<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>LogoSlogan &#187; teatr</title>
	<atom:link href="http://logoslogan.pl/tag/teatr/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://logoslogan.pl</link>
	<description>freelancing copywriting</description>
	<lastBuildDate>Wed, 01 Sep 2010 16:55:46 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8.6</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Serum na polityczne profanum (teatr)</title>
		<link>http://logoslogan.pl/serum/</link>
		<comments>http://logoslogan.pl/serum/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 24 Jul 2008 14:23:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kz</dc:creator>
				<category><![CDATA[kulturałki]]></category>
		<category><![CDATA[Bóg]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[religia]]></category>
		<category><![CDATA[sztuka]]></category>
		<category><![CDATA[teatr]]></category>
		<category><![CDATA[teksty na zlecenie]]></category>
		<category><![CDATA[tradycja]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ziewacz.yasne.pl/serum/</guid>
		<description><![CDATA[ Wielowymiarowy spektakl nakładającymi się warstwami fresków wielkiej literatury przypomina jakby ku przestrodze stare dzieje w momencie, kiedy historia zatacza swe wielkie koło, chcąc nim pogruchotać pochylone karki ostatnich chrześcijan.
 Wielki spektakl małej trupy 
Dramat „Niewierni” w reżyserii Tomasza A. Żaka na podstawie „Księcia Niezłomnego” Calderona de la Barca w tłumaczeniu Juliusza Słowackiego miał już [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/giaur.jpg" title="giaur.jpg" rel="lightbox[252]"><img src="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/giaur.jpg" alt="giaur.jpg" class="right" /></a> Wielowymiarowy spektakl nakładającymi się warstwami fresków wielkiej literatury przypomina jakby ku przestrodze stare dzieje w momencie, kiedy historia zatacza swe wielkie koło, chcąc nim pogruchotać pochylone karki ostatnich chrześcijan.<span id="more-252"></span></p>
<p><strong> Wielki spektakl małej trupy </strong><br />
Dramat „Niewierni” w reżyserii Tomasza A. Żaka na podstawie „Księcia Niezłomnego” Calderona de la Barca w tłumaczeniu Juliusza Słowackiego miał już jakiś czas temu prapremierę światową. Teraz z kolei przyszedł czas na inaugurację polską. Nie licząc pokazu zamkniętego „Teatr Nie Teraz” daje pierwsze, otwarte i jedyne jak na razie zaplanowane przedstawienie dla szerszej publiczności w swoim niesamowitym, mościckim lokum.</p>
<p><strong>Odmienny stan świadomości</strong><br />
Widownię zorganizowaną na krawędzi scenicznego horyzontu zdarzeń dojmuje niepojęta czerń nicości, alienacji. W sercu rodzi się odwieczny strach przed anihilacją. Jaźń gęstnieje w ciemności i dopiero fenomen światła ze scenicznego reflektora budzi do życia pierwsze byty surowej scenografii. Zajęta świadomość widza już do końca spektaklu nie doświadcza własnej fizyczności, nawet dyskomfort nie klimatyzowanej sali staje się retrospektywnym niuansem innej rzeczywistości. Widz wiruje już w rytmie prawoskrętnej materii, trącany o struny wszechświata osiągając stan czystej percepcji. […]<br />
<strong>Kontekstowe pokłady </strong><br />
Spektakl dzięki swojej pełnej powietrza fakturze zyskał sporo przestrzeni, (nie tyle interpretacyjnej, bo ta było cokolwiek przecież ukierunkowana ciążącym balastem światopoglądu reżysera) głównie estetycznej ze względu na ascetyzm wykorzystanych środków wyrazu, jak i  literackiej, gdzie musiały pomieścić się trzy warstwy dzieła, do którego odwołał się Teatr Nie Teatr swoimi „Niewiernymi” (1629 Calderon, 1843 Słowacki i 2006 T. A. Żak.). Oszczędna formuła sprzyja wyrazistości przekazu. Głośno krzyczy wymowną alegorią siedemnastowiecznej sztuki Calderona, a wzbogacona publicystyką Fallaci i ostatecznie przefiltrowana Żakiem, angażuje się we współczesność, będąc otrzeźwiającym serum na polityczne profanum naszych korporacyjnych czasów! Na samą realizację teatralną nakładają się dokonania strukturalne Teatru Grotowskiego, który paradoksalnie, jednocześnie zawęził i poszerzył horyzont sceniczny proponując tzw. teatr ubogi ze swym ekstatycznym aktorstwem polegającym na ofiarnej, wykorzystującej wyostrzoną świadomość, grze aktora.<br />
<strong>Żak – Książę Niezłomny</strong><br />
Twardoręki, ale nie twardogłowy dyktator, charyzmatyczny reżyser, scenograf i założyciel Teatru Nie Teraz jest człowiekiem o wielkiej wrażliwości, wyczulonym na drgania najwyższej częstotliwości, co pozwala mu na wczesne rozpoznawanie czyhających zagrożeń, na długo przed społeczną świadomością sposobiącego się zła. „Niewierni” mogli się pojawić w takiej formie i w tak wąskim, alternatywnym paśmie niszowej kultury, jak sądzę, dzięki nieustannie walczącemu z mainstreamową papką niby wysokiej kultury Tomaszowi A. Żakowi. Widać u niego zarówno fascynację, jak i potrzebę oddania hołdu wielkiemu teoretykowi teatru Jerzemu Grotowskiego. Determinację i niezłomną wolę Żak przejawia od 25 lat manifestując swymi inscenizacjami autorską czystość przekazu, niezależność twórczą i wreszcie szczerość emocjonalną. Jego zdaniem teatr podobnie jak u Grotowskiego ma misję, jest narzędziem, które zmienia i widza, i aktora. Jest sacrum dokonującym przemiany. Widz wychodzi od Żaka z przewartościowanym moralnie wektorem postępowania i kontynuuje swój żywot już po innej trajektorii.<br />
<strong>Nienaganne akt-ora-tor-stwo</strong><br />
<a href="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/niewierni2.jpg" title="niewierni2.jpg" rel="lightbox[252]"><img src="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/niewierni2.jpg" alt="niewierni2.jpg" /></a>Grają: Szymon Seretem, Karolina Kozioł, Joanna Myszka i Agnieszka Wąs. Młodzi aktorzy swym olbrzymim zaangażowaniem wpisują w role swoją transformację. Eksplorując własne  wnętrze oprowadzają widza po zakamarkach człowieczego jestestwa. Wszyscy  utalentowani, mający już niezły warsztat, potrafią zdominować swą sceniczną obecnością myśli widza, który zapatrzony i zasłuchany łatwo daje się wciągnąć w opowiadaną historię. Nie mnie, człowiekowi zbyt małej perspektywy, oceniać grę analizując detale, ale przyznam, że dałem się (u)wieść po odmieniających etycznie koleinach, jakże aktualnego dziś, dramatu.<br />
