet więcej, bo gdyby Totentanz nie zgasł (programowo) tak szybko, ludzie poszliby w tany. Wszyscy tupali i huśtali się w rytm czadowych kawałków. Totentanz zasługują na sławę bardziej niż ¾ znanych polskich zespolików, sztucznie lansowanych przez macherów od medialnych sterów. Zachrypnięty, mocny, bo metalowej proweniencji, wokal Rafała Huszno to wielki atut, a jeśli dołożyć do pieca kapitalne melodie i świetny warsztat, to mamy band gotowy zaczadzić na nie jednym rockowisku. Ale czy ich wreszcie ktoś odkryje? Może chłopaki powinni się jednak przerzucić na popularny hip-hop albo na estradowy, czarny soul?</p>
<p><a href='http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/muchyminiatura.jpg' title='muchyminiatura.jpg' rel="lightbox[244]"><img src='http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/muchyminiatura.jpg' alt='muchyminiatura.jpg' /></a> <strong>Muchy. </strong>Zanim w amfiteatrze zlecą się komary pojawiły się Muchy, które rozbujaną totentańcem publikę wprowadziły w trans. Subkulturalna młodzież rzuciła się w wir trajektorii alternatywnie rozkołysanych melodii i brykała pod zachodzącym słoneczkiem. Muchy bzyczą coś w rodzaju rock’n roll’owej psychodelii. I choć wokalista barwą i manierą przypomina Muńka Staszczyka i Lecha Janerkę jednocześnie, absolutnie nie jest to minusem. Niedaleko im też do zakręconych klimatów The Walkman. Niby nic nowego, a jednak powiało kompilacyjną świeżością. Historia w sumie podobna do niechcianych przez media Totentanz. Po Internecie niby już fruwają, ale nie tylko o to chodzi w show biznesie.</p>
<p><strong>HEY</strong><br />
Zastanawiałem się co pokażą po tak udanym supporcie gwiazdorzy i przyznam, miałem pewne obawy. Zapadł mrok. Poszedł dym, który kolorowymi smugami wił się już do końca. Pojawił się HEY. Rozpoczęli oszczędnie, powoli. Grać zaczęły wszystkie elementy składające się na widowisko rockowe. Do pierwszych dźwięków zatańczyły światła. Zrobiło się majestatycznie. Pierzchły wątpliwości, pojawiły się ciary. Większość wstała i podeszła pod scenę. Czuło się wielką chwilę. Nikt już nie usiedział. Przywalili. Kasia Nosowska wychynęła zza węgła, przyodziana z fantazyjną przekorą w futro. Nastąpił krótki antrakt ciszy, w którym z jej ust padło skromne, długo oczekiwane „Cześć jesteśmy HEY”. Polecieli równo (półtorej godziny) i przeplatając ostrawkę ze słodyczką zagrali znane piosenki w odświeżonych aranżacjach. Naprzemiennie siarczysto-melancholijny wokal Nosowskiej przebijał się przez gęstwinę mocnego brzmienia. Przyłoili kawałkami „Najważniejsze”, „Wczesna jesień” i rewelacyjnym &#8220;[Sic!]&#8220;, a „Cisza ja i czas” rozhulała całą młodzież, która ekwilibrystycznie podskakiwała na ławkach. Nie zabrakło momentów urzekających przejmującymi dźwiękami: „Z rejestru strasznych snów”, czy „Sio”. Nasza polska Bjork wielokrotnie czarowała swoim magicznym głosem („Muka”, „Ho”, „Ze”, „Cudzoziemka w kraju kobiet”) Totalnym hitem okazały się kowerowe „Telefony” Republiki! Zakończyli kosmicznym sprzęgleniem gitar, czym na długo pozostaną w mojej pamięci, by na bis („Zazdrość” i Teksański”) dostarczyć fanom uniesień wyjątkowych, porównywalnych do tych wydarzeń zbiorowych, podczas których żarzą się zapalniczki symbolizujące międzyludzką więź i solidarność. Zabrakło tylko najsłynniejszego numeru „Moja i twoja nadzieja”, pewnie z powodu wyeksploatowania (15 lat!). Wyśmienite nagłośnienie odsłoniło wielkie możliwości techniczne zespołu. Z dziką wręcz rozkoszą nadstawiałem uszu, wsłuchując się w fakturę nowoczesnego brzmienia, soczystego, odrobinę pokomplikowanego, ale jednak w każdym calu zdyscyplinowanego, co jest oznaką wielkich. HEY zaprezentował przede wszystkim swe profesjonalnie podejście do tego co robią, a potrafią naprawdę dużo – przekonać do nie zawsze łatwych utworów porywając tłumy i osiągając tym samym spełnienie ambicji twórczych. A szczerość przekazu w przypadku muzyki rockowej to, jak wiadomo, sprawa niekwestionowana, święta. Osiągnęli trudno dostępne wyżyny, gdzie prawdziwa sztuka spotyka się z odbiorem masowym. Koncert zakończył zimny sampler powtarzający ciepłe słowa Kasi na pożegnanie: dziękujemy &#8211; wszystkiego dobrego &#8211; pa &#8211; dziękujemy &#8211; wszystkiego dobrego &#8211; pa &#8211; dziękujemy &#8211; wszystkiego dobrego &#8211; pa &#8211; dziękujemy &#8211; wszystkiego dobrego &#8211; pa &#8211; dziękujemy &#8211; wszystkiego dobrego &#8211; pa &#8211; dziękujemy &#8211; wszystkiego dobrego &#8211; pa&#8230;</p>