<strong>Teraz Nie Teatr</strong><br />
Żak przyznaje, że uprawia teatr nieobojętny politycznie, jawny, z uczciwie określoną opcją. Jest ciągle obecnym, tubalnym głosem z cię-żarem słów i spraw pilnych. Teatr Nie Teraz, nazwą swą odwołujący się do przeszłości, porusza tematy aktualne posługując się wielkim kalibrem. I choć to on wyplenia chwasty, uważany jest za powój wijący się niebezpiecznie na klombach oficjalnej zieleni miejskiej.<br />
<strong>Demoralizacja demokracji i demonizacja Boga</strong><br />
Zniekształcone rozumienie tolerancji, która przecież jest tylko poszanowaniem odrębności z prawem do sprzeciwu, a nie akceptacją, zapoczątkowane w USA forowaniem mniej uzdolnionej mniejszości czarnoskórych Amerykanów, doprowadziło do zatwierdzonego urzędowym schematem wynaturzenia początkowej idei i wpisało się do stylu myślenia poprawności politycznej. Francja w latach 50/60-tych szablon powieliła ściągając do siebie tanią siłę roboczą, co dwie dekady później odcisnęło się piętnem eskalacji żądań potomków ekonomicznej emigracji. Doszło do zakłócenia równowagi politycznej, ponieważ politycy ugięli się pod pręgierzem bezpardonowego nacisku i poszli na daleko idące ustępstwa przyznając mniejszościom, notabene głównie arabskim, wiele swobód. Nastąpiła swoista demoralizacja ustroju. Dynamicznie obecna w polityce mniejszość coraz częściej wydziera większości przyzwalający mandat co wypacza idee demokracji.<br />
<a href="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/profanum.jpg" title="profanum.jpg" rel="lightbox[252]"><img src="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/profanum.jpg" alt="profanum.jpg" /></a><br />
<strong>Śmierć cywilizacyjna Europy albo rehabilitacja diabła</strong><br />
Świetność zdaje się dobiegać końca, skoro Europa dokonuje na sobie samogwałtu odcinając własne korzenie z których wyrosła. Odżegnuje się tym samym od wielowiekowej tradycji chrześcijańskiej i jej uświęconych instytucji kościoła czy małżeństwa. Jednym sprytnym aktem negacji pominięto w katalogu spraw fundamentalnych UE religijne i związane z nim nierozłącznie kulturowe dziedzictwo wielkiej Europy. W zamian, chciałoby się rzec, pojawiło się wiele przywilejów dla wszelakich bardziej lub mniej wynaturzonych mniejszości, by wymienić usankcjonowany terroryzm, homoseksualizm czy masoneria o pornografii nie wspominając. Czyż byłby to kres kultury chrześcijańskiej?<br />
<strong>Postępowa Europa i lewacki ateizm</strong><br />
Europa umiera ponieważ traci równowagę. Wiatr historii znosi ją na zdeprawowaną lewą flankę dziejów. Tolerancja każe to dzielnie ścierpieć, ale rzeczywisty problem stanowią zapędy i pokusa ujednolicania społecznej tkanki Europejczyków. Zdewaluowana prawica ma także prawo do poszanowania jej aktywnej obecności. Stanowi gwarancje bezpieczeństwa i trwałości cywilizacji. Zresztą lewica jest taką samą przeciwwagą, w czasie gdy prawy ster trzyma kurs. Owe dążenia są jawnym przejawem ukrytego totalitaryzmu.<br />
<strong>Konkluzje końcowe </strong><br />
Teatr Nie Teraz daje wiele gotowych odpowiedzi na zapętloną sk-rzeczywistość! Nie proponuje łatwych rozwiązań. Z pewnością nie są one akceptowalne dla wszystkich i nawet jeśli prezentuje racje mniejszościowe, trzeba je ścierpieć pozwalając na społeczną emisję. Czyż nie tego uczy nasza tolerancyjna demokracja? Dowodem na społeczne zapotrzebowanie jest przyjęcie jakie zgotowali Teatrowi Nie Teraz Szwajcarzy, Niemcy i Francuzi udowadniając tym samych jak małym zaufaniem darzą swoich polityków!<br />
<a href="http://www.intarnet.pl/">www.inTARnet.pl</a><br />
<a href="http://www.tnt.intarnet.pl/spektakle/strony/niewierni_arty.html">www.teatrnieteraz.intarnet.pl/</a><br />
<em>Krzysztof Ziewacz</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://logoslogan.pl/serum/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pu-łapka na widzów</title>
		<link>http://logoslogan.pl/myszy/</link>
		<comments>http://logoslogan.pl/myszy/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 23 Oct 2007 09:46:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kz</dc:creator>
				<category><![CDATA[kulturałki]]></category>
		<category><![CDATA[komedia]]></category>
		<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[talia]]></category>
		<category><![CDATA[teatr]]></category>
		<category><![CDATA[teksty na zlecenie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ziewacz.yasne.pl/myszy/</guid>
		<description><![CDATA[
Talię zakończyła pozakonkursowa inscenizacja głośnego kryminału Agaty Christie w reżyserii Olgi Lipińskiej „Pułapka na myszy”. Chociaż sztuka trąci myszką to jednak popularność autorki, tematu i sposobu na widzów zdaje się nie słabnąć. Okazuje się, że publiczność ciągle śmieje się z odgrzewanych żartów. Pani Lipińska wyreżyserowała spektakl po najprostszej linii oporu. Archaicznie. Aktorzy grają cokolwiek infantylnie, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/10/myszy.jpg" title="myszy.jpg" rel="lightbox[288]"><img src="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/10/myszy.jpg" alt="myszy.jpg" class="right" /></a></p>
<p>Talię zakończyła pozakonkursowa inscenizacja głośnego kryminału Agaty Christie w reżyserii Olgi Lipińskiej „Pułapka na myszy”. Chociaż sztuka trąci myszką to jednak popularność autorki, tematu i sposobu na widzów zdaje się nie słabnąć. Okazuje się, że publiczność ciągle śmieje się z odgrzewanych żartów<span id="more-288"></span>. Pani Lipińska wyreżyserowała spektakl po najprostszej linii oporu. Archaicznie. Aktorzy grają cokolwiek infantylnie, co też trochę irytuje. Sztuka wydobywa dziwactwa praktycznie wszystkich bohaterów stanowiąc istny kabaret. Odczuwa się wrażenie jakby cofnięcia w czasie, o jakieś pół wieku z okładem! Z mieszanymi odczuciami oglądało się tą zgraną farsę. Zabrakło przełożenia na współczesność, odniesienia do interesujących nas spraw. Sztuka przypomniała stereotypy, o których zdawaliśmy się już zapominać znając Anglię już z nieco innej perspektywy. Padające raz za razem Co za okropna pogoda utrwalało skojarzenia. Ponadczasowość tematu jakby ugrzęzła w brytyjskich realiach połowy XX wieku.<br />
Widz mógł mieć wrażenie jak tak sobie siedział grzecznie w swoim, zdawałoby się bezpiecznym, gdzieś z dala od sceny foteliku, że zamiast myszy sam został capnięty przez Olgę Lipińską. Zastanawiam się kiedy ta sztuka przestanie bawić. W Tarnowie jeszcze śmieszyła. I jaki to fenomen, że nadal się podoba w większych miastach świata? Odpowiedź tkwi jak się wydaje w „bezpiecznym” podejściu do komedii. Gra się sprawdzone rzeczy z umiarkowaną nadzieją na dobre przyjęcie i karuzela się kręci. Tylko, że my widzowie chcielibyśmy więcej. Wymagamy więcej. Od uznanych artystów po prostu nie można nie oczekiwać świetnych występów. A sztuki prezentowane w Tarnowie miały być ponoć tymi najlepszymi w minionym sezonie w Polsce. Jaka jest zatem kondycja teatru polskiego? Ja myślę, że chyba nie przywieziono reprezentacji wszystkich granych rzeczy. Cóż, parę młodych teatrów, nazwisk, ba, gwiazdeczek i gwiazd zajaśniało o boku naszego księżyca.<br />
<em>Krzysztof Ziewacz</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://logoslogan.pl/myszy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Poczekalnia</title>
		<link>http://logoslogan.pl/poczekalnia/</link>
		<comments>http://logoslogan.pl/poczekalnia/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 21 Oct 2007 13:27:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kz</dc:creator>
				<category><![CDATA[kulturałki]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[talia]]></category>
		<category><![CDATA[teatr]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ziewacz.yasne.pl/poczekalnia/</guid>
		<description><![CDATA[ Poczekalnia rozpoczęła się prawdziwym oczekiwaniem. Spektakl osunął się w czasie o dobre 45 minut wywołując szeptane mruczenie publiczności. Skłonni już byliśmy myśleć, że to efekt zamierzony, ale dyrektor Markiewicz swoimi przeprosinami rozwiał wątpliwości i tłumacząc powód opóźnienia zdematerializował złe emocje. Z małej sceny wyszedł właśnie żegnany owacyjnie David Pharao, autor Zaproszonego gościa. Odbywające się [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href='http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/10/poczekalnia.jpg' title='poczekalnia.jpg' rel="lightbox[286]"><img src='http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/10/poczekalnia.jpg' alt='poczekalnia.jpg' class="right" /></a> Poczekalnia rozpoczęła się prawdziwym oczekiwaniem. Spektakl osunął się w czasie o dobre 45 minut wywołując szeptane mruczenie publiczności. Skłonni już byliśmy myśleć, że to efekt zamierzony, ale dyrektor Markiewicz swoimi przeprosinami rozwiał wątpliwości i tłumacząc powód opóźnienia zdematerializował złe emocje. Z małej sceny wyszedł właśnie żegnany owacyjnie David Pharao, autor Zaproszonego gościa. Odbywające się na małej scenie, przedłużone spotkanie okazało się słodkim alibi i nikt już nie miał żalu ani pretensji. Poza tym napięcie rosło wzmagając apetyt zderzenia się oko w oko z uznanymi artystami: Kopiczyńskim i Siudymem.<span id="more-286"></span></p>
<p>Przedstawienie ruszyło niemrawo, z wolna, też jakby celowo, na poważnie i bez większych wzlotów. Po kwadransie jednak aktorzy podwoili swoje szanse na dobre przyjęcie i jęli grać jak do Kwadratu. Zwrot przyniosły komediowe dialogi i sytuacje. Raz po raz widzowie wybuchali na komicznych minach i f-razach. „Nie mam zamiaru zabierać zdrowia do grobu” Siudyma czy alfabet Kopiczyńskiego wywołał skomasowany śmiech i pierwsze oklaski. I wybornie się ten spektakl toczył, aż do momentu, gdy aktorzy zniknęli na chwilę. Zgasły reflektory. Zapaliły się tylko lampki symbolizującej drzwi prosperity rampy. Przygasła scena, a wraz z nią spektakl, który już nie odzyskał świeżości. Końcówka ugrzęzła na mieliźnie scenariuszowej płycizny.</p>
<p>Tradycyjnie po spektaklu odbyło się niezwykle sympatyczne spotkanie przemiłych aktorów z publicznością. Dopowiedzieli sztukę do końca dyskutując o kondycji współczesnego teatru i losie aktorów z tzw prowincji. W ciepły, ludzki sposób potrafili ocenić sytuację, wskazując na polityków, winowajców takiego stanu rzeczy. Politycy bowiem zazdroszcząc aktorom popularności stają w komediowe szranki współzawodnictwa i ośmieszają się w parlamentarnym kabarecie każdego przedpołudnia. Producencka finansjera goniąc za zyskownością również nie pozyskuje szacunku aktorów. Na szczęście koniunktura zachowuje się falowo i jak zauważyli nasi znakomici goście, szansa na ponowne ożywienie życia teatralnego wzrasta.</p>
<p>Spektakl kończył pokazy konkursowe. Rozstrzygnięcia w niedzielny wieczór. Ta Talia z pewnością miała swoje asy! Ciekawe czy opinie jurorów i publiczności odnajdą w niej zagubione jockery?<br />
<em>Krzysztof Ziewacz</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://logoslogan.pl/poczekalnia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zabijanie „gomuły”</title>
		<link>http://logoslogan.pl/gomula/</link>
		<comments>http://logoslogan.pl/gomula/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 18 Oct 2007 12:53:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kz</dc:creator>
				<category><![CDATA[kulturałki]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[sztuka]]></category>
		<category><![CDATA[talia]]></category>
		<category><![CDATA[teatr]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ziewacz.yasne.pl/gomula/</guid>