<p><a href="http://www.intarnet.pl/">www.inTARnet.pl</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://logoslogan.pl/hey/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Garażowy koncert rock&#8217;u</title>
		<link>http://logoslogan.pl/aspekt/</link>
		<comments>http://logoslogan.pl/aspekt/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 20 Jun 2007 15:50:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kz</dc:creator>
				<category><![CDATA[kulturałki]]></category>
		<category><![CDATA[koncert]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[rock]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ziewacz.yasne.pl/aspekt/</guid>
		<description><![CDATA[Aspekt czadowo napiera do przodu, a częste zmiany tempa i transowość linii melodycznych nie pozwalają zaszufladkować zespołu do post-punk czy New Rock Revolution. Grają muzę cokolwiek bardziej skomplikowaną, o gęstej fakturze, nie pozbawioną soczystości  i smaczków.Mają już dość klarowne, własne brzmienie, w dodatku selektywne!(słychać każdy instrument) z jedną tylko uwagą: nieco schowany wokal sprawia [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/aspekt.jpg" title="aspekt.jpg" rel="lightbox[237]"><img src="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/aspekt.jpg" alt="aspekt.jpg" /></a>Aspekt czadowo napiera do przodu, a częste zmiany tempa i transowość linii melodycznych nie pozwalają zaszufladkować zespołu do post-punk czy New Rock Revolution. Grają muzę cokolwiek bardziej skomplikowaną, o gęstej fakturze, nie pozbawioną soczystości  i smaczków.Mają już dość klarowne, własne brzmienie, w dodatku selektywne!(słychać każdy instrument) z jedną tylko uwagą: nieco schowany wokal sprawia trudności z wychwyceniem słów! Mnie to pachnie, poza polskimi konotacjami (Brygada Kryzys – brzmienie, Róże Europy, T-Love i KSU &#8211; wokal i aranżacje), Sonic Youth – gitarowe eksperymenty i Bush’em – rockowy trans! <span id="more-237"></span></p>
<p><a href="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/aspekt1.jpg" title="aspekt1.jpg" rel="lightbox[237]"><img src="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/aspekt1.jpg" alt="aspekt1.jpg" /></a> <a href="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/aspekt4.jpg" title="aspekt4.jpg" rel="lightbox[237]"><img src="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/aspekt4.jpg" alt="aspekt4.jpg" /></a> <a href="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/aspekt3.jpg" title="aspekt3.jpg" rel="lightbox[237]"><img src="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/aspekt3.jpg" alt="aspekt3.jpg" /></a> <a href="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/alchemia21.jpg" title="alchemia21.jpg" rel="lightbox[237]"><img src="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/alchemia21.jpg" alt="alchemia21.jpg" /></a></p>
<p>Za klimat i bas robią klawisze (ciekawy to zabieg, choć może by je jednak na bas wymienić!). Perfekcyjnie wszędobylska w pulsie perkusja chodzi nadpobudliwie i już widać przed Michałem Martynówem niedaleki horyzont! Gitarzysta Darek Wolański potrafi swój czarny instrument rozgrzać do czerwoności, a nawet szlachetnej bieli, kiedy zbierze go na melancholię! Kolejny smaczek to dziewczyna na gitarce! Wspierająca, podająca rytm i melodie pod solowe popisy lidera. Swoimi inspiracjami zespół dzielił się z publiką grając ulubione kowery. Przedstawili też swoje kompozytorskie oblicze i „jest dobrze” jak mawia Muniek Staszczyk. To, że Aspekt dobrze rock’ uje, wiedziałem po zeszłorocznym koncercie w TCK-u. A tak między nami i na marginesie &#8211; (dowiedziałem się od taty Darka, który im menadżeruje) zespół szykuje się do studia by nagrać epkę! W sobotni wieczór potwierdzili swój kunszt humorystycznym dżemowaniem! Panienki co prawda nie mdlały, za to subkulturalnie szalały pod sceną! Cieszy przede wszystkim to, że mamy w naszym mieście młodzież poszukującą, kroczącą mniej uczęszczanymi ścieżkami, z dala od zaśmieconych tandetą, trendy-owatych jarmarków, które namolnie (programowo) promuje radio i telewizja hołdując oglądalności i słuchalności! Prawdziwa sztuka rodzi się w piwnicach, garażach, a nie na estradach Opola, Sopotu czy telewizyjnych (Idol, Szansa na sukces itp..). I nawet już nie w Radiu! Dlatego dinozaury mówią, że muzyka się skończyła bo jej nikt do głosu nie dopuszcza! Aspekt ma u mnie respekt, a ludzie, którzy przybyli wesprzeć Maćka nie tylko mój szacunek!<br />
<a href="http://www.intarnet.pl/">www.inTARnet.pl</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://logoslogan.pl/aspekt/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