		<description><![CDATA[ Nie bez kozery sztukę wystawiono, nie w wygodnym Teatrze Solskiego, a w niszczejącym od kilku dekad budynku Hufca w parku Strzeleckiego. To, że się sypało na głowę uwiarygodniło tylko okoliczności. Tarnowianin Jacek Głomb, który znalazł zrozumienie daleko od Tarnowa, bo w Zielonej Górze, gdzie odnosi niepomiernie większe sukcesy niż przed laty, tu, w naszym [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href='http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/10/gomulka.gif' title='gomulka.gif' rel="lightbox[284]"><img src='http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/10/gomulka.gif' alt='gomulka.gif' /></a> Nie bez kozery sztukę wystawiono, nie w wygodnym Teatrze Solskiego, a w niszczejącym od kilku dekad budynku Hufca w parku Strzeleckiego. To, że się sypało na głowę uwiarygodniło tylko okoliczności. Tarnowianin Jacek Głomb, który znalazł zrozumienie daleko od Tarnowa, bo w Zielonej Górze, gdzie odnosi niepomiernie większe sukcesy niż przed laty, tu, w naszym mieście i  teatrze „Na Skraju” przywozi sztukę nasączoną i humorem i goryczą, ale przede wszystkim prawdą. Właśnie tam, na zachodzie Polski, swoim społecznie zaangażowanym teatrem realizowanym w brudzie realności zaskarbił sobie sympatię publiczności.<span id="more-284"></span></p>
<p>Jak się dowiedziałem sztuka kilka lat czekała w kolejce rzeczy ważnych do wystawienia. &#8220;Tysiąc spokojnych miast&#8221; Jerzego Pilcha to historia wcale nie polityczna jakby się mogło wydawać. Dotyczy szerszego horyzontu. Opowiada o polskim umorusaniu i nieudolności.</p>
<p>Jest lato 1963 roku, rzecz dzieje w Wiśle, a Bohater marzy o wypełnieniu iście Kordianowej misji. Przychodzi mu do głowy pomysł zgładzenia jakiegoś tyrana. Ideałem byłby Mao, ale z braku środków finansowych wybór pada na najbliższego w zasięgu czyli Władysława Gomułkę – bo on także jest uosobieniem dyktatora per se. Początkowo ustawiony celownik na Mao w meandrach pijackich mżonek opada znacznie niżej. Całkiem niedorzecznie wychodzi na to, że Tse Tunga ratują chińskie papirusy (??).</p>
<p>Paraliż inwestycyjny powoduje, że trzeba się rozglądnąć w najbliższej okolicy, a że tu tyranizuje Gomułka, rodzi się scenariusz zastępczy. Józef Trąba &#8211; gomołowaty „Kordian” rękami mordować się brzydzi, wobec tego korzysta z cudzego pomysłu i postanawia zrealizować swe zakusy i zabić z kuszy. Rekwizyt przebudowuje opowieść w istny teatr absurdu. Trąbę dopadają omamy, ględzi coś o wielkości, a w rzeczywistości okazuje się być małą, pijacką kreaturą. Sztuka kończy się też po polsku. Jak u Kantora &#8211; wigilią (Wielopole). Czy Gomułkę zatem stracono? Marazm, niemoc każe przypuszczać, że nie. Okrągły stół też miał swoje kanty!</p>
<p>Groteskowe niemal dla naszej szerokości geograficznej abstrakcyjne stroje (pióropusz) pomagają zinterpretować przekaz. Głomb przy pomocy Pi-lich-ow-ego skryptu dokonuje całkiem udanego rozrachunku z naszym polskim mistycyzmem, idealizmem i naszą wyjątkową polskością. Parodiuje uświęcony romantyzm.</p>
<p>Aktorstwo raczej przeciętne, akademickie. Tylko główny bohater może zachwycać. A co razi? Zabrakło realności językowej, potoczystości, wszyscy mówią w tym samym stylu. Wątek miłosny do wycięcia. Ale to już wada Pilcha. Spektakl Jacka Głomba to cięta riposta na gomułę romantycznych wzlotów, adresowana, w dalszym ciągu, do każdego z nas. Trochę się jednak ludzie pośmiali, chociaż nikt się nie zarykiwał. Bo śmialiśmy się niestety z samych siebie, a ciężko złapać taki dystans, żeby śmiać się do rozpuku.</p>
<p>Krzysztof Ziewacz</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://logoslogan.pl/gomula/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Poduszyciel na dobranoc</title>
		<link>http://logoslogan.pl/poduszyciel/</link>
		<comments>http://logoslogan.pl/poduszyciel/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 16 Oct 2007 13:30:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kz</dc:creator>
				<category><![CDATA[kulturałki]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[sztuka]]></category>
		<category><![CDATA[talia]]></category>
		<category><![CDATA[teatr]]></category>
		<category><![CDATA[teksty na zlecenie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ziewacz.yasne.pl/poduszyciel/</guid>
		<description><![CDATA[ Trzeciego Wieczora zostaliśmy zaatakowani i zmasakrowani przez Teatr Nowy z Krakowa. Czterech Jeźdźców Apokalipsy zafundowało widzom oryginalny teatralny koszmar. Wystawili Pana Jaśka Martina McDonagha („The Pillowman” 2003) w reżyserii Hussakowskiego. Tylko skąd brał się ten śmiech?
Ta nieprzyjemna sztuka to kaźń-o-dzieja-ch współczesnych, która obrazoburczo przed-rzeźnia społeczne przyzwolenie na wszelakie wynaturzenia. Makabryczna krwa’wica, która ból-wersuje i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/10/panjasiek.jpg" title="panjasiek.jpg" rel="lightbox[283]"><img src="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/10/panjasiek.jpg" alt="panjasiek.jpg" class="right" /></a> Trzeciego Wieczora zostaliśmy zaatakowani i zmasakrowani przez Teatr Nowy z Krakowa. Czterech Jeźdźców Apokalipsy zafundowało widzom oryginalny teatralny koszmar. Wystawili Pana Jaśka Martina McDonagha („The Pillowman” 2003) w reżyserii Hussakowskiego. Tylko skąd brał się ten śmiech?<span id="more-283"></span></p>
<p>Ta nieprzyjemna sztuka to kaźń-o-dzieja-ch współczesnych, która obrazoburczo przed-rzeźnia społeczne przyzwolenie na wszelakie wynaturzenia. Makabryczna krwa’wica, która ból-wersuje i kolumnuje się atawizmem. Teatr Nowy z pewnością obraża nasze uczucia, intymność i myśli. Narusza nasz kosmopolityczny spokój. Nachalny w swej wymowie i narracji spektakl nie daje spokojnie spać, osiada na naszej aureoli i ją namolnie gniecie.</p>
<p>Tak dzieje się celowo. Nie tylko dlatego, że aktorzy są młodzi, i jak sami przyznali, upodobali sobie taki, niewybredny humor. Chcą nami wstrząsnąć! To się zresztą im świetnie udaje. Miejsca na tym spektaklu są niewygodne. Doskwiera obcowanie z wybebeszonym moralnie światem. Choć to typowy hardcorowy Dance Macabre, a jednak śmieszy swym paradoksalnym humorem. To teatr bez tabu, wolny do bólu: poraża, przeraża, porusza, porywa, śmieszy, ośmiesza, zmusza, wymusza…</p>
<p>Daje szturchańca jeśli nie porządnego kopa. Najczęściej nie ma w normalnym życiu happy end’ów. To nie jest coś dla wydelikaconych, mdlejących damulek. Starsze pokolenie też raczej nie odnajdzie się w tej parapsychologicznej makabresce. Przykładem przekleństwa, które sypały się w scenicznym pyle przy byle okazji. Wulgarne sceny samogwałtu i homoseksualizmu.</p>
<p>Technicznie aktorzy prowadzą się perfekcyjnie. Igrają ze swym kunsztem i talentem. Empatycznie przenikają do wnętrza bohaterów. Kłamią jak z nut. Więcej… przenicowani semantycznym okrucieństwem postaci dramatu, oni stają się przeźroczyści. Widać jak upajają się czarnym scenariuszem i przerażającym transem zboczonej trajektorii. Z tego stanu wyrywają ich dopiero końcowe oklaski.</p>
<p>Ten trudny na papierze dramat tryumfuje w swej scenicznej choć nadal bardzo wymagającej  postaci i może się podobać dzięki wirtuozerii Juliusza (Chrząstowski), Dominika (Nowak), Andrzeja (Rozmus) i Piotra (Sieklucki), którzy stworzyli niezapomniane kreacje by nie rzec kreatury.</p>
<p>Dla tych, którzy nie byli zdradzę główny wątek. Katurian, twórca makabrycznych opowiadań o dzieciach jest przesłuchiwany przez policję po tym, jak w okolicy kilkoro dzieciaków zostaje zamordowanych w opisany przez zeń sposób. Ma brata, dla którego opowiadania nie są fikcją, a dostępną rzeczywistością…</p>
<p>Publiczność miała niepowtarzalną szansę pobyć trochę dłużej z aktorami, bowiem wyszli jeszcze na chwile złapać jeszcze bliższy kontakt. Niestety tylko kilka osób zostało na zakulisowe pogaduszki. Są młodzi, ambitni. Niedawno założyli Teatr Nowy, jak wyznali, trochę dla przeciwwagi Teatru Starego. Bez dotacji. Jeśli nie rewolucja to przynajmniej zmiana warty… się szykuje. Opowiedzieli o swych losach, przejściach, planach i preferencjach… Pasjonuje ich poszerzanie estetycznych obszarów teatru. Poszukują młodych twórców, najchętniej na warsztat biorą rzeczy niezgrane,  nowoczesne, ostre. W tym kontekście dość zrozumiałe okazuje się być to upodobanie do bez-tabulacyjnego oscylowania wokół spraw świeżych.<br />
<em>Krzysztof Ziewacz</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://logoslogan.pl/poduszyciel/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zabawna głupawka na podwieczorek</title>
		<link>http://logoslogan.pl/allo/</link>
		<comments>http://logoslogan.pl/allo/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 16 Oct 2007 13:20:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kz</dc:creator>
				<category><![CDATA[kulturałki]]></category>
		<category><![CDATA[komedia]]></category>
		<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[talia]]></category>
		<category><![CDATA[teatr]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ziewacz.yasne.pl/allo/</guid>
		<description><![CDATA[ Rozkoszna Talia wreszcie mogła nas bawić swym prawdziwym wdziękiem. Dopiero jednak w trzeci dzień mogliśmy się pośmiać do woli!! A to za sprawą teatralizacji śmiesznego serialu Allo Allo w wiernym wykonaniu Teatru Polskiego z Bielska Białej. Spektakl iskrzył humorem, czuło się  wręcz chemiczne zaangażowanie aktorów. Jednym słowem: „momenty były”.
Kunszt przejawiał się w najdrobniejszych [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href='http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/10/allo.JPG' title='allo.JPG' rel="lightbox[282]"><img src='http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/10/allo.JPG' alt='allo.JPG' /></a> Rozkoszna Talia wreszcie mogła nas bawić swym prawdziwym wdziękiem. Dopiero jednak w trzeci dzień mogliśmy się pośmiać do woli!! A to za sprawą teatralizacji śmiesznego serialu Allo Allo w wiernym wykonaniu Teatru Polskiego z Bielska Białej. Spektakl iskrzył humorem, czuło się  wręcz chemiczne zaangażowanie aktorów. Jednym słowem: „momenty były”.<span id="more-282"></span></p>
<p>Kunszt przejawiał się w najdrobniejszych szczegółach począwszy od znakomitego doboru i gry samych aktorów, ich charakteryzacji poprzez wartką realizację, a skończywszy na ruchliwej scenografii. Wdzięczne i super-sprawne zabiegi scenograficzne (odwracanie uwagi widzów abstrakcyjnym humorem rodem z Wysp Brytyjskich), wspomniane iskrzenie czy świetnie napisany (skrócony) scenariusz na potrzeby sztuki to punkty godne powielania. No i ta gwiazdeczka…  „Hela w opałach” została zrazu rozpoznana i dobrze przyjęta przez tarnowską publiczność. Jest jeszcze lepsza na deskach. Barrrdziej ziarrrnista…</p>
<p>Żywy teatr to klimat obcowania, bliskość na odległość dosłownie aktorskiej śliny. To zapach, znój i pot. Ciężka praca. Prawdziwa rzecz. Film to przy teatrze falsyfikat. Klisza. Takie zdawało się być przesłanie aktorów, którzy nieco obnażyli swoje prawdziwe osobowości wychodząc na po-spektaklowe spotkanie z publicznością.</p>
<p><strong>Strychszczenie stuki</strong><br />
Histeria Allo Allo. Awersja s-cyniczna syrialu tyle-wazyjnego płot tu tutyłem.<br />
Opreclowany spłacalnie scynariusz to fanta-sztuczna kumidio-forsa „z czasków II wełny świtowej”, bez skryptów uśmierzająca Nieje-mców, France-zów, W-łachów i Anal-glików. Te same poza stoją: miejsce, trzas, i jade-ni w swoim rydzaju, bo heterowie.<br />
Akacja rozgryza się w okapowanej Francy, w kufajce, w której ba wyją doś-łownie fajtłapywaci niniemcy ofiacerowie, wzbuzujący strych herr Flick z Gusta-PO, urycze pyrtki-zadki z miejsczowego rychu uporu, angolsczy lutnicy, się-pleniący żan-darmo&#8230;<br />
Włościciel kufajki, Runej, pokrywa obryz „Opadłej Madynny z wielkim cucem”&#8230;i od-piera ataki ze wszytych strun i znój-daje newat trzas na ramonsowanie ubeku żony.<br />
<em>Krzysztof Ziewacz</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://logoslogan.pl/allo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Stękliwe dni Samuela Becketta</title>
		<link>http://logoslogan.pl/janda/</link>
		<comments>http://logoslogan.pl/janda/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 16 Oct 2007 07:58:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kz</dc:creator>
				<category><![CDATA[kulturałki]]></category>
		<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[talia]]></category>
		<category><![CDATA[teatr]]></category>
		<category><![CDATA[teksty na zlecenie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ziewacz.yasne.pl/janda/</guid>
		<description><![CDATA[ Recenzję dedykuje decydentom miasta Tarnowa. Swoją drogą ciekawe czy była to dla nich li tylko rozrywka? Czy z pozycji swojego dobrobytu są w stanie dostrzec tych tzw. niedomagających?
Nagłówkowym hurtem
Skoro raz w roku nadarza się okazja zobaczenia wielkiej sztuki w najlepszej obsadzie, to zrozumiałe, że oczekiwania są siłą rzeczy dość wygórowane. Gwiazdą tego wydarzenia była [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/10/janda.jpg" title="janda.jpg" rel="lightbox[281]"><img src="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/10/janda.jpg" alt="janda.jpg" class="right" /></a> <em>Recenzję dedykuje decydentom miasta Tarnowa. Swoją drogą ciekawe czy była to dla nich li tylko rozrywka? Czy z pozycji swojego dobrobytu są w stanie dostrzec tych tzw. niedomagających?</em><br />
<strong>Nagłówkowym hurtem</strong><br />
Skoro raz w roku nadarza się okazja zobaczenia wielkiej sztuki w najlepszej obsadzie, to zrozumiałe, że oczekiwania są siłą rzeczy dość wygórowane. Gwiazdą tego wydarzenia była Krystyna Janda, u boku której z rzadka na scenie zjawiał się równie znany Jerzy Trela. Wielcy aktorzy popisali się w zasadzie warsztatem i raczej jako duet wielkiej kreacji nie stworzyli. Najgorętsze było oczywiście zakończenie. Janda i Trela we fleszach i ukłonach. Publiczność owacyjna, ale czy szczera?<span id="more-281"></span><br />
<strong>Męczy-nolog</strong><br />
Akt pierwszy to popisowa jazda Jandy, która pytluje do znudzenia. Całkiem udanie próbuje wyartykułować esencję Beckett’owego przesłania; zagadkę i antynomię istnienia. Winnie robi to u kresu swojego żywota. Empatia z jaką ułożył rolę sam Samuel przejmuje, przeszywa do szpiku kości. Kreacja Jandy jest nieco przeakcentowana i idzie bardziej w stronę groteski. Nie czuje się całkowitej tożsamości z pierwowzorem, warsztatowo jednak sprawnie. Janda ma inną aureolę. W jej postaci co prawda widać niepokój metafizyczny, ale jakby brak tego tak charakterystycznego u Becketta wyczulenia. Z kolei aspekt poznawczy został tu dość wyraźnie uwypuklony. Choć to sztuka o umieraniu to jednak jest u pani Jandy siła, która każe jeszcze to życie odkrywać. Zdumienie poznawcze jakiego kilkakrotnie doświadcza bohaterka to te fragmenty, które rozweselają najbardziej. Trela gra w zasadzie tło…i tak go pozostawmy. Nie ma za wiele do powiedzenia. W sumie jednak nic wielkiego. Ot kolejny męczy-nolog Krystyny Jandy, który miejscami nawet bawi.<br />
<strong>Szeptane smaczki </strong><br />
Statyczna sztuka bardzo przeszkadzała niektórym widzom jak podsłyszałem w kuluarowych wynurzeniach. I rzeczywiście. Tak minimalistyczna, że z powodzeniem można by ją wyemitować w radio. Pewnej pani bardzo brakowało ruchu. Kogoś innego przytłaczała porażająca swą surowością scenografia. Jakiś młodzian wydobył z siebie: ‘Janda źlanda, Trela morela”. A propos młodych; jakoś mało ich przychodzi do teatru! To zrozumiałe, że przeważały same mądre, szare, doświadczone głowy bo było o umieraniu.<br />
<strong>Refleksje ostateczne</strong><br />
Winnie i Willy przecież umierają właśnie. Marnieją i usychają na naszych oczach. Zanika przeszłość. Kakofonia artykulacyjna II aktu mówi dobitnie o kondycji bohaterów. Martwieją i w końcu zastygają w bezruchu. To co oglądamy to proces ich odchodzenia, żegnania się ze światem. Trudno więc w tym kontekście zrozumieć te antraktowe uwagi. Są niestety reprezentatywne dla każdego imperialistycznego społeczeństwa. Mówią o jednym: o braku empatii.<br />
<strong>Uwagi krańcowo końcowe</strong><br />
Gdy rozwarły się kotary i rozświetlono na powrót scenokrąg rozpylono jakiś nieprzyjemny dym, a raczej kurz. Alergików nie zaopatrzono niestety w maski gazowe jak zalecają przepisy UE i musieli się krztusić jakieś dobre kilkanaście minut.<br />
Tak zupełnie na marginesie: warto by także pomyśleć o numerowanych miejscówkach dla prasy. Wszak to dziennikarze, recenzenci dbają o rozgłos, przyciągają niezdecydowanych. I w zasadzie nieistotne czy piszą źle czy dobrze. Takie bowiem mamy czasy, że cokolwiek ujrzy światło dzienne ma szanse na popularyzacje. Nie zamykajcie kultury w wąskim gardle magistratu. To nie są spotkania biznesowo-towarzyskie. Beckett nie ma dla niewrażliwego, przypadkowego widza litości.<br />
<em>Krzysztof Ziewacz</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://logoslogan.pl/janda/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Śpiąca królewna</title>
		<link>http://logoslogan.pl/bajka/</link>
		<comments>http://logoslogan.pl/bajka/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 13 Sep 2007 12:19:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kz</dc:creator>
				<category><![CDATA[kulturałki]]></category>
		<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[relacje]]></category>
		<category><![CDATA[teatr]]></category>
		<category><![CDATA[teksty na zlecenie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ziewacz.yasne.pl/bajka/</guid>
		<description><![CDATA[ Rozpoczął się I Wojewódzki Festiwal Klasyki Bajkowej o „Złotego Krasnala”.  FESTIWAL zainaugurował dyrektor Solskiego Wojciech Markiewicz, który przedstawił także jury w osobach nauczycielek tarnowskich i podtarnowskich szkół z przewodniczącą Iwoną Kawą na czele. Patronat objęła wiceprezydent Dorota Skrzyniarz.
Scenograficzny majstersztyk
Teatr Groteska zaskoczył pozytywnie kunsztem sprawności rekwizytowej. Mobilny zestaw atrybutów scenicznej mistyfikacji sprawił, iż dzieci [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/spiaca.jpg" title="spiaca.jpg" rel="lightbox[264]"><img src="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/spiaca.jpg" alt="spiaca.jpg" class="right" /></a> Rozpoczął się I Wojewódzki Festiwal Klasyki Bajkowej o „Złotego Krasnala”.  FESTIWAL zainaugurował dyrektor Solskiego Wojciech Markiewicz, który przedstawił także jury w osobach nauczycielek tarnowskich i podtarnowskich szkół z przewodniczącą Iwoną Kawą na czele. Patronat objęła wiceprezydent Dorota Skrzyniarz.<br />
<strong>Scenograficzny majstersztyk</strong><br />
Teatr Groteska zaskoczył pozytywnie kunsztem sprawności rekwizytowej. Mobilny zestaw atrybutów scenicznej mistyfikacji sprawił, iż dzieci mogły bajkę obejrzeć niczym „kreskówkę” Disney’a.<span id="more-264"></span> Przemyślne, wielokrotne wykorzystanie najdrobniejszych nawet przedmiotów stworzyło nowe przestrzenie i sposobność do przemycenia starych prawd o życiu jak choćby ta; skąd się biorą dzieci. Manewrowano także barwami. Niebieski był jakby cezurą, dzielił historie wyodrębniając właściwą bajkę z teatralnej opowieści. Podkreślał czas spoczynku. Czerwony był z kolei narracyjny, dla kontrastu tętnił akcją. Pomysłowość godna pierwszorzędnej nagrody.<br />
<strong>Nienaganne aktorstwo</strong><br />
Złudnie niczym iluzjoniści, nasi sceniczni bohaterowie profesjonalnie wiedli swe role, wprawiając zgromadzoną dziatwę we wszystkie z możliwych nastrojów; od smutku poprzez zdumienie czy zaciekawienie, aż po radość czy raczej uciechę.<br />
<strong>Płytki finał</strong><br />
Kulminacyjna scena pocałunku jednak rozczarowuje. Niewiele bowiem reżyserskiej atencji poświęcono najważniejszemu momentowi. Została zepchnięta na margines, co w porównaniu z uwypukleniem poczęcia królewny może budzić zastrzeżenia. Moralne? Nie. Raczej kompozycyjne. Nie wydaje się, aby sztuka była celowo przesterowana na inne akcenty. 40 minutowa iście drobiazgowa, bardzo dobra część I kontrastuje z szybką 20 minutówką finału. Może to jednak znak czasu, ale jeśli tak jest, to ten pośpiech przeraża.<br />
Pierwszy spektakl w wykonaniu teatru Groteska z Krakowa dzieciaki obejrzały z przejęciem, dziękując obfitymi oklaskami. Kolejny (Trzy świnki) już za tydzień  tj. we wtorek 18.09.2007 o godzinie 11.00</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://logoslogan.pl/bajka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Forsowna farsa (teatr)</title>
		<link>http://logoslogan.pl/farsa/</link>
		<comments>http://logoslogan.pl/farsa/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 26 Aug 2007 15:21:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kz</dc:creator>
				<category><![CDATA[kulturałki]]></category>
		<category><![CDATA[komedia]]></category>
		<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[sztuka]]></category>
		<category><![CDATA[teatr]]></category>
		<category><![CDATA[teksty na zlecenie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ziewacz.yasne.pl/farsa/</guid>
		<description><![CDATA[ ”Zaproszony gość” wg Davida Pharao w reżyserii Andrzeja Sadowskiego na deskach tarnowskiego teatru. Polska prapremiera.

Dylemat, czy ta przewrotna komedia traktuje li tylko o nieszkodliwym pozerstwie, czy wyrafinowanym image, rozstrzygną  Państwo sobie sami jeśli wybiorą się do tarnowskiego teatru, a zobaczyć sztukę więcej niż warto! Potwierdza ona znane prawdy; że nie da się za [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong> ”Zaproszony gość” wg Davida Pharao w reżyserii Andrzeja Sadowskiego na deskach tarnowskiego teatru. Polska prapremiera.</strong><br />
<a href='http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/150x0zaproszony_gosc.jpg' title='150×0zaproszony_gosc.jpg' rel="lightbox[235]"><img src='http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/150x0zaproszony_gosc.jpg' alt='150×0zaproszony_gosc.jpg' class="right" /></a></p>
<p>Dylemat, czy ta przewrotna komedia traktuje li tylko o nieszkodliwym pozerstwie, czy wyrafinowanym image, rozstrzygną  Państwo sobie sami jeśli wybiorą się do tarnowskiego teatru, a zobaczyć sztukę więcej niż warto! Potwierdza ona znane prawdy; że nie da się za drugim razem zrobić dobrego, pierwszego wrażenia, jak również i to, że bycie sobą popłaca na dystansie. Ale czy są to jedyne wnioski jakie nasuwają się po obejrzeniu tego wielowymiarowego spektaklu? Widzowie nie nudzą się ani sekundy, forsowna farsa treściwie się sączy, zaspokajając apetyt na wysmakowane acz strawne danie.<span id="more-235"></span></p>
<p>Po 3-letnim stażu na bezrobociu, Gerard jest na krańcu wyczerpania nerwowego, ale ponieważ w życiu nigdy nie jest aż tak źle jak się wydaje, dostaje ofertę pracy w odległej Indonezji i szanse wykazać się na nowym stanowisku. Musi jednak zaprosić przyszłego pracodawcę na wystawną kolację do siebie. Martwi go z kolei to, że stylem życia nie dorównuje standardom, jakim zdaje się hołdować przyszły szef. W sukurs przychodzi jednak wszędobylski sąsiad Aleksander, który okazuje się być guru od wizerunku. Zachęca jak może skapcaniałą parę (Gerarda i jego żonę Collette), by przyjęła wyzwanie od losu i poszła za ciosem. Pomimo niechęci organizuje szkolenie z zakresu „bon ton”, by Gerard mógł uniknąć potencjalnego faux pas. Liczy się każdy szczegół, niemal każda minuta… napięcie rośnie. Zmianie musi ulec nawet wystrój wnętrza, nie mówiąc o nawykach, czy wiedzy ogólnej kandydata. Seria omyłek druzgocze psychicznie całą trójkę i dopiero wówczas dochodzi do kulminacyjnego spotkania… zjawia się gość, gdy wszyscy mają dość!</p>
<p><a href='http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/1180989535.jpg' title='1180989535.jpg' rel="lightbox[235]"><img src='http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/09/1180989535.jpg' alt='1180989535.jpg' /></a> Sztuka świetnie wpasowuje się w polskie realia. Niemoc i frustracja, spowodowana brakiem sukcesów i perspektyw, rodzi społeczną alienację niedostosowanej jednostki. W stosunkach międzyludzkich w świecie pracy decyduje wszak odgórnie ustalony, politycznie poprawny schemat, a system nie toleruje maruderów. Główne nagrody w obowiązującym obecnie  modelu zdobywają jedynie „trendy”. Niedojrzały emocjonalnie Gerard w obliczu wyzwań, nie tylko kapitalistycznego rynku, ale przede wszystkim życia dorosłego, ucieka w dzieciństwo – ostatni  beztroski okres życia.  Tę swego rodzaju kapitulacje symbolizuje kolejka, która swoimi żelaznymi szynami oplata cały świat głównego bohatera, czyniąc go bezsilnym. Piotr Jędrzejek sprostał roli i grając nerwową manierą oddał w pełni zapętlone wnętrze Gerarda. W bezradną, cokolwiek rozmemłaną, Collette udanie wcieliła się Marta Marianna Gortych, która pokazała kobietę także tkwiącą jeszcze w dzieciństwie. Tymczasem Marek Kępiński, jakby dla kontrastu, z impetem potraktował swego z tupetem snobującego Aleksandra. Iluż to u nas w Polsce nieproszonych doradców, którzy wiedzą jak inni mają żyć, tyle, że z własnym nie potrafią, jak życie długie, zrobić porządku. Gość (Pontignac), którego ożywił swym wigorem i scenicznym kunsztem Robert Żurek, również dał powody już rozbawionej publiczności do kolejnych salw śmiechu. Wykreował dwa odmienne, aczkolwiek w ten sam sposób pokręcone charaktery. Morał z tego chyba taki, że z rzeczywistością radzą sobie jedynie cwaniaki – Pontignac’ki. Słodko-gorzko powiało Francją nie tylko za sprawą świetnie dobranej przez Sadowskiego muzyki (m.in. Joe Dassin).</p>
<p>David Pharao to bystry obserwator życia i nastrojów społecznych. To artysta, który potrafi stwarzać ludzi z krwi i kości, a robi to przecież piórem. Chwała reżyserom, tudzież tłumaczom (vide Andrzej Sadowski i Nicole Korzycka), że wynajdują dla nas gapiów biorąc na warsztat Pharao i jemu podobnych Molierów  współczesnego teatru.</p>
<p>Krzysztof Ziewacz<br />
dla tarnowskiego portalu internetowego <a href="http://www.intarnet.pl/">www.intarnet.pl</a></p>
<p>ps.<br />
Komedia doczekała się już adaptacji filmowej (2006) z główna rolą Daniela Auteuil’a i producenckim udziałem Luca Beson.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://logoslogan.pl/farsa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Markiewicz i jego Wysp(i)a…ński</title>
		<link>http://logoslogan.pl/wyspa/</link>
		<comments>http://logoslogan.pl/wyspa/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 07 Aug 2007 11:29:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kz</dc:creator>
				<category><![CDATA[kulturałki]]></category>
		<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[sztuka]]></category>
		<category><![CDATA[teatr]]></category>
		<category><![CDATA[teksty na zlecenie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ziewacz.yasne.pl/wyspa/</guid>
		<description><![CDATA[
Sztuka Markiewicza niestety nie wzbudziła aplauzu najlepszej publiczności miasta, maleją tym samym szanse na szerszy sukces o konkursowym nie wspominając. Przyciężki, niemal martyrologiczny teatr już Polaków nuży choćby to była sztuka markowa. A ta była Markiewiczowa. Teatralna na siłę. Pompatyczna, żeby nie rzec nabzdyczona. Jęcząca, zawodząca, epatująca naszą Polską boleścią. Zbudowana podług już trochę wyświechtanych [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/10/wyspa1.jpg" title="wyspa1.jpg" rel="lightbox[278]"><img src="http://ziewacz.yasne.pl/wp-content/uploads/2007/10/wyspa1.jpg" alt="wyspa1.jpg" /></a></p>
<p>Sztuka Markiewicza niestety nie wzbudziła aplauzu najlepszej publiczności miasta, maleją tym samym szanse na szerszy sukces o konkursowym nie wspominając. Przyciężki, niemal martyrologiczny teatr już Polaków nuży choćby to była sztuka markowa. A ta była Markiewiczowa. Teatralna na siłę. Pompatyczna, żeby nie rzec nabzdyczona. Jęcząca, zawodząca, epatująca naszą Polską boleścią. Zbudowana podług już trochę wyświechtanych przepisów. Niczym nie zaskoczyła. Nie wzruszyła. Zabrakło też momentów lżejszych, humorystycznych jakby na uwolnienie kondensującego się, z każdą chwilą dramatu, napięcia. W zamian przyszło znużenie. Część osób wyszła w antrakcie. Oto reminiscencje ogólne.<span id="more-278"></span></p>
<p>Szczegółowe są jakby bardziej pozytywne, jednak przeciętny widz odbiera przekaz teatralny intuicyjnie i trzeba mu wnikliwej wrażliwości i wtajemniczenia, aby nie pogubił się w tej Markiewiczowej kompilacji przeróżnych utworów jednego przecież z najwybitniejszych dramaturgów wszechczasów.</p>
<p><strong>Wiec zamiast prologu</strong><br />
Markiewicz wyszedł na podest w niewidocznym dla większości zgromadzonych rogu foyer i rozpoczął spektakl happeningowo niczym wiec polityczny. Przemówił, powitał, objaśnił po czym zaprosił specjalnego gościa, Teresę Budzisz-Krzyżanowską, która pięknie wyrecytowała Wyspiańskie strofy. Zdezorientowana śmietanka trzymała fason nie ważąc się nawet protestować i zanim nie wbiła się w wygodne fotele, ubita w foyer oddała przymusowy hołd Panu Artyście na stojąco.</p>
<p><strong>Wielka sztuka pogrzebana w samym zamyśle</strong><br />
Szkoda, że Wyspiańskiego przypomina się w sposób cokolwiek odpychający bo mroczny, ponury. A przy wszystkich rozterkach duchowych to jednak postać barwna. Zabrakło równowagi. I choć inteligentny i wykształcony widz jest w stanie odróżnić poszczególne epizody sztuk mistrza to jednak całości brak spójności i wyrazistości. Sztuka została pogrzebana już w samym zamyśle, skoro gra aktorska nienaganna, a i reszta trzyma poziom. Zapewne jakimś usprawiedliwieniem jest fakt, iż ponoć pan Markiewicz miał mało czasu. Aktorom też go z pewnością brakowało, skoro nad sztuką pracowano na prędce. A jednak zadaniu podołali. Doskonałe doprawdy aktorstwo w pewnym sensie spektakl uratowało. W tym zakresie należą się reżyserowi i dyrektorowi zarazem gratulacje. Pozyskanie tylu znakomitości świadczy przynajmniej o dużych możliwościach menedżerskich. I na koniec konkluzja. Taki los sprawiamy sobie w zasadzie sami. Gdyby Wyspiański zamiast Solskiego w owym 1905 roku, kiedy o posadę dyrektora tarnowskiego teatru aplikował, dzierżawę teatru otrzymał, to może Jego i wychowanków spuścizna omijałaby twórczą mieliznę miejskiej kultury. Śmiem twierdzić, iż my Polacy wybieramy po kumotersku nie bacząc na wyższe racje.<br />
<a href="http://www.intarnet.pl/">dla www.inTARnet.pl</a><br />
<em>Krzysztof Ziewacz</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://logoslogan.pl/wyspa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
